Oliwia Mojsiej: To co się wydarzyło u mnie przez ostatnie miesiące to totalny przełom…

Odważnie sięga po swoje marzenia. I choć realizacja celów wymaga od niej dużo poświęcenia, nie poddaje się. Nam opowiedziała o swoich planach na przyszłość, o tym jak odpoczywa i zdradziła swój przepis na udany związek…

W ostatnim czasie dużo się u Ciebie dzieje. Masz za sobą pięć startów w zawodach, w tym dwóch międzynarodowych, dopiero co wróciłaś z Mistrzostw Świata. Co czujesz? Jak oceniasz ten okres w swoim życiu?

To najpiękniejszy okres w moim życiu. To co się wydarzyło u mnie przez ostatnie miesiące to totalny przełom… Nigdy nie spodziewałabym się, że moja przygoda ze sportem sylwetkowym rozwinie się w tak błyskawicznym tempie. Jestem prze szczęśliwa, ponieważ czerpię z tego przeogromną radość, to moja pasja i nie zamierzam zatrzymywać się na tej drodze. Start na Mistrzostwach Świata dał mi bardzo dużo do myślenia i śmiało mogę stwierdzić, że okres „raczkowania” w bikini fitness mam już za sobą… 🙂

Na początku swojej przygody z fitnessem udało Ci się  schudnąć 18 kg w przeciągu roku. To właśnie wtedy zrozumiałaś, że możesz mieć wszystko, czego zapragniesz?

Wszystkiego mieć nie mogę, ale staram się jak tylko mogę. Ja po prostu działam. Moje ulubione hasło to „marzenia się nie spełniają – marzenia się spełnia!”. I tak jest właśnie w moim przypadku. Nie zawsze wszystko idzie po mojej myśli, ale nie poddaję się! Jeśli obrałam sobie jakiś cel ( krótki czy długoterminowy) – zawsze daję z siebie 100%. Mój pierwszy sukces w kształtowaniu sylwetki, o którym wspomnieliście w pytaniu, dał mi do zrozumienia, że to kwestia, którą mogę zająć się bardziej profesjonalnie…

Dzięki Tobie wiele kobiet przeszło wymarzoną metamorfozę. Co im mówisz, kiedy przychodzą do Ciebie i przyznają, że brak im motywacji, mają słomiany zapał?

Przyznam szczerze, że takich przypadków jest u mnie niewiele. Jednak kiedy zdarzy się ten słabszy dzień, staram się zmotywować je maksymalnie. Mówię o efektach, które już mają na koncie, dobieram trening, po którym wiem, że będą z siebie dumne (najczęściej jest to bardzo intensywny wysiłek ;-)), ale jeżeli jest naprawdę kiepsko – nie naciskam. Uważam, że nie można robić czegoś na siłę. Owszem, #noexcuses to mój ulubiony hashtag, ale też jestem człowiekiem i wiem, że przychodzą takie dni, kiedy po prostu trzeba odpuścić. Jednak tak jak wspomniałam na początku – w mojej pracy zdarza się to bardzo rzadko.

Prowadzisz własne FitStudio, to miejsce różni się jednak od klasycznej siłowni…

FITstudio po półtora roku zakończyło swoją działalność. Wróciłam do pracy jako trener personalny na siłownię.

ostatnia prosta! 🔜 zaciskam pasa maksymalnie i robię co w mojej mocy, aby godnie reprezentować Polskę w niedzielę we Francji 🇵🇱 lekko nie jest, ale to już ostatni start w tym roku.. nie odpuszczę! 🔥 . @just_piter_pl może jakaś sesja po MŚ? 📸 dzisiaj wyglądam już zupełnie inaczej.. 🙈 to zdjęcie było robione świeżo po debiutach (czyli prawie 3 miesiące temu), a przez ten czas przecież baaardzo ciężko pracowałam nad formą.. 😈💪🏽 #tb #photoshoot #memories #polishgirl #polishfit #polish #fitnessgirl #fitnessmodel #fitnessgoals #fitnessmotivation #fitnessbody #gymgirl #girlswholift #legs #shoulders #waist #shape #bodygoals #sporty #athlete #blondegirl #longhair #makeup #befit #eatcleantrainmean #healthylifestyle #polskadziewczyna #motywacja #siłownia #trening

A post shared by Oliwia Mojsiej (@oliwiamojsiej) on

Twój ideał kobiecej sylwetki to…

Hmmm… ciężkie pytanie. Według mnie ideały nie istnieją, aczkolwiek mam w głowie obraz sylwetki, do której sama dążę ciężką pracą na co dzień. Jest ona na pewno wysportowana, smukła, ale dosyć umięśniona z zachowaniem kobiecości, którą łatwo i szybko można zatracić na siłowni. Wysoko podniesione pośladki, piękne wcięcie w talii, zarysowane mięśnie ramion (barków), brzucha i mocno „docięte” nogi. Górna część sylwetki w kształcie litery „V”, czyli zachowane proporcje, które bardzo liczą się w ocenie sylwetki na zawodach.

W sportowej pasji wspiera Cię wiele osób, trener, mama, przyjaciele i partner. Na swoim Fanapage napisałaś, że przed zawodami bywałaś nieznośna…to był trudny czas dla Waszej relacji? Czego trzeba się nauczyć, będąc w związku z gwiazdą fitnessu?

„Nieznośna” to chyba za mocno powiedziane 😉 Bywały momenty, kiedy po prostu nie byłam zbytnio aktywna w naszej relacji. Mój partner jest sportowcem od kilkunastu lat, więc doskonale wie, że zmęczenie zarówno fizyczne jak i psychiczne to naturalna kolej rzeczy w przygotowaniach. Wspierał mnie mimo wszystko i jestem mu za to niezmiernie wdzięczna. Myślę, że cierpliwość i wyrozumiałość to cechy, bez których związek dwóch sportowców niezależnie od tego, jaką dyscyplinę sportu uprawiają, będzie miał ciężko. Nam ich na szczęście nie brakuje, więc jestem spokojna 🙂

Napisałaś, że teraz czas na odpoczynek psychiczny i fizyczny. Co będziesz robić?

Będę robić to samo co w trakcie przygotowań, tylko z większym luzem psychicznym: w końcu nastał czas „off season”, więc nie mam z tyłu głowy, że zaraz wystąpię na scenie. Treningi wznowiłam już po 3 dniach od powrotu z Mistrzostw Świata, z tym, że są one zdecydowanie lżejsze i mniej intensywne. Przerwa w startach trwa do marca 2018, bo w połowie tego miesiąca planujemy już pierwsze zawody. Teraz mam okres przejściowy, po którym wchodzimy z powrotem na ten przygotowawczy. Trzeba mnie troszkę „dobudować”, tak żeby w przyszłym roku zaprezentować się w jeszcze lepszej formie z widocznym progresem.

Tagi: , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
10 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: