Mateusz Suda: Moda to taka wyspa na granicy dwóch kontynentów: sztuki i komercji…

Gdyby ktoś w środku nocy zapytał Cię: kim jesteś? Co byś odpowiedział?
Znając życie, odpowiedziałbym: Jestem Suda. Przywykłem już do tego, że większość ludzi przezywa mnie po nazwisku. Związane jest to z tym,  że moje nazwisko to w pewien sposób produkt bądź nazwa mojej działalności twórczej. Nie mam z tym problemu, wręcz przeciwnie, cieszy mnie fakt, że nazwisko kojarzy się z moją pracą, a nie osobą.

Przyglądam się Twojemu obrazowi  pt.„Miłość przyjdzie w odpowiednim momencie”. Pewnie każdy z nas zinterpretuje go inaczej. Chciałam jednak spytać, co Ty czułeś, co miałeś do przekazania światu tworząc go?

Zrozumiałem, że staram się malować obrazy, które interpretują prawdziwe emocje związane z uczuciem miłości, ale także są to opowieści mojego prywatnego życia. Poszukuję często odpowiedzi na pytania, które nurtują mnie na co dzień.  Malowanie obrazów to taka spowiedź, w której nigdy nie staram się ujawniać dosłownego sensu. „Miłość przyjdzie w odpowiednim momencie” – jak i pozostałe prace mają  podobne tło do interpretacji. W moich pracach malarskich można odnaleźć sensualność, sentyment i nostalgię. Kilka lat temu zakochałem się. Uczucie było tak silne, że potrafiło znieść wiele przykrych sytuacji. Ten okres był bardzo ważny dla mnie i dzięki niemu tak naprawdę zrozumiałem, ile jestem wart. Miłość, którą uważałem za najważniejszą i jedyną, okazała się trudna i bolesna. Potrzebowałem czasu i medium, które umożliwi mi „wyżyć się”. Płótno było idealne. Wspominając tamten okres, jestem szczęśliwy, że go przeżyłem. Taka sytuacja miała wpływ na to, bym zrozumiał kim jestem i co robię, by być szczęśliwym, a tym samym staram się zrozumieć pojęcie miłości, bólu i dekonstrukcji własnego ja. W tej pracy widać kilka cech, które wcześniej opisałem: nostalgię, emocje i symbolikę czasu. Uwielbiam eksperymentować z farbą i nakładać ją emocjonalnie, warstwowo. Dodatkowo symbol czaszki z XIX wieku – przemijanie, czas. Stan błogosławiony – aureola – to ten etap w miłości, gdzie dwoje ludzi potrzebuje fascynacji i kontaktu fizycznego. Wszystko to ma wpływ na interpretację obrazu. Ale nie skupiam się na konkretnej analizie tego dzieła, pomysły na moje prace przychodzą same. Poprzez research i poznawanie nowych historii ludzi, z którymi się spotykam, w mojej głowie buduje się obraz. W momencie, kiedy zaczynam pracę, widzę tę myśl przewodnią, ale w trakcie procesu nigdy nie wiem, jak go skończę i co z nim będzie.

W Galerii Mokotów właśnie ukazała się wystawa Polscy Rysownicy, gdzie zobaczyć możemy między innymi Twoje prace. Jak napisałeś na instagramie, każdy z Was- artystów ma swój własny styl. Jak określiłbyś swój?

Wystawę zorganizował HARPER BAZAAR, magazyn, który szanuję.  Zaproszono ilustratorów i artystów pracujących w branży modowej. W mojej pracy, gdzie jest malarstwo i wideoart, ilustracja miała duży wpływ na rozwój mojej osoby. W ilustracji mody staram się nie tylko odwzorować sylwetkę z pokazu mody. Moim zadaniem jest stworzenie dodatkowej podpowiedzi związanej z danym domem mody. Ilustracja to prawie jak pisanie wiersza, gdzie dodajesz ukryty sens. Ciężko mi konkretnie opisać styl moich ilustracji, bo je tworzę i nie myślę o tym, by zachować ciągłość „stylu”. Na pewno jest w nich jakaś forma niedopowiedzenia, którą odbiorca może sam zinterpretować. Emocjonalna plama i kreska, które nie muszą być idealne. Kocham chaos w moich pracach, mimo że jest kontrolowany. To taka mieszanka romantyzmu i agresywnego bicia serca.


W jednym z wywiadów przeczytałam, że przełomowym momentem w Twojej karierze było ukończenie Art & Fashion Forum – Stary Browar. Dlaczego akurat to wydarzenie było dla Ciebie tak ważne?

Dzięki AFF robię to, co kocham. Byłem podwójnym absolwentem warsztatów w dziedzinie ilustracji mody u Tomka Sadurskiego i FASHION MOVIE, prowadzonych przez WP ONAK. Na warsztatach nauczono mnie, że praca artysty to rzemiosło i nie można wstydzić się pracując  komercyjnie. Uczelnie artystyczne w naszym kraju nie przygotowują młodego adepta uczelni do życia ze sztuki. Dlatego większość ludzi po szkołach artystycznych pracuje w innych zawodach. AFF dało mi wiedzę w zakresie pracy komercyjnej i artystycznej, poczucie własnego „ja” w kwestii pracy jaką tworzę. Dzięki Grażynie Kulczyk, młodzi ludzie mogą wykonać pierwszy krok w karierze artystycznej. To była moja przygoda, która dała mi wolność, wiele lat temu. Teraz jestem już emerytem tych warsztatów, bo minęło dużo edycji, ale zawsze proponuję młodym ludziom, by tam spróbowali swoich sił.

Doceniają Cię największe domy mody na świecie, czy w ogóle spotykasz się jeszcze z krytyką? Zdarza Ci się być niepewnym czy to co robisz jest dobre?

Nigdy nie myślałem o moich pracach jako o dziele skończonym i idealnym. Możliwe, że nie widać tego po mnie, ale jestem osobą bardzo krytycznie nastawioną do samego siebie. Dlatego staram się nie zawieść swojej intuicji w pracy. Dając z siebie 100%, wymagam tyle samo od innych. Nie lubię pochwał, bo mam przeczucie, że mogą mnie zniszczyć i „odwali mi palma”. Moja praca to ciągły rozwój. Żyjemy w świecie, gdzie każdy z nas musi być teraz interdyscyplinarny. Uczymy się nowych rzeczy, ryzykujemy. Tak samo jest w mojej pracy. Ryzyko i adrenalina napędza mnie do nowych rozwiązań i projektów. Nigdy nie wiem, kiedy mam do czynienia z dziełem gotowym. Kiedy przeglądam swoje archiwum prac, nanoszę sam na to korekty. Jestem jednak świadom, że jeżeli poczułbym spełnienie całkowite, to już bym nie pracował tak zawzięcia jak do tej pory. Moi byli profesorowie powiedzieli kiedyś, że: odbiorca decyduje o dziele. Jego reakcja, pozytywna bądź negatywna jest formą komunikacji. A jeżeli reakcja występuje, to znak, że twoja praca żyje. Zawsze jest jakaś niewiadoma. Tworząc projekty komercyjne, zazwyczaj są korekty. Tak samo jest podczas twojej drogi artystycznej, po latach pracy widzisz dopiero błędy, ale bez nich nie robiłbyś innych dzieł.

Czym jest dla Ciebie moda? Bez jakiej rzeczy nie wyobrażasz sobie swojej szafy?

Moda to taka wyspa na granicy dwóch kontynentów: sztuki i komercji. Kocham ten kontrast, który daje możliwość tworzenia i tym samym związany jest tak silnie z popkulturą. W tym świecie cenię ją za uczucia, kunszt pracy i artyzm. Nie patrzę na ubrania jak na produkt, a staram się zrozumieć, co kieruje nami w ich wyborze. Spójrzmy na subkultury. Każda z nich ma jakiś określony wizerunek. Dodatkowo – dlaczego niektórzy potrafią kupić torebkę za kilkaset tysięcy? Pojawią się tacy, którzy chcą ją tylko po to,  by podkreślić swój status społeczny i tacy, którzy wiedzą o  historii tego modelu i pracy, jaką trzeba włożyć, by powstała. Moje ubrania w szafie to moja osobowość. Miszmasz pod kontrolą, zależny od nastroju. Każda część mojej garderoby ma swoją historię, do której mam sentyment. Jak widać, jestem chyba dość sentymentalny … ha ha ha.

Jak odpoczywasz?

Moja praca to moja pasja. Mimo, iż czasami jest naprawdę ciężko, czuję bardzo dużą satysfakcję, kiedy kończę projekt. Czasami jednak potrzebuję tak zwanego „resetu”. To mój odpoczynek od social media, komputera. Zazwyczaj lubię spędzać czas uciekając nad morzę bądź spotykać się ze znajomymi. Ludzie są dla mnie bardzo ważni. Jako człowiek, który większość czasu spędza w samotności, ten kontakt z bliskimi i szczerymi osobami w otoczeniu jest bardzo cenny.


Mateusz Suda – przedstawiciel młodego pokolenia artystów polskich; dyrektor kreatywny; ilustrator i projektant graficzny doceniany w świecie mody za energiczną kreskę i eksperymenty z kolorem. Laureat wielu konkursów artystycznych, w tym min. podwójny absolwent prestiżowego Art & Fashion Festial – organizowanego przez Grażynę Kulczyk.

Fot. Mateusz Suda, retusz J.Grabarczyk

Tagi: , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
27 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: