Marta i Wojtek: Nasz plan? Po prostu jeździć!

Marta i Wojtek

Łączy ich miłość do siebie i pasja do kolarstwa. Razem zdobywają najwyższe szczyty i pokazują, że jedyne ograniczenia jakie istnieją to te w naszej głowie.

Marta i Wojtek

 

Gratuluje Wam wjazdu na Śnieżkę! To był Twój pierwszy raz Marta, a Wojtka już dziesiąty. Opowiedzcie jak było?
Marta: Tak to mój pierwszy raz i na pewno nie ostatni. Jak było? Ciężko opisać słowami do tej pory czuje to szczęście kiedy znalazłam się na mecie…Pogoda nas nie rozpieszczała. Prawie cały czas padało, wiał silny wiatr. W takich warunkach bardzo łatwo o kontuzję. Mi również zdarzyło się spaść z roweru, ale podniosłam się i jechałam dalej. To niesamowite ile jesteśmy w stanie osiągnąć, większość ograniczeń istnieje tylko w naszej głowie. Warto dodać, że były to zawody charytatywne. Kolarze wspierali siebie nawzajem. Rywalizowali wyłącznie z samym sobą.
Wojtek: Tak na Snieżkę wjechałem już 10 razy. Właśnie policzyłem dokładnie medale (śmiech). Oprócz tego zaliczyłem trzy wjazdy na Szrenicę, więc można powiedzieć, że mam doświadczenie. Za każdym razem jednak towarzyszą mi ogromne emocje.
Wróćmy jednak do początków. Kto kogo zaraził pasją do kolarstwa?
M: Wojtek pokazał mi świat rowerów, złożył mi mój pierwszy rower mtb i powoli zaczynaliśmy jeździć, a że w domu było pełno rowerów łańcuchów przerzutek itp. chcąc nie chcąc zaczęłam się tym interesować też od strony technicznej (śmiech).
W: To prawda to ja zaraziłem Martę pasją do kolarstwa. Ona śmigała po mieście starym holendrem, ja postanowiłem jej złożyć jej pierwszy w życiu rower górski.
Jak wyglądają Wasze treningi? Macie swoje ulubione trasy?
M: Nie zawsze trenujemy razem. Ja mam kilka swoich tras, gdzie kończę trening ulubioną kawką. Chętniej jeżdżę kolarzówką niż góralem. Podczas jednego treningu kręcę zwykle około 50-60 km. Mamy trochę inny sposób jazdy. Wojtek zwraca uwagę na odpowiednią dietę, wybór trasy, liczbę treningów. Dla mnie kolarstwo to wolność. Nie ma tutaj żadnych ograniczeń. Oboje kochamy jednak łączyć sport z podróżami. Na rowerach zwiedziliśmy już Świnoujście, Karpacz, Czechy, liczne jeziora w Lubskim. Planujemy też trasę po Berlinie.
W: Trenuje na dystansach od 20 do ponad 100 km w zależności do jakich zawodów w danym okresie sie przygotowuje. To nie jest jednak tak, że wyniki są dla mnie najważniejsze. Przede wszystkim liczy się przyjemność z jazdy.
Pomału żegnamy się latem, jesienią i zimą też można jeździć?
M: No pewnie, już się nie mogę doczekać zimowych klimatów. Powoli zaopatruję się w ciepłe rowerowe ciuszki.
W: Jasne, nie ma złej pogody na rower jest tylko nieodpowiednie ubranie. Poza tym na okres zimowy u nas w domu mamy trenażer.
Co daje Wam udział w zawodach?
M: Ja dopiero debiutuję w zawodach, ale to tylko uświadamia mi jak bardzo kocham to co robię. Dodatkowo poznaję ciekawych ludzi. Kolarze to szczególna grupa sportowców. Nie ma tutaj aż takiej rywalizacji. Każdy jeździ dla siebie, a nie dla samej wygranej. Wspieramy siebie na trasie, dopingujemy.
W: Dla mnie to mega zabawa, możliwość spotkania ludzi, którzy kochają to co my.
Marta i Wojtek
Wspólna pasja sposobem na szczęśliwy związek. Zgadzacie się?
M: Myślę, że tak na wspólnej pasji i przyjaźni można zbudować naprawdę fajny związek.
W: Oczywiście. Dzięki temu, że oboje jesteśmy kolarzami doskonale siebie rozumiemy. Wspieramy. Marta pozwala mi iść na pięć godzin z kolegami na rower, zamiast na piwo (śmiech).
Wiele osób, które zaczyna przygodę ze sportem okazuje się mieć słomiany zapał. Szybko rezygnują. Jak Wy sobie radzicie z momentami kryzysu?
M: Może nie wybrali odpowiedniej dla siebie dyscypliny? Warto też robić sobie chwilę przerwy.
W: Ja tam nie mam kryzysów 😉
Kiedy nie jeździcie to co robicie…
M: Hmm czasami idę pobiegać tak dla odmiany. Albo zajmuję się domem
W: Biegam, chodzę na basen ale przede wszystkim serwisuję i ulepszam rowery wielu moich znajomych, których także zaraziłem tym sportem.
Szosa, rower i Wy…O czy myślicie będąc w trasie?
M: Ja o wszystkim co dobre, a czasami tylko o tym jak świetnie czuję się w danej chwili jeżdżąc.
W: Gdzie pojadę na pyszną kawkę lub deser. Zawsze staram się wymyślać różnorodne trasy, które łączymy z fajnym miejscem.
Marta i Wojtek
Jakie macie plany na najbliższy czas?
M: Po prostu jeździć.
W: Jeśli chodzi o zawody to koniec września startuję w Duathlon Promet Cargo w Kunowicach.
Teraz poproszę Was o wytypowanie jednej osoby, którą uważacie za wyjątkową i ciekawą. Poproszę ją o udzielenie wywiadu i dołączenie do naszej Grupy Inspiratorów.
M: Ja typuję Annę Walugo – założycielkę grupy, Dziewczyny Na Szosach.
W: Ja Filipa Pendraka z Team Berotu.
Przeczytajcie również: PIOTR BRATOSIEWICZ: Poznałem ziomków z meksykańskiego gangu, jechałem chińskim autobusem przemytniczym, spałem u nieznajomych, aresztowała mnie policja – właśnie wtedy poczułem zew przygody
Tagi: , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis