Ojciec Grzegorz Kramer: Bóg jest jedynym gwarantem, że niebo nie będzie nudne

fot.Jacek Taran

Jak wierzyć, że Bóg jest dobry, kiedy doświadczamy tragedii? Czy powinniśmy rozmawiać o śmierci? O słabościach Kościoła i naszej reakcji na to porozmawialiśmy z Ojcem Grzegorzem Kramerem.

Kilka dni tematu musiał Ojciec wygłosić jedno z najtrudniejszych kazań w swoim życiu. Było to kazanie na pogrzebie Kuby, chłopca, który popełnił samobójstwo…jak w takich chwilach wierzyć, że Bóg jest dobry?

Nie wiem…w takich momentach potrzebna nam jest nadzieja. Myślę, że Bóg działa na nas w taki sposób, byśmy jej w tych trudnych doświadczeniach nie utracili. Jest nam źle, ciężko, ale mamy poczucie, że to nie koniec. W naszej wierze obecne jest silne przeświadczenie, że się jeszcze kiedyś spotkamy…

Trudno nam jest pojąć, że skoro Bóg jest dobry, na świecie jest tyle cierpienia

To co powiem, będzie pewnym uproszczeniem, ale wydaje mi się, że my bardzo często identyfikujemy dobro z przyjemnością, a zło z nieprzyjemnością.Wiemy z doświadczenia, poza traumatycznymi przeżyciami, że nie wszystko co jest przyjemne jest dla nas dobre, podobnie w drugą stronę. Kiedy będziemy utożsamiać dobro z przyjemnością bardzo łatwo ulegniemy iluzji, że Bóg jest zły. Nie jest. Uczymy się przez całe życie, że z tych trudnych (celowo nie używam słowa złych) doświadczeń jesteśmy w stanie wyciągnąć pewne dobro.

Kiedy przychodzą do Ojca ludzie, którzy zmagają się z ogromną tragedią, co ksiądz robi, jak próbuje im pomóc?

Przy takich skrajnych sytuacjach wydaje mi się, że najważniejsze jest bycie z drugim człowiekiem. To nie jest czas na wygłaszanie filozoficzno-religijnych morałów. Po prostu jestem i pozwalam im być sobą. Przeżywać tę tragedię tak, jak to czują w danej chwili. Kiedy padają trudne pytania czy oskarżenia wobec Pana Boga, nie neguję ich słów. Rozumiem.

Prowadzi ksiądz bloga, na swoim koncie ma trzy książki. Jak to się stało, że zaczął Ojciec pisać?

Nie wiem, może dlatego, że w czwartej klasie miałem dwójkę z polskiego na semestr?(śmiech). Nie pamiętam jak to się dokładnie zaczęło.  Myślę, że słowo w życiu księdza jest podstawowym narzędziem. Pisanie pozwala mi  dotrzeć do różnych ludzi, stanowi otwartą formę, każdy może je zinterpretować jak chce.

W swojej ostatniej książce Łobuzy (napisanej wraz z Piotrem Żyłką i Łukaszem Wojtasikiem) mówi ksiądz dużo o słabościach kościoła. Zastanawiam się, co taki zwykły wierny może zrobić, kiedy w jego parafii nie dzieje się najlepiej. Ma ochotę wyjść podczas kazania…

Najpierw trzeba sobie przypomnieć, kto tym Kościołem jest. To nie tylko ksiądz, ale my wszyscy. Odpowiedzialność za jakość tego słowa spoczywa więc także na nas. Zanim wyjdziemy, najpierw powinniśmy przyjść i porozmawiać . Pewnie to będzie strasznie trudna rozmowa, pełna emocji. Warto jednak podjąć próbę porozumienia się. Tak nas uczy Ewangelia, najpierw idź pogadaj, potem weź świadków, którzy mają podobny problem, dopiero na końcu jest… wyjście, manifest naszej niezgody. Jak pozostaniemy tylko na akcjach typu opuszczenie kościoła, to nic się nie zmieni. Jedna i druga strona jedynie utwierdzi się w swoich racjach, a w Kościele nie o to chodzi…ważne jest, aby szukać tego co łączy, czyli Jezusa.

Ksiądz Kaczkowski mówi, aby modlić się i prosić, ale bez przywiązania do efektów. A Ojciec jak to widzi?

Widzę to bardzo podobnie. Jest jednak we mnie pewne napięcie. Uczę innych i siebie, że modlitwa jest przede wszystkim czasem, w którym mamy być  z Bogiem.  Z drugiej jednak strony Jezus wprost mówi: „proście, o cokolwiek będziecie prosić w imię moje to się wam spełni”. Modlitwa ma mieć cel i tak też mówi Święty Ignacy: „idę na modlitwę i wiem, czego pragnę, ale jestem też otwarty na wolę Boga”. Tak jak Jezus  mówił jasno” nie chcę tego, zabierz to ode mnie”, a z drugiej strony powtarzał: „niech się stanie tak, jak ty chcesz”.  Jezus pokazuje nam, że Bóg jest mądrzejszy, widzi więcej niż my, ma zupełnie inną perspektywę.

Co Ojciec robi w wolnym czasie?

Ciekawe pytanie. Każdy dzień jest inny. Teraz wiosną spędzam dużo czasu na rowerze, to pozwala mi odreagować. Lubię też czytać. Od religijnych pozycji po kryminały. Uwielbiam oglądać horrory. W ostatnich latach odkrywam też, że bardzo lubię samotność. Przyjemne jest dla mnie nawet patrzenie w ścianę. To mój sposób na odpoczynek.

Planuje Ojciec kolejną książkę?

Póki co skupiamy się na tym, co wyszło. Tak naprawdę żadna z moich książek nie była jednak zaplanowana, każda z nich była dziełem przypadku, w dobrym tego słowa znaczeniu. Jestem więc otwarty.

Jak wyobraża sobie Ojciec niebo?

Przede wszystkim jako rzeczywistość, w której nie będziemy się bać. To jest dla mnie obraz nieba. Nie chciałbym sobie wyobrażać nieba jako miejsca, w którym są same pozytywne emocje, bo to za mało. Bóg jest jedynym gwarantem, że to niebo nie będzie nudne.

Często myśli Ojciec o śmierci?

Tak. Śmierć jest częścią naszego życia. Żyjemy w kulturze, w której o śmierci nie chcemy mówić, uciekamy od tematu. Zauważyłem to jak byłem na parafii we Wrocławiu, na pogrzebach bardzo rzadko pojawiają się dzieci. Panuje tendencja chronienia najmłodszych od realnej śmierci, tak naprawdę pozwalając im jednocześnie na śmierć wirtualną. Śmierć staje się abstrakcją dla ludzi. Z jednej strony nas straszy, bo przyjdzie, z drugiej jest taką rzeczą trochę niepoważną. Wczoraj czytałem artykuł o nastolatkach, którzy coraz częściej biorą pod uwagę samobójstwo, ale z drugiej strony nie mają poczucia tego, że śmierć jest nieodwracalna. Zabieramy im możliwość doświadczenia, że to realna sprawa. Śmierć stanowi po prostu część naszego życia. Trudną część, bo to nie jest fajny moment, przynajmniej z perspektywy żywych.
Z śmiercią miałem również dużo do czynienia w hospicjum. Gdzie z jednej strony mocno walczymy o życie i próbujemy je naprawić, a z drugiej ludzie umierają, bardzo prawdziwie. Więc tak, w moim życiu ten temat też jest obecny i ważny.

GRZEGORZ KRAMER SJ
Ur. się w 1976 roku w Bytomiu. W wieku 21 lat dołączył do Towarzystwa Jezusowego. Pracował przez pięć lat w parafii św. Klemensa we Wrocławiu jako duszpasterz młodzieży i wikary. W latach 2012 – 2016 był duszpasterzem powołań Prowincji Polski Południowej TJ. W I semestrze 2017 roku odbył tzw. III PROBACJĘ – jeden z etapów formacji jezuickiej. Od lipca 2017 jest przełożonym jezuickiej wspólnoty w Opolu i proboszczem Parafii Najświętszego Serca Jezusa. Od 2012 roku jest współpracownikiem (felietonistą i członkiem Rady programowej) jezuickiego portalu DEON.pl. W 2014 w Wydawnictwie WAM wydał książkę pt. „Męskie serce. Z dziennika Banity”, której ukazało się II wydanie (rozszerzone) oraz audiobook o tym samym tytule. W 2017 ukazała się w tym samym wydawnictwie, jego druga książka: „Bóg jest dobry”. Trzecią pozycją w jego karierze pisarskiej jest książka:” Łobuzy. Grzesznicy mile widziani”, napisana wraz z Łukaszem Wojtusikiem (TOK.FM) i Piotrem Żyłką (DEON.pl). 
Tagi: , , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
87 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: