Sebastian Frąckiewicz: Każda z moich książek powstała z czystej ciekawości


Dziennikarz kulturalny, zafascynowany sztuką ulicy. Właśnie wydał nową książkę
pt. „Ten łokieć źle się zgina”, w której opowiada nam wszystko o polskiej ilustracji.

Wczoraj ukazała się Twoja książka pt. „Ten łokieć źle się zgina – rozmowy o ilustracji”. Denerwowałeś się przed premierą?

Nie bardzo, szczerze mówiąc. Raczej byłem trochę podekscytowany, co jest chyba normalnym objawem, gdy kończysz książkę i jesteś ciekawa lub ciekawy, jak zostanie przyjęta, czy się spodoba i czy znajdzie czytelników. Towarzyszy mi też uczucie ulgi. Kiedy pracujesz nad czymś rok i w końcu widzisz fizyczny efekt tej pracy – obiekt jakim jest publikacja, to cieszysz się, że udało się wszystko sfinalizować.

Dlaczego akurat ten temat zainteresował Cię na tyle, aby napisać o nim książkę? Długo pracowałeś nad tym projektem?

Jak już wspomniałem – pracowałem około roku. Ilustracja, książka obrazkowa dla dzieci, komiks, street art i murale to są tematy, którymi na co dzień zajmuję się jako dziennikarz, zatem zrobienie książki o ilustracji jest  konsekwencją tej codziennej pracy. Po drugie, każda z moich książek powstała z czystej ciekawości. Chciałem dowiedzieć się więcej o komiksie, ilustracji, a wywiad to najbardziej bezpośrednia forma pozyskiwania informacji.

No właśnie, w swojej publikacji przedstawiasz rozmowy z 11 twórcami ilustracji. Jakim kluczem kierowałeś się przy wyborze bohaterów? 

Bardzo zależało mi na tym, żeby pokazać ilustrację w jak najszerszym aspekcie. Nie tylko jej obecność na polu prasy i książki, ale także świata mody, branży muzycznej, branży gier wideo. Chciałem też pokazać pewną ciągłość między pokoleniami twórczyń i twórców, stąd w książce pokolenie młode, średnie i klasycy jak Butenko i Wilkoń.

Ostatnio z reportażystą Konradem Piskałą zastanawialiśmy się, co sprawia, że ludzie chcą nam opowiedzieć swoje historie. Jak przebiegały Twoje rozmowy z ilustratorami? Chętnie wzięli udział w Twoim projekcie, czy musiałeś ich do niego dłużej przekonywać?

Nikogo nie musiałem zbyt długo przekonywać. Wiele osób poznałem wcześniej,  pisząc teksty o ilustracji , na przykład do „Polityki”, więc z tego powodu na pewno było mi łatwiej, nie byłem dla swoich rozmówców osobą anonimową. Szczerze mówiąc, nigdy nie zastanawiałem się, dlaczego ludzie opowiadają innym o sobie.  Zakładam, że rozmawianie z drugim człowiekiem o swoich doświadczeniach, planach czy po prostu o życiu, jest bardzo ludzkie i nie znajduję lepszego wytłumaczenia. Przed każdą rozmową robię zawsze bardzo rozległy research, spisuję sobie zagadnienia, a potem mając je w głowie, jednocześnie podążam za swoim rozmówcą. Jeśli twój rozmówca czuje, że naprawdę go słuchasz i to co mówi jest dla Ciebie rzeczywiście ważne, jest w stanie wiele ci powiedzieć. Tak sobie to tłumaczę, choć oczywiście mogę się bardzo mylić.

„Ten łokieć źle się zgina” to Twoja trzecia publikacja, wcześniej pisałeś o kulturze komiksowej i sztuce ulicy. Na pierwszy rzut oka wszystkie te tematy łączy obraz. Zgadzasz się z stwierdzeniem, że mówi on więcej niż słowa?

To prawda, ja zajmuję się takimi dziedzinami w kulturze, które są na swój sposób niszowe, trochę trudne do jednoznacznego zaszufladkowania.
Oczywiście, że obraz mówi więcej niż słowo, choć czytanie obrazów i rozumienie ich jest moim zdaniem w Polsce dość kłopotliwe. Polska kultura to ewidentnie kultura słowa, co ma swoje podstawy historyczne. W czasie zaborów, okupacji czy w PRLu, to literatura była nośnikiem idei, formą przekazywania tradycji. Trudno zrobić konspiracyjną rzeźbę czy obraz i przemycić go pod płaszczem. Trochę się to współcześnie mści, bo z krytycznym czytaniem obrazów jest u nas problem. Czego najlepszym dowodem jest choćby niezwykła popularność murali.

Jaką książkę ostatnio czytałeś? Co poleciłbyś naszym Czytelnikom?

Poleciłbym „Zawód” Kamila Fejfera – reportaże o tym, jak chory i nienormalny jest rynek pracy w Polsce. A także „Bieżeństwo 1915” Anety Prymaki-Oniszk, to również reportaż o zupełnie zapomnianym w polskiej historiografii wydarzeniu. Wygląda na to, że poleciałem dwie smutne książki. Jakoś mi to czytelnicy będą musieli wybaczyć.

Przeczytaj również: Konrad Piskała: Dla mnie jako reportera najważniejsze jest, czy nie zawiodę tego człowieka, który mi zaufał i zdradził swój sekret.

Tagi: , , , , , ,

Powiązane wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Comments

  1. Odpowiedz

    Koniecznie muszę dostać tę książkę 😀 wywiad mnie zaciekawił

  2. Odpowiedz

    I znowu mi to robicie, kolejna pozycja, którą muszę zaliczyć 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

4 + 6 =

58 udostępnień