Nicol Sobieraj: Chcę pokazać ludziom, że można jeść praktycznie wszystko, mieć zdrową sylwetkę i czuć się fantastycznie

Jeśli dotąd dieta i wysiłek fizyczny kojarzyły Wam się wyłącznie z rygorem, stresem i jedną wielką udręką, koniecznie przeczytajcie ten wywiad.

Psychodietetyk Nicol Sobieraj pokazuje nam, jak można spokojnie, bez wielkich rewolucji zmienić swoje nawyki żywieniowe. Nie zapominając przy tym, że w życiu wszyscy kierujemy się przyjemnością.

Z Nicol porozmawialiśmy m.in. o świadomym odżywianiu, indywidualnym podejściu do każdego klientka, o tym, dlaczego przy każdej zmianie pojawiają się trudności i jak sobie z nimi radzić oraz o nowym projekcie Fundacji Body Architect. Na koniec, czekają na Was świetne przepisy na zdrowe słodkości!

Wilki syty i owca cała? Czy to możliwe?
Może opowiem Ci, dlaczego ta nazwa. Kiedy wpadłam na pomysł założenia bloga, nadszedł czas na wymyślenie nazwy – nie czuję się w tym dobra, ale wiedziałam czym chcę się kierować. Chciałam pokazać ludziom, że można jeść praktycznie wszystko, mieć zdrową sylwetkę i czuć się fantastycznie, że ważna jest JAKOŚĆ, a nie ilość. UMIAR i RÓWNOWAGA, a nie restrykcje, że ważna jest atmosfera panująca wokół jedzenia i przyjemność z niego płynąca. Skoro chciałam to pokazać, to znaczy że sprawdziłam to na sobie, a więc jest to jak najbardziej możliwe.
Swoim klientom pomagasz zmienić sposób odżywiania, wyeliminować szkodliwe nawyki. A jak było z Tobą? Od zawsze żyłaś zdrowo i świadomie? Czy musiałaś się najpierw tego nauczyć?
W dzieciństwie jadłam to, co babcia ugotowała – dodam, że babcia nie gotowała tłusto, ale najlepiej na świecie, więc zdarzało się przekraczanie objętości, do tego sporo słodyczy i soków. Jak oglądam filmy z dzieciństwa, to wcale się nie dziwię. Non stop w ruchu. Skądś musiałam czerpać tą energię.  Powiem szczerze, że nie pamiętam, jak jadłam do czasu gimnazjum. To były zautomatyzowane czynności, utrwalone nawyki, nie zwracałam na to uwagi. Zimą trochę tyłam, latem się wybiegało. Świadomość żywieniową zyskałam pod koniec gimnazjum. Dowiedziałam się, co to kalorie, ale też jak wygląda presja na bycie szczupłym. Przeszłam różne etapy – od jedzenia sałaty z jogurtem po jedzenie wszystkiego, w rozsądnych ilościach w połączeniu z aktywnością fizyczną i zdrową relacją z jedzeniem. Mam teraz 26 lat, więc tak. Musiałam to wypracować.
W dzisiejszych czasach dostęp do wiedzy, pomocy, motywacji jest ogromny, a mimo to wciąż wielu osobom ciężko się zmienić. Sama wiem po sobie, udało mi się być na siłowni 3 razy…a moje bieganie skończyło się na dwóch wypadach…jak myślisz, gdzie leży problem?
To nie jest czarno – białe. Każdy człowiek jest inny, ma inny tryb życia, potrzeby, motywacje, środowisko, a przede wszystkim nawyki. Jednak większość dąży do tego samego – do przyjemności, spełnienia, ukojenia. Załóżmy, że chciałabym Tobie pomóc w wyrobieniu nawyku chodzenia na siłownię 3 razy w tygodniu. Pierwsze pytanie jakie zadam, to „jak wygląda twój tydzień?”. Muszę się dowiedzieć, czy w ogóle masz na to czas i energię. Jeśli pracujesz, masz dziecko, ważne są dla Ciebie relacje z ludźmi, uwielbiasz czytać książki i oglądać filmy w wolnych chwilach, to bardziej prawdopodobne jest, że w chwili zmęczenia po ciężkim dniu wybierzesz film/książkę/kąpiel, a nie siłownię, którą kojarzysz sobie ze zmęczeniem. Trochę stereotypowo do tego podeszłam, ale chodzi mi głównie o pewien potencjał motywacyjny, który posiadamy. Załóżmy, że do tego trybu życia jaki masz, dokładasz sobie zmianę nawyków żywieniowych i regularne treningi. Zaczynasz w poniedziałek oczywiście, bo w weekend nazbierałaś motywację na cały nowy tydzień. Ruszasz z kopyta od rana. Pobudka, zdrowe śniadanie, dziecko, praca, zdrowa przekąska, dziecko, praca, obiad…. Eeee awaria, nie kupiłaś czegoś do przepisu! Lecisz pędem do sklepu, wracasz, obsuwa 30 min. Nagle inne obowiązki też się obsunęły czasowo. Do tego spotkało Ciebie coś niemiłego i gdyby to nie był TEN PONIEDZIAŁEK, to pewnie sięgnęłabyś po coś słodkiego dla ukojenia, ale się powstrzymałaś. Kontynuujesz dalej. Godzina 17. Miałaś iść na siłownię, ale mąż musiał zostać dłużej w pracy, więc obsuwa. Siedzisz sfrustowana i myślisz „ to nie dla mnie”, czyli tzw. Motivation collapse. Mam nadzieję, że nie przestraszyłam, ale myślę, że to popularny obraz. Na co dzień mamy mnóstwo zautomatyzowanych czynności, które nam pomagają w zachowaniu równowagi. Równowagi, czyli połączenia łatwych i trudnych czynności, przyjemnych i nieprzyjemnych. Zdajemy sobie z tego sprawę dopiero, jak postanowimy zmianę i dostrzegamy dyskomfort. Trzeba się trochę przeorganizować, zastąpić stare nawyki nowymi, ale to wymaga czasu i… nagrody! Czy siłownia sama w sobie jest nagrodą? Nie w trakcie ćwiczeń. Największą nagrodą jest rozluźnienie po treningu, upust emocji, wzrost satysfakcji z siebie no i oczywiście stopniowo nadchodzące efekty. Czy zdrowa dieta jest od razu nagrodą? Jak widzisz godziny spędzone w kuchni, chaos podczas robienia zakupów i głód, to pewnie nie. Czy dostrzeżesz nagrodę, jak przestaną wypadać Ci włosy, zmieni się Twoja cera, poczujesz się lżej, wzmocni się Twoja odporność albo pójdziesz po miesiącu „bycia na diecie” na zakupy i zobaczysz, że ubranie świetnie leży? Zdecydowanie. To są nagrody odroczone. Podsumowując tę myśl – nie zmienimy starych nawyków w ciągu kilku dni. Jeśli do tej pory jedliśmy codziennie drożdżówkę na drugie śniadanie, możemy zacząć stopniowo zamieniać ją na coś zdrowszego. Jeśli nie jemy nic przez pół dnia, bo tak się przyzwyczailiśmy, wrzućmy zdrowe przekąski do torebki/samochodu/szuflady, ustawmy przypomnienie w telefonie „czas na przekąskę” i sprawdźmy, jak to wpłynie na napady głodu po powrocie z pracy. Krok po kroku.
Wyobraźmy sobie, że stoi przed Tobą Kasia. Kasia od zawsze miała lekką nadwagę, przez to jest niepewna siebie i boi się wychodzić do ludzi. Stres i samotność zajada słodyczami, jak mówi, to jej jedyna przyjemność. Co byś jej poradziła?
Wczoraj widziałam wpis na jednym z blogów psychologicznych „Najgłupsze porady, jakich możesz udzielić…” . „Weź się w garść!”, „Możesz wszystko!”, „Będzie dobrze, zobaczysz…”, „Musisz zrobić plan i go zrealizować”. Te slogany, to płachta na byka.Częściej demotywują, niż pomagają. Ja na pewno nie dam jej złotej porady, która nagle odmieni jej życie. Mogę zaproponować pomoc w formie spotkań, na których razem poszukamy jej mocnych stron – zasobów i źródeł motywacji, innych przyjemności niż słodycze. Zastanowimy się nad tym, jakie są jej prawdziwe potrzeby oraz czy strach jest odpowiedzią na rzeczywistą sytuację, czy raczej jej interpretacją danej sytuacji. Być może ludzie wcale nie odbierają Kasi negatywnie, to tylko jej błędne wyobrażenie. Zaproponowałabym jej szczerą rozmowę np. z przyjaciółką, niech zapyta, za co ją ta bliska osoba lubi. Może okazać się, że Kasia jest fantastyczną koleżanką, niezwykle kreatywną, wesołą, zabawną, robiącą najlepsze muffiny na świecie.

Inny przypadek. Tomek raz chudnie, raz tyje. Zwykle może pochwalić się świetną sylwetką, kiedy jest w związku, gdy zostaje sam całkiem „się zapuszcza”. Jego lekarz nie pochwala takich nagłych zmian żywieniowych. Jak pomóc Tomkowi?
Znowu – to nie jest czarno – białe. Mogę sobie stawiać hipotezy, że skoro Tomek dba o siebie, jak jest w związku, a jak nie jest to się zapuszcza, to na pewno jego dbanie o siebie wynika wyłącznie z pobudek zewnętrznych – zaspokojenia potrzeby aprobaty społecznej. DLA CIEBIE będę się starał. DLA CIEBIE chcę być lepszy. DLA CIEBIE się zmienię. Czy to działa na dłuższą metę? Jeśli ukochana osoba, to bodziec do zmiany, a w międzyczasie zyskujemy świadomość korzyści wewnętrznych, np. lepsze samopoczucie, większa motywacja w innych obszarach życia, to całkiem możliwe, że będzie to długotrwała zmiana. Jeśli jednak robimy to „na ślepo”, nie wyłapując efektów ubocznych tych zmian, to kłótnia, czy rozstanie mogą oznaczać koniec starań. Co mogłabym powiedzieć Tomkowi? Kieruj się tym, co dla Ciebie ważne, co daje Ci satysfakcję, co sprawia, że się rozwijasz, co powoduje wzrost Twojej motywacji i dobrego samopoczucia. Pomyśl, na co „zdrowego” masz ochotę, kiedy jesteś singlem i rób tego coraz więcej. To oczywiście wielki skrót myślowy.
Jakie wymówki najczęściej słyszysz od swoich pacjentów?
Chyba nie lubię tego słowa „wymówki”. Zazwyczaj to, co mówią moi klienci, to prawda. Są zbyt zajęci, wpadają im dodatkowe obowiązki, muszą skierować swoją uwagę na coś ważniejszego, zmieniają im się priorytety. Tylko, że ja podkreślam od samego początku, że nie chcemy restrykcji i wielkich rewolucji, że plan żywieniowy który tworzę, to instrukcja do zmiany, która wymaga zaangażowania i czasu. Mówię, że nawet jeśli zrealizują swój plan na 30 %, to też dobrze, bo to krok ku zmianie. Każdy wypróbowany przepis, który im zasmakuje, to szansa na to, że zastąpi dotychczasowy niezdrowy posiłek. Oni wiedzą, że nadmiar cukru jest niezdrowy i wiedzą, że zajadanie emocji nie sprawi, że znikną. Dla mnie najważniejsze jest to, że nie zniechęcają się od samego początku, bo nie pozwoliłam im na ich ukochane spaghetti, że mi ufają i mówią o swoich słabościach, że cieszą się z każdej małej, ale utrwalonej zmiany.
Należysz do Fundacji Body Architect, opowiedz o tym projekcie.
Fundacja powstała w odpowiedzi na zapotrzebowanie w społeczeństwie. Jest skierowana do ludzi, którzy z jakiś powodów nie mogą regularnie uczęszczać na zajęcia sportowe. To może wynikać z kwestii finansowych, z ilości wolnego czasu, z zamieszkania poza terenem miejskim, gdzie dojazd np. na siłownię zajmuje bardzo dużo czasu. Nasz zespół złożony jest z dietetyka, psychologa, trenerów personalnych. Będziemy organizować akcje zwiększające świadomość względem aktywności sportowej, nawyków żywieniowych oraz zdrowia psychicznego. Będą to akcje typu wspólne treningi, wyjazdy, warsztaty dietetyczne czy darmowe porady. Chcemy współpracować z różnymi organizacjami, szkołami, klubami seniora itp.

Na koniec zdradź naszym Czytelnikom przepis na szybkie, proste i słodkie danie.
Mogą być dwa? Pierwszy jest bardzo prosty, wystarczy zmiksować mrożonego banan z kakao, w ten sposób uzyskamy słodki i zdrowy deser. Moja druga propozycja to kulki jaglano-kokosowe a’la rafaello. Proste w wykonaniu, ale wymagające odrobinę zabawy w kuchni, 3-składnikowe kulki, które wyglądają i smakują bardzo podobnie do Rafaello. Oprócz walorów smakowych mają szereg właściwości zdrowotnych, bo ich głównym składnikiem jest kasza jaglana. Dokładny przepis znajdziecie tutaj.
Tagi: , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis