Rita i Krzysztof: Sztuka – w naszym przypadku – to sposób na… nie, to całe nasze życie

Wyjątkowa para artystów. Od dwunastu lat razem budzą się, aby tworzyć, zasypiają, dzieląc wrażeniami minionego dnia. Wspólnie autostopem przejechali Meksyk, a ich życie to niekończąca się przygoda.

Dwoje artystów pod jednym dachem to nie za dużo?

Krzysiek: Też nam się tak na początku wydawało. Jednak z perspektywy czasu…kto zaakceptowałby lament z powodu niemożności umieszania koloru, czy walkę z przesuwającym się jednym pikselem. Nikt! – hehe – tylko wariat wariata. Często zadawaliśmy sobie pytanie co by było gdyby nie „TY”. Odpowiedz jest prosta i zawsze ta sama — NIC…tylko pustka…

Rita: Ja tylko dodam że to najlepsze połączenie. Pasja łączy ludzi. Dwa różne charaktery o wspólnych zainteresowaniach. Jak najbardziej. Zawsze mamy tematy do rozmów i nigdy nie jest nudno.

Jaka jest Wasze definicja sztuki?

Krzysiek: Nad tym się chyba nigdy nie zastanawialiśmy. Księża, lekarze, artyści, sportowcy, raczej nie wybierają sobie zawodu ani takiego życia. W momencie gdy się rodzimy, los zapisuje w naszym DNA jakieś predyspozycje. A potem w życiu albo idziemy za głosem serca i rozwijamy te umiejętności, albo one zanikają, a my robimy zupełnie co innego. Podobnie jest z nami. Jako dzieciaki broiliśmy mażąc kredkami i mazakami wszystko co było w zasięgu małych psotnych rączek. Ja rysowałem wszędzie Wiolettę Willas, a Rita literki. I tak do dnia dzisiejszego. Wstajemy rano po to by projektować i malować, pisać, kreślić, wymyślać. W nocy, gdy zasypiamy rozmawiamy o tym co w danym dniu udało nam się (lub nie) zrealizować, czy kolor umieszony, czy kompozycja w dechę. Czy dobrze się czujemy oraz – najważniejsze – czy na buzi uśmiech. Wydaje mi się że jest sztuka – w naszym przypadku – to sposób na całe nasze życie.

Rita: W czasie studiów analizowaliśmy różne definicje sztuki. Dopiero po latach uświadomiliśmy sobie że to taki akademicki bełkot. Bo to jak postrzegamy sztukę zależy od wielu czynników, które są zmienne wraz z rozwojem społeczeństwa i generalnie z postępem technologicznym. Najważniejsze jest jednak to żeby być autentycznym w tym co się robi. To jest dziś wielka sztuka.

Wasze projekty na pierwszy rzut oka bardzo się różnią. Rita tworzy proste formy, uporządkowane litery i znaki, u Krzysztofa dużo się dzieje, mamy kolory i mnogość interpretacji. Co Was łączy? Zdarza Wam się krytykować siebie nawzajem?

Krzysiek: Tak, pod względem twórczym jesteśmy TOTALNIE inni. I może to jest w tym najfajniejsze. Nikt nikomu nie wchodzi w drogę. Nikt nikomu nie mówi co i jak ma robić (no chyba, że ta druga osoba prosi o wyrażenie opinii, albo o pomoc – to inna sprawa). I może dzięki tym różnicom, między nami tak dobrze się układa i co najważniejsze od dwunastu lat jeszcze się nie pokłóciliśmy. Oczywiście różnice zdań – pod względem twórczym – są, ale gdyby ich nie było, to byśmy się nie rozwijali tylko stali w miejscu i pleśnieli jak woda w sadzawce. Paradoksalnie różnice nas połączyły.

Rita: To fakt, jesteśmy bardzo różni w naszej twórczej pracy. Ale uważam to za atut. Zauważamy swój własny progres. Mamy wspólną pracownię i w sposób nieświadomy uzupełniamy się nawzajem. Ja coraz częściej stosuję kolor w moich projektach a Krzysiek zrozumiał że ludzkie oko nie widzi już milionowego zooma i zrezygnował z malowania pod mikroskopem.

Razem tworzycie Marmolada Studio – „krótkie serie fajnych rzeczy” – dla kogo dedykowane są Wasze projekty?

Krzysiek: Chcemy robić rzeczy, które cieszą oko. Nie mamy sprecyzowanego targetu. Cieszymy się gdy ktoś docenia to co robimy i czemu się poświęcamy. Jeśli z morza twórców – których dziś nie brak – ktoś wyłowi właśnie nas, to znaczy że warto to robić. My bawimy się tworząc a oni oglądając.

Rita: Marmolada Studio to kreatywny duet. To my. Projektujemy plakaty, serie pocztówek, wcześniej robiliśmy nadruki na koszulkach.  Ale przede wszystkim robimy swoje rzeczy które nas kręcą, jeśli ludziom się to podoba i chcą to mieć, to jeszcze bardziej się z tego cieszymy! A dla kogo są skierowane nasze produkty? Dla wszystkich, którzy cenią sobie dobrą jakość i niecodzienną treść.




Współpracujecie z wieloma markami. Łatwo jest sprostać oczekiwaniom klienta?

Krzysiek: heheh – To zależy. Na kogo się trafi, ale raczej nie mamy z tym problemu. Wychodzimy z założenia, że ludzi trzeba edukować i rozmawiać. Gdy idziemy do lekarza, nie mówimy z marszu:

–  Panie, przepisz mi Pan to i tamto, bo mnie cosik w bebechach kuje.

Dobry lekarz przeprowadzi wywiad, zrobi badania i przepisze najbardziej efektowny lek na nasze „kłucie w bebechu”. Podobnie robimy i my z np. identyfikacją firmy. Dajemy klientowi brief. Pytamy „co dolega” Pana/Pani firmie, z jakimi problemami boryka się Pan /Pani firma itd. Szukamy rozwiązań i staramy się dać najlepsze lekarstwo w postaci np. dobrej identyfikacji. Jeśli pacjent posłucha zaleceń „lekarza” szybko wyzdrowieje.

Rita: Praca z klientem nie należy do najłatwiejszych. Ale są na szczęście klienci, którzy w stu procentach ufają projektantowi bo wiedzą że jest specjalistą w swoich fachu, tak jak on w swojej firmie. My zawsze staramy się wykonywać naszą pracę jak najlepiej.

Rita, jesteś absolwentką wydziału Grafiki na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, Krzysztof również. Jak myślicie, artyście jest w ogóle potrzebna szkoła?

Krzysiek: Tak szkoła jest potrzebna. Jednak jak to powiedział Mark Twain : „ Nigdy nie pozwoliłem, by szkoła stanęła na drodze do mojej edukacji”. Wiedzy nigdy za mało, ale trzeba mieć otwarty umysł i przede wszystkim, nie wolno dać sie zamknąć w jakieś schematy. Jeśli to zrobimy, na nic nam szkoła. Nas szkoła nauczyła przede wszystkim tego by walczyć o swoje, a gdy nie mamy wiedzy pytać, pytać, pytać, analizować, przetwarzać i ulepszać to co już odkryte.

Rita: Szkoła jest niezbędna. Zwłaszcza w naszym społeczeństwie. Co innego gdy mówimy o artystach – rzemieślnikach z dzikich plemion. Akademia Sztuk Pięknych daje nam dużo możliwości, wszystko zależy jak do tego podejdziemy. Mamy dostęp do masy fantastycznie wyposażonych pracowni, dzięki którym możemy rozwijać nasz talent. Poznajemy wielu ludzi o podobnych zainteresowaniach ( dodam że my z Krzyśkiem znamy się już od liceum plastycznego ) z którymi możemy realizować wspólne artystyczne projekty. Mamy dostęp to wykwalifikowanych profesorów, którzy często otwierają nam oczy na nowe rozwiązania twórcze. A przede wszystkim szkoła wyższa przedłuża nam młodość i daje poczucie wartości, że to co robimy jest akceptowalne społecznie.

Macie swoich ulubionych twórców?

Krzysiek: hohoho Pani Kochana. Jak stąd do Greenwich. I codziennie pojawiają się nowi. W dzisiejszych czasach, w dobie Instagrama, codziennie odkrywamy ludzi którzy zachwycają nas dogłębnie, a w przypadku Rity często do łez.

Rita: Tak to prawda. Jestem wrażliwa, wiele razy wzruszam się gdy widzę dobrą pracę. To jest może śmieszne, ale tak reaguję na piękne rzeczy. Mam swoich ulubionych klasyków – typografów czy projektantów, ale tak jak wspomniał Krzyś w czasach social media możemy mieć bezpośredni kontakt z tymi najlepszymi. Interakcja między artystami jest bardzo potrzebna.

Lubicie podróżować, w jakim ciekawym miejscu ostatnio byliście?

Krzysiek: Ostatnio przejechaliśmy na stopa Meksyk. Niejednokrotnie bez wody i jedzenia, skazani na życzliwość wytatuowanych amigos, spotykanych gdzieś w szczerym polu. Gdy pytaliśmy gdzie jesteśmy, często w takich miejscach dostawaliśmy od nich odpowiedz:

– Jak to gdzie. TU!

Było wesoło, czasem i strasznie, ale jedno wiemy na pewno. Meksyk skradł nasze serca.

Rita: O tak Meksyk pokochaliśmy od pierwszego wejrzenia. Nie da się opisać tego słowami. Kochamy podróże, uzależniają niesamowicie, ale to bardzo fajne uzależnienie. Inspirują, napędzają do działania.

Obserwując Wasze profile społecznościowe, widać, że świetnie bawicie się tworząc. Czy w Waszej twórczości jest miejsce na takie uczucia jak smutek, żal, złość?

Krzysiek: Życie dostarcza czasem te złe emocje (często bez naszej zgody). Mieszać do tego to co się kocha…to nieodpowiedzialne.

Rita: Dokładnie. Praca twórcza dostarcza nam ogromnej dawki serotoniny. Staramy się to co złe, nie wprowadzać do naszej pracowni.

Czego możemy Wam życzyć na Nowy Rok 2018?

Krzysiek i Rita: Niekończących się tubek farb. By nigdy nie było problemu z przesuniętym pikselem i zwiedzenia całego świata. A przede wszystkim zdrowia. Bo wszystko ponadto, to jedynie dodatek.

Prace Rity i Krzyśka znajdziecie na Instagramie oraz Facebook-u.

Tagi: , , , , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
62 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: