Roksana Wiankowska: Anoreksja jest jak blizna – do końca życia będę nosiła ją w sobie

Wyobraźcie sobie, że codziennie wskakujecie w ubraniu do lodowatej wody, a później chodzicie w nich przez cały dzień. Inni chcą, żebyście się uśmiechali i cieszyli życiem…Trudno, prawda?

Podobnie czują się osoby chorujące na anoreksję. O przyczynach tej choroby i o walce z nią porozmawialiśmy z Roksaną Wiankowską, autorką „Anoreksji na śniadanie”.

Jak wygląda życie kiedy waży się 29 kg w wieku 9 lat?
Wiesz, na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wyobraź sobie, że codziennie wskakujesz w ubraniach do lodowatej wody, a później chodzisz w nich cały dzień. Pogoda oczywiście jest pochmurna, a ludzie wokół Ciebie, którzy mają na sobie wygodne i przede wszystkich suche ubranie, oczekują od Ciebie, żebyś czuł się komfortowo i cieszył się życiem.
Chodzi o to, ze Twoja dusza mieszka w ciele, którego nienawidzi, a jako 13 latka tak naprawdę nie jesteś w stanie zrozumieć, dlaczego tylko ty masz ,,mokre ubranie”.
Napisałaś bardzo osobista książkę ,,Anoreksja na śniadanie’’ o swojej walce z anoreksją… czy to było łatwe tak mocno otworzyć się przed czytelnikiem?
Zdecydowanie nie było to trudne. Od zawsze  pragnęłam podzielić się ze światem swoją historią. Chętnie opowiadałam o tym młodym dziewczynom, aby uchronić je przed błędami, które sama kiedyś popełniłam. Dlatego proces pisania wiąże z czymś niezmiernie ,,lekkim’’.
Patrząc z dzisiejszej perspektywy, jak myślisz, dlaczego akurat Ciebie dotknęła anoreksja?
Patrząc z dzisiejszej perspektywy, dostrzegam kilka czynników. Oczywiście mogło się to obrócić w inne uzależnienie niż obsesja na punkcie odchudzania. Kilka dni temu stało się dla mnie oczywiste, że tak naprawdę anoreksja jak i inne zaburzenia odżywiania są problemem przekazywanym od pokoleń. Gdy teraz na to patrzę, wiele kobiet w mojej rodzinie cierpi na zaburzenia odżywiania i nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie jest to anoreksja ani bulimia, ale przykładowo regularne i kompulsywne objadanie się. Dodatkowo od zawsze z ciepłem rodzinnym i miłością kojarzyło mi się jedzenie. Do tego doszły również nawyki żywieniowe mojej rodziny, spożywanie przez wielu z nich ,,śmieciowego jedzenia”. Jako dziecko, patrząc na złe nawyki żywieniowe, automatycznie sama je nabierałam. Myślę, że jednak motorem zapalnym tego wszystkiego, było oglądanie programów i seriali, gdzie widziałam młode, piękne a przede wszystkim szczupłe dziewczyny, które dostały od życia wszystko, czego ja do tej pory nie miałam. Właśnie dlatego ,,upust negatywnych emocji” przekierowałam w uzależnienie od (nie)jedzenia, a nie w narkotyki czy alkohol.
Co było kluczowe w procesie Twojego powrotu do zdrowia?
Jeśli chodzi wyłącznie o stosunek do jedzenia – zdecydowanie pomogło mi oglądanie teledysków i śledzenie celebrytek, które kochały i akceptowały swoje ciało. Spójrz np. na Beyonce lub Shakirę. One miały coś ,czego chciałam ja. W końcu zrozumiałam, że pragnęłam właśnie tej pewności siebie i akceptacji. Nie znalazłam jej w chudości.
Na temat zaburzeń odżywiania powstało wiele książek, czym wyróżnia się Twoja?
Masz rację, na rynku jest wiele książek, które dotyczą zaburzeń odżywania. Wiele cudownych kobiet dzieli się tam swoją historią. Jeśli chodzi o Anoreksję na śniadanie, to czytelnicy wspominają, że jest ona niezwykle autentyczna. Otwarcie rozmawiam z kobietami, pokazuję swoje dotychczasowe życie oraz staram się być bliska czytelnikowi na tyle, aby był pewien, że z tą chorobą da się wygrać.
Jak wygląda Twoja codzienność?
Bardzo pracowicie. Mieszkam w stolicy Niemiec i sercu Europy w którym jestem szalenie zakochana. Pracuję, rozbudowuję swoją działalność związaną z książką i nie tylko. Z dnia na dzień staram się stawać bardziej wartościową kobietą. W wolnym czasie-którego mam bardzo mało, przechadzam się po berlińskich kawiarniach, śpię oraz oglądam Netflix.
Co możemy zrobić dla osób dotkniętych zaburzeniem odżywiania?
Przede wszystkim zrozumieć . Z tego co zauważyłam, problemem polskiego społeczeństwa jest traktowanie tej sprawy jako ,,kaprysu na odchudzanie” rozpieszczonej nastolatki. Kiedyś właśnie to usłyszałam  na lekcji polskiego.
Czy dziś czujesz, jesteś całkowicie wolna od anoreksji?
Anoreksja jest jak blizna – do końca życia będę nosiła ją w sobie. Wiem, że już nie ma nade mną kontroli. Znalazłam jej przyczynę i każdego dnia przepracowuję wszystkie sytuacje z przeszłości, które w mniejszym lub większym stopniu przyczyniły się do spadku poczucia własnej wartości. Dzisiaj bawię się tym, cieszę się z każdego nowego doświadczenia. Czuję się dumna, że każdego dnia mam możliwość uczenia się kochania się siebie na nowo.
Tagi: , ,

Powiązane wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Comments

    • Nikola
    • 18 kwietnia 2018
    Odpowiedz

    Roksana, niesiesz nadzieję dla wszystkich, którzy zagubili siebie w gąszczu zaburzeń odżywiania. Mocno trzymam kciuki za Twoją książkę i za Ciebie – niech Twoje blizny przypominają Ci o tym, że zbudowałaś życie na nowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

7 − 5 =

15 udostępnień