Wojtek Kozakiewicz: Inspirują mnie filmy łączące wiele aspektów sztuki, gdzie wymieszanie osobowości…

(…) rzeczywistość, w porównaniu ze światem fikcji jest ciekawsza, bardziej wieloznaczna. Za pomocą dokumentu mogę pokazać rzeczy prawdziwie. I pozostanę przy tym – to słowa Pawła Kędzierskiego. A Ty dlaczego wybierasz dokument?
Świat fikcji można tak wykreować, żeby był ciekawszy od rzeczywistości, ale moment, w którym uświadamiasz sobie, że historia opowiadana w filmie dokumentalnym wydarzyła się naprawdę, ma ogromną moc i sprawia, że dokument jest tak niezwykłym środkiem przekazu. Dla mnie najważniejszym jest zachowanie pamięci o wydarzeniach czy bohaterach, których pokazuje w swoich filmach. Wiem jak łatwo jest o tym zapomnieć. Sam, pomimo, że uczestniczyłem w sytuacjach, które pokazuję w filmach, pamiętam je bardzo szczątkowo, a dzięki kamerze mogę przeżywać je ponownie razem z moimi bohaterami i widzami. Chwile uwiecznione w filmie pozostaną z nami na długie lata i mam nadzieję, że poruszą i zainspirują wiele osób.
Co fascynuje Cię w sporcie, sportowcach?
Sport od zawsze był ważną częścią mojego życia, determinował wybory życiowe. Wspinam się od 14 lat, za parę lat będę się wspinał połowę swojego życia. Moje zainteresowania czy fascynacje związane ze sportowcami ciągle się zmieniają, tak samo jak zmienia się moje podejście do uprawianego sportu. Najbardziej interesująca jest dla mnie suma tych wszystkich zwykłych przyziemnych rzeczy, które tworzą moich bohaterów i przekładają się na ich niezwykłe osiągnięcia sportowe. Czy jest to jakaś forma wspinania, highlining, czy bardziej przyziemne biegi górskie czy iron-man. W każdej aktywności wynik sportowy zależy od bardzo wielu czynników, i nie mówię tu o treningu, tylko o pogodzeniu życia rodzinnego z pasją jak np. w “Mamie”, czy o relacji dwóch sportowców, bez której nie byłoby ich wspólnego sukcesu w “Alpine Wall Tour”. Staram się tworzyć filmy okiem osoby bardzo zaangażowanej w sport, ale równocześnie znaleźć w tym głębszy sens, jakieś głębsze znaczenie.
Porozmawiajmy o Twoich dwóch ostatnich filmach. Każdy z nich był zupełnie W “Alpine Wall Tour” (opowiada o alpejskich wspinaczkach Jacka Matuszka i Łukasza Dudka) musiałeś wisieć na linie 1000 metrów nad ziemią. Ile trudu kosztował Cię ten projekt i czego nauczył?
Paradoksalnie to wiszenie na linach, czy poruszanie się po nich w ogromnej ścianie nie było największym wyzwaniem. Myślę, że dwa lata temu kiedy skończyliśmy realizować AWT moją odpowiedzią byłoby, że najtrudniejszy był jego montaż. Ilość zgromadzonego materiału była tak ogromna, że przez wiele dni nie mogłem sobie z tym poradzić. Z perspektywy czasu natomiast widzę, że najtrudniejsze jest znalezienie ciekawego tematu i bohaterów, bo pokonanie przez Łukasza i Jacka tamtych trzech dróg w ciągu jednego roku jest czymś bezprecedensowym nie tylko w skali naszego polskiego wspinania. Wtedy było to naturalne i oczywiste, że jest to duże wyzwanie i warto o tym zrobić film, ale dopiero teraz dostrzegam w tym dużo większą wartość niż wtedy. To szczęście trzeba potrafić wykorzystywać, bo takie momenty mogą się już nie powtórzyć.

 

Mówisz, że Twój najnowszy film „Mama”( bohaterką filmu jest Kinga Ociepka-Grzegulska) to „film o wspinaczce, ale nie o wspinaczce” – o czym więc? Co chciałeś przede wszystkim przekazać odbiorcom?
Patrząc na ten film zero-jedynkowo, dzieląc ujęcia na wspinaczkowe i niewspinaczkowe, poruszone wątki na około-wspinaczkowe i niewspinaczkowe, wspinania jest bardzo dużo, a każdy z bohaterów wspina się od 10, 20 czy ponad 30 lat. Jednakże dla mnie najważniejszym, oprócz oczywiście pokazania historii Kingi, było dotknięcie tematu pogodzenia życiowej pasji z wychowaniem dzieci oraz pokazanie w jaki sposób wpływa to na nasze życie. Kinga podczas jednego z pokazów usłyszała pytanie czy mogłaby osiągnąć więcej gdyby nie była matką? Jej odpowiedź była kompletnie inna niż w pierwszej chwili można by się tego spodziewać.
Odpowiedziała, że bez rodziny, dzieci, nie dałaby rady tak bardzo się zmotywować, że wcześniej miała świetne warunki do tego żeby tak trudną drogę pokonać, ale udało się to dopiero niecały rok po urodzeniu drugiego dziecka. To jest właśnie niesamowite w tej historii i to chciałem widzom pokazać.



Kinga w jednym z wywiadów przyznała, że na planie nie czuła w ogóle obecności W jakim sposób reżyser może stworzyć tak naturalną atmosferę?
Przez to, że sam się wspinam bardzo dobrze rozumiem ten sport i osoby go uprawiające. Pamiętam, że kiedy realizowaliśmy zdjęcia pokazujące przebieg pokonanej przez Kingę “Sprawy honoru” w Jaskini Mamutowej, pomyślałem sobie, że balansujemy na granicy – że z powodu ogromnych przeciążeń, które wspinanie po tej drodze generuje, zaczyna się to robić niebezpieczne, że może się to skończyć kontuzją. Pomimo, że ograniczyliśmy materiał do absolutnego minimum, Kinga, z powodu zmęczenia, przez tydzień po realizacji zdjęć nie mogła się wspinać. Wiem gdzie jest granica, ale też cały czas uczę się kiedy mogę ją przekroczyć, a kiedy nie mogę sobie na to pozwolić. Tak bardzo zależało mi na tym żeby Kinga czuła się komfortowo w wykreowanej przeze mnie sytuacji, że nawet światła których użyliśmy do oświetlenia Jaskini Mamutowej nie były oświetleniem filmowym, tylko lampami, których używa się podczas wspinania w jaskini po zachodzie słońca. Cała reszta materiału była realizowana z minimalną ingerencją z mojej strony. Wszystkie sceny treningowe były rejestrowane na żywo – trenowałem wspólnie z Kingą, robiąc te same ćwiczenia czy wspinając się po tych samych problemach i kiedy przychodziła kolej Kingi ja łapałem za kamerę, kiedy przychodziła moja odkładałem kamerę i biegłem na ścianę czy kampus.
Po skończonym projekcie masz potrzebę odreagowania, odcięcia się? Jak odpoczywasz?
Nie czuję potrzeby odreagowania czy odcięcia się. Próbuję się tym nacieszyć i zacząć myśleć o kolejnym projekcie. I jestem beznadziejny jeżeli chodzi o odpoczywanie.
Jakie kino lubisz? Oglądałeś ostatnio film godny polecenia?
Inspirują mnie filmy łączące wiele aspektów sztuki, gdzie wymieszanie osobowości, które cenie oddzielnie, tworzą zupełnie nową jakość. Najlepszy przykład takiego połączenia możecie zobaczyć poniżej: reżyser i znakomity artysta JR nominowany w tym roku do Oskara (ale za inny film), kompozytorzy muzyki Nils Frahm i Woodkid, wszystko dzieje się na Ellis Island w Nowym Jorku z Robertem De Niro w roli głównej. Ten film ciągle sprawia, że mam ciarki na plecach.
Nawiązując jeszcze do „Mamy”…jak godzisz pracę z byciem ojcem? Co ta życiowa rola w Tobie zmieniła?
Oglądam filmy krótkometrażowe bo na pełny metraż nie mam siły ani czasu 😉 Ciągle poszukuję balansu, bo priorytety przesunęły się bardzo mocno w jedną stronę, chociaż może to właśnie jest aktualna definicja “balansu”. Myślę, że dużo dała mi realizacja “Mamy” i trochę przygotowała na to co nadchodziło, albo bardziej kto nadchodził 🙂 Poniekąd też, trochę egoistycznie, fakt, że wkrótce miałem zostać ojcem był powodem, dla którego zdecydowałem się na realizację takiego filmu. Rzeczą, która najbardziej się zmieniła to szacunek do czasu, bo lepiej zaplanowany projekt, lepiej zaplanowany dzień są równoznaczne ze spędzeniem większej ilości bezcennego czasu z rodziną.
Po zakończeniu pracy nad filmem „Mama” nie czułeś ulgi, tylko pustkę…czym teraz tę pustkę zapełniasz? Masz pomysł na kolejny film?
Ta pustka chyba na zawsze pozostanie gdzieś we mnie. Pomysłów jest parę, część realizuję, nad częścią myślę, o części marzę. Wciąż czekam na chwilę, w której będę mógł powiedzieć: “tak, to będzie kolejny film”.
Uwielbiam zadawać to pytanie moim rozmówcom: O czym marzysz?
Codziennie o czymś innym 😉

Więcej rozmów z ludźmi kultury, sztuki, podróżnikami, inspiratorami znajdziesz w naszym e-wydaniu. 130 stron stworzonych z myślą o Tobie

Tagi: , , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
20 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: