Martyna Kowalczyk: Myślę, że jeśli z zaangażowaniem robimy chociażby obiad dla własnej rodziny…

Co oznacza dla Ciebie „slow life”? Czy Twoja twórczość wpisuje się w ten nurt?
„Slow life” to dla mnie wybór świadomego życia. Życia w wolniejszym tempie, więc bardziej uważnego i zdrowszego. To sięganie po nieprzetworzoną żywność, ale i produkty z ekologicznych tkanin i tworzyw, wytwarzane na małą skalę, często ręcznie, przez lokalne firmy lub rzemieślników. Myślę, że moja twórczość wpisuje się w ten nurt. Moje prace od projektu przez wykonanie, aż po wykończenia, wytwarzam sama, bez pomocy maszyn. Każda rzecz, która wychodzi z mojej pracowni, jest dzięki temu unikatowa. Czasem trzeba na nie dłużej poczekać, ale moi odbiorcy to osoby, które doceniają oryginalność, rzemiosło i autorskie projekty, a nie pośpiech.
Malujesz, szyjesz, zajmujesz się ilustracją, tworzysz ozdoby…czujesz się artystką?
Muszę powiedzieć, że… Absolutnie tak! Zajmuję się sztukami wizualnymi, więc wykonuję artystyczny zawód, który wymaga ode mnie kreatywnego myślenia. Ale czy to decyduje o byciu artystą? Niestety bywa że osoba wykonująca kreatywny zawód, wcale artystą nie jest. To wybór, kwestia podejścia do życia. To pasja. Myślę, że jeśli z zaangażowaniem robimy chociażby obiad dla własnej rodziny, nie będąc zawodowymi kucharzami, spokojnie możemy poczuć się artystami.


Opowiedz jak powstają Twoje prace, gdzie szukasz inspiracji?

Inspiruje mnie tak naprawdę wszystko. Zaczynając od zestawień kolorystycznych w przyrodzie, które zmieniają się na przestrzeni roku, a kończąc na drobiazgach, wycinkach z gazet. Inspirują mnie wystawy w galeriach sztuki, kino, moda, literatura, gotowanie. To wszystko pomaga w projektowaniu biżuterii i form z filcu. Lubię też podpatrywać ludzi. Oni są bohaterami moich komiksów i ilustracji. Uwielbiam takie pozornie nic nie znaczące wymiany myśli, które zdarza mi się usłyszeć w autobusie czy na ulicy. Staram się być uważna. Takie zbieranie inspiracji jest bardzo pożyteczne, ale też bardzo przyjemne.
Co oznacza dla Ciebie krytyka?

Krytyka jest nieodzowną częścią dzielenia się swoją twórczością ze światem. Mam do niej coraz większy dystans. Nowe projekty „testuję” czasem na najbliższych. Są szczerzy i nie zawsze łagodni. To bardzo cenne, bo pomaga mi podjąć decyzję, czy dany pomysł warto rozwijać. Polegam też na swojej intuicji. Zwykle mnie nie zawodzi. Wiem, że warto działać po swojemu, niejednokrotnie pod prąd. Wychodzę z założenia, że trafię do odbiorcy, gdy będę przede wszystkim szczera, dlatego tworzę w zgodzie ze sobą. A zresztą nie da się zadowolić wszystkich
Twoje prace możemy zakupić na Twojej stronie. Łatwo jest łączyć sztukę z komercją?

Myślę, że jeśli człowiek poświęca pewnemu obszarowi działań prawie połowę życia, robi wszystko aby jego działania miały jednak co nieco wspólnego z komercją. Jeśli poświęciłam na szlifowanie pewnych umiejętności i wykonywanie pewnych rzeczy dużo czasu, to prawdopodobnie wykonuję je dobrze, a to z kolei oznacza zapewne, że żadna inna rzecz nie jest w moim wykonaniu na tyle dobra. Naturalne więc wydaje się, że ta rzecz staje się sposobem na życie.
Swoje wyroby prezentowałaś na targach sztuki studenckiej. Lubisz tego typu spotkania? Masz przyjaciół artystów?

Bardzo lubię takie spotkania! To świetna okazja do kontaktu z nowymi odbiorcami. To także możliwość spotkania ze znajomymi artystami, wymiana inspiracji. Nikt nikomu nie zabiera pracy, każdy z nas jest inny. Wspieramy się.
O czym marzysz?
Marzę o tym, aby coraz więcej ludzi kochało sztukę, bo dzięki niej życie naprawdę staje się piękniejsze.
Martyna Kowalczyk – artystka, malarka, ilustratorka, tworzy biżuterię i oryginalne ozdoby. Jej prace znajdziemy na wyczynymartyny.pl
Tagi: , , , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
15 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: