Natalia Przybysz: Śpiewanie jest procesem odwagi i szczerości, gdzie strumień energii jest tak mocny, że nic nie może go powstrzymać

Jaka jest, gdy zdejmuje zbroję? Co przez swoje utwory pragnie nam przekazać? O tym, jak zwalcza lęki, co ją najbardziej cieszy oraz o twórczym chaosie w jej życiu – porozmawialiśmy z Natalią Przybysz.

Na pierwszy rzut oka
Wyglądam jak chłopak
To miasto mnie nie chroni
Korzystam ze zbroi
I tylko czasami
Gdy jesteśmy sami
Zdejmujesz ze mnie zbroję
A ja się nie boję
Tak śpiewasz na swojej nowej płycie. Jaka jest więc Natalia Przybysz, kiedy zdejmie zbroję?
To piosenka inspirowana moim życiem w rodzinie amerykańskiej, gdzie przez rok miałam brata – geja i siostrę- lesbijkę. Widziałam to na co dzień, jak zdejmowali i zakładali swoje zbroje. Pamiętam, jak brat chciał chodzić ze mną za rękę korytarzami szkoły i mówił, że chce się czuć „normalnie”. To i inne wydarzenia związane z moimi innymi przyjaciółmi powoduje, że chcę nieco wpłynąć na optykę społeczeństwa polskiego. Na to, jak bardzo jesteśmy ślepi i nie widzimy, że wokół nas są ludzie, którzy nie mogą do końca poczuć się swobodnie i brakuje nam tolerancji i respektowania podstawowych praw człowieka.
Ja sama, gdy zdejmuję zbroję, piszę piosenki, opiekuję się rodziną, płaczę ze szczęścia lub smutku, żyję. Joga niesamowicie zmiękcza i rozluźnia, wszystko co bez niej, kostnieje. To potężne narzędzie.
W wywiadzie do magazynu K-mag powiedziałaś, że tekst „może się nie podobać autorowi, ale silnie oddziaływać na odbiorców”. Masz w swoim repertuarze takie teksty, których „nie lubisz”?
Obecnie nie mam takich, których nie lubię. Są za to takie, których śpiewania musiałam się uczyć. Wciąż czuję, że piosenka „Przez sen” jest trudna i ważna. Czuję, że śpiewając ją, jestem w bliskiej relacji z publicznością.Latem na festiwalu Open’er, wobec cudownego tłumu jaki zjawił się na moim koncercie, wydarzyło się ze mną coś bardzo niezwykłego. Końcówka piosenki zmieniła się w krzyk i był to taki uwalniający dźwięk, jakiego brakowało w tej kompozycji. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wtedy byli ze mną.
Twoje koncerty to eksplozja emocji. Co robisz, kiedy gasną światła?
Po koncertach masz w sobie dużo energii i jesteś bardzo otwarty, a jednocześnie bezbronny. Mija trochę życia, zanim człowiek nauczy się dbać o siebie. Trudno nie popaść w nałogi, imprezę i nocne szaleństwo. Przez 34 lata nauczyłam się funkcjonować na czysto. Nigdy nie używam  i jestem kompletnie trzeźwa. I choć po koncercie to trudne, idę po prostu spać. Bo to ja jestem instrumentem, który śpiewa dwie godziny i musi iść poleżeć w ciszy, a rano wstać i powitać nowy dzień i znów brzmieć.

Lubisz być sama?
Tak. Mam wtedy czas by ze sobą „pogadać”. Pracuję nad tekstami sama, nagrywam melodie sama. Uczę się siebie i wracam do siebie, kiedy jestem sama.
W swojej muzyce mocno odkrywasz się przed innymi, nie boisz się zranienia?
Śpiewanie, tak jak ja je rozumiem, jest procesem odwagi i szczerości, gdzie strumień energii jest tak mocny, że nic nie może go powstrzymać. Dodatkowo kierunek jest ze środka na zewnątrz i tworzy jakby kokon ochronny wokół muzyka. To jest totalnie bezpieczna czynność, która chroni. Jeśli już śpiewasz o czymś trudnym czy szczerym, prawdziwym, znaczy że jesteś już z tym pogodzony i jesteś po transformacji tego trudnego czegoś w piosenkę. Tak to działa. Nawet jeśli ktoś płacze pod sceną , ja mam się dobrze, jestem już „po” tym procesie o którym śpiewam…
W jednym z wywiadów przeczytałam, że przed dziećmi byłaś trochę nudnym, poukładanym człowiekiem, a one wprowadziły w Twoje życie twórczy chaos. Ten chaos mija wraz z ich dorastaniem?
Nie mija. Ktoś kiedyś powiedział : im większe dziecko, tym więcej kłopotów. Ja widzę, jak każdego dnia moja córka i syn rosnąc, potrzebują coraz więcej uwagi i szacunku i takiego podejścia „na serio”. Jednocześnie uczą mnie dużo i stawiają wyzwania każdego dnia. Chaos trwa i jest iście twórczy.
Twój sposób na lęki to… Joga TANIEC i dom.
Najbardziej cieszy Cię…
jak dzieciom smakuje moja potrawa, dźwięk małej żuchwy gryzącej sałatę… Córka, która sama gra na wiolonczeli, śpiewając przy tym. Kocham też podróże z mężem i dziećmi.

Tagi: , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis