Miss Lapin: Rodząc się Artystą, zostałam wiecznie żywa

Wyjątkowa, wrażliwa, odważna. Porzuciła „korpo życie” i zaczęła spełniać własne marzenia. Uczy się odczuwać na nowo. Jej prace to manifest wolności. Poznajcie niesamowitą Miss Lapin.

Na swoim blogu napisałaś: „Jestem wolna. Jestem sobą. Jestem Artystą. Nim się urodziłam i nim chcę umrzeć.” Być artystą, co to dla Ciebie oznacza?

Oznacza dla mnie wszystko! Totalną mnie. To nie tylko moje obrazy i inne twory, które podpisuję swoim pseudonimem artystycznym i nie tylko bycie teraz. To całe funkcjonowanie, czucie i procedura na którą składa się moje przeżyte 32 lata – czyli przeszłość. Są to również kolejne dziesięciolecia, które są przede mną i pamięć, jaka zostanie po mnie w postaci kobiety, o której możliwe że będą książki pisać, a pokolenia przekazywać moje prace dalej. To również podejmowane decyzje, dzieciństwo, dorastanie, kształtowanie, studia na ASP, poranne picie kawy, patrzenie w niebo, słuchanie ciszy jak również szukanie eteryczności i zapachu w każdym elemencie mojego życia. To również moja samotność i outsiderstwo, dzięki którym mam więcej czasu na realizację swoich marzeń i pasji, więc nawet nie sprawiają mi one przykrości. 🙂

Bycie Artystą – Jest to moja walka o siebie. O to, abym była w życiu taka, jaka się urodziłam. Czująca bardziej i nie wstydząca się tej odmienności. Chcę już tego na zawsze.

„Ja odczuwam inaczej… Ja czuję każdym swoim okruchem cząsteczek elementarnych, to czucie przekładam na swoją sztukę. Takie bycie to nagroda wielka.

Gdyby zabrano mi dłonie i wzrok i słuch i mowę nadal tworzyłabym to, co mam w sobie. Znalazłabym kolejny przetwornik swojego wnętrza. Nie boję się o brak czegokolwiek, bo wszystko mam w sercu. A kiedy ono przestanie bić, dopiero wtedy przestanę to robić. Ale nawet wtedy, macie to co zrobiłam do tej pory, bo to wszystko pozostanie po mnie już na wieki.

Rodząc się Artystą, zostałam wiecznie żywa.”

„W październiku 2016 roku rozstałam się z „korpo życiem” po raz pierwszy. Teraz, 31 sierpnia 2017 roku definitywnie podziękowałam za moich aż 14 lat pracy z rękoma w kieszeniach. Życie zatoczyło mi wspaniały okrąg. Wskazało mi drogę w ten sposób, że nauczyło mnie tego, czego nie potrafiłam. Pokazało mi to, czego nie widziałam. Wzmocniło to, co powinno być mocne od początku. Ale najwidoczniej z jakiegoś powodu, być nie mogło.”

To piękne wyznanie osoby, która postanowiła robić, to co kocha. Jak trudna była droga do podjęcia takiej decyzji? Było warto?

Jest warto. Teraz każdy poranek ma dla mnie sens, chodzę uśmiechnięta. Każdy dzień jest zależny  tylko i wyłącznie ode mnie. To ja rozkładam swoje siły i pracę nad sztuką, którą tworzę. Realizuję swoje marzenia, a nie kogoś. Staram się nadrobić czas, który nie jest jeszcze stracony , a dzieląc życia nie miałam czasu na spotkanie z mamą, braćmi i ich rodzinami bo ciągle gdzieś biegłam i wszystko inne było ważniejsze. Mam wyjątkową rodzinę. Mogę również, kiedy tylko zapragnę, przerwać malowanie, wziąć deskorolkę pod pachę i wyjść na świeże powietrze oraz napić się kawy „w terenie”. Mogę również nie przesypiać noce, czytając wspaniałe książki „bo rano nie muszę iść do pracy”. Uczę się odczuwać na nowo. Silniej – bo bez barier. A wszystko najlepsze dopiero przede mną…

Tworzysz niesamowite prace. Skomplikowane, oryginalne formy, nietypowe rozwiązania. Jakie uczucia towarzyszą Ci na początku pracy twórczej oraz po zakończeniu jej?

Znawcy sztuki po analizie moich prac i rozmowie ze mną stwierdzają, że ja przekazuję siebie i skomplikowanie swojej osoby w swoich pracach. Mam umysł ścisły w ciele artysty. Tworzę swoje prace bez odliczania, mierzenia oraz wcześniejszego projektowania. Nie czuję nigdy strachu, pomimo nawet nieznanego mi materiału i realizacji często wariackich, których się podejmuję. A nie umiem odmówić 🙂 Każdy materiał, czy to akryl i podobrazie, aranżacja witryny, ogromne rzeźby, tkanina, karton – traktuje jako przetwornik tego co mam w sercu i głownie. To tylko materiał.

Tworząc jestem w magicznym transie, robię wszystko w zawrotnym tempie pomimo trudu, wielkości zamówienia, skomplikowania, ponieważ chcę szybko zobaczyć już efekt końcowy, który zawsze mnie oraz moich klientów nie zawodzi. Daję sobie zatem maksymalnie 10-14 dniowy okres czasu na realizację.

Na końcu bywają nawet łzy, poparzone i pocięte dłonie.

Daję w procesie twórczym całą siebie. Mam intensywny kontakt z zamawiającym. Pragnę, aby był w tym czasie blisko mnie i czuł się wyjątkowo i w innym świecie. Spełniam swoje marzenia dzięki spełnianiu ich marzeń i wizji. Wszystko się jakoś cudownie łączy i zazębia, a oni mi ufają. Chyba nie może być lepiej.

W Twoich pracach, na profilu na Instagramie czy blogu czuć wolność. Między wierszami mówisz do swoich odbiorców: nie bój się być sobą. A czy Ty sama, kiedykolwiek bałaś się/wstydziłaś/ukrywałaś swoją wyjątkowość?

Oczywiście że tak. Świadczy o tym czas spędzony za biurkiem i przy komputerze oraz powroty do tego. Artystom przyklejano jeszcze do niedawna łatkę „czarnucha” który na pewno się nie utrzyma ze sztuki! Teraz jest dużo łatwiej być sobą i dzięki temu zarabiać na życie. Coraz więcej ludzi przestaje się bać i ukrywać, więc wyjątkowości i inności jest więcej. Sztuka zaczęła się sprzedawać, jest doceniania a przede wszystkim kolekcjonowana. To jest nasz czas.

Zrealizowałaś ciekawy projekt dla Flower Store Poland. W tydzień stworzyłaś niezwykłe drzewo naturalnych gabarytów, pokryte tysiącami ręcznie klejonych kwiatów. Jak wspominasz tę współpracę?

Współpraca trwa nadal 🙂 Pewnego dnia, Maja Bohosiewicz pokazała mi zdjęcia witryn prosto z Paryża, Londynu, NY najlepszych projektantów i architektów pytając mnie, czy zrobiłabym coś takiego? Bez zastanowienia powiedziałam „ Okej… będzie gotowe za tydzień” i było. Od tego czasu każdy wie, że najdziwniejsze pytania należy kierować właśnie do „Pani Królik”. Kompletnie nie miałam planu. Po przeanalizowaniu wszystkich alternatyw, wymyśliłam wreszcie, że stworzę rzeźbę dość nie typową, bo lepioną jak robią to jaskółki. No i lepiłam.Sama robiłam  masę do zlepiania. Nocami suszyłam natomiast wszystko farelkami bo było już chłodno, procedura była bardzo złożona i modliłam się, aby konstrukcja nie runęła. Relacja jest na moim instagramie. Pamiętam kombinacje z pozyskaniem gałęzi idealnie pasujących oraz klejenie kwiatów i moje purchle na dłoniach. Tak. To była jedna z największych i najtrudniejszych moich realizacji 🙂 Drzewo stoi już w Flower Store rok.

Nad czym aktualnie pracujesz?

Nad jesiennymi witrynami i dekoracjami. Cały czas wpływają mi również zamówienia na moje obrazy. Moje… przepraszam musiałam to powtórzyć, to słowo jest dla mnie wyjątkowe i magiczne 🙂 Ulubioną serią moich Klientów jest jednogłośnie „Ocean Floor”, więc moja pracownia tonie w turkusowej wodzie.

Uczę się również cały czas  techniki tattoowania i to  w trybie przyspieszonym (bo nie jestem już najmłodsza i jestem uparta, a chciałabym totalnie obeznać się z takim narzędziem jakim jest maszynka).

Ostatnie pytanie to prośba o wytypowanie osoby, którą uważasz za wyjątkową i ciekawą. Może to też być miejsce, tworzone z pasją. Po prostu coś inspirującego! My odezwiemy się do tych osób z prośbą o dołączenie do naszego Grona Inspiratorów.

Magdalena Frączek. Niesamowity głos i piękna duchem kobieta, żona mojego brata i mama Józefa, mojego ukochanego bratanka.

Kocham całą sobą teksty jej utworów. Pomimo urodzenia Juniora rodziny nagrywa płytę, nad którą pracę rozpoczęła będąc przy nadziei. Nie zna „korpo życia” 🙂 i jest sobą. Czyli się da!

fot. Remi Dąbrowski, studio Czarne Owce
make up Justyna Duda-Klejc

Prace Miss Lapin możecie nabyć, pisząc bezpośrednio do artystki na adres: misslapinart@gmail.com. Znajdziecie ją także na Instagramie.

Przeczytaj również: Ania Witowska: Mamy tylko jedno podejście, postarajmy się jak najlepiej je wykorzystać…

Tagi: , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
3 shares