Marcela M„Marsi” Kiełt: Każdego dnia kiedy wchodzę na salę, myślę: „Marsi, wygrałaś życie, udało się”

Czy pasja może okazać się więzieniem? Jak znaleźć równowagę w życiu i umieć się nim cieszyć? Między innymi o tym porozmawialiśmy z kobietą żywiołem, kochającą sport i motywującą innych do zmian- Marsi.

Codziennie motywujesz dziewczyny do zmian, pomagasz osiągnąć wymarzone cele. Jak myślisz, co najczęściej sprawia, że mimo wielkich pragnień i chęci, nie robimy nic.

Paraliżują nas zawsze dwie rzeczy: strach i lenistwo. I myślę, że nie dotyczy to tylko zmian związanych z pracą nad sylwetką, ale naszego życia w ogóle. Boimy się podejmować decyzje, robić drastyczne cięcia, mówić otwarcie o tym, co myślimy- zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Każda- inna od nam znanej- rzeczywistość, budzi obawy, lęk przed czymś „nowym”. Myślę też, że wciąż mamy problem z marzeniami, czyli często te pragnienia i chęci zostają zdominowane przez wstyd i brak pewności siebie, nierzadko też brak wsparcia i motywacji od bliskich. Nie podejmujemy działań, bo już na starcie gasi nas myśl, że „to się może nie udać” i zostajemy w oswojonym punkcie wyjścia, czyli swojej strefie komfortu. Ona przecież chroni nas przed porażką, ocenianiem przez innych ludzi i nie stawia żadnych wymagań.

„Smutne jest życie bez pasji. Ale brak życia poza pasją, to jeszcze gorszy szit” – to Twoje słowa. Jak udaje Ci się zachować równowagę między pracą a życiem prywatnym? Masz na to jakiś złoty sposób?

Ja bardzo długo tej równowagi poszukiwałam i to była ogromna praca nad totalnie zajechaną psychiką i budującym się w niej wyobrażeniem o życiu. Sport jest moją ogromną pasją, której poświęcam wiele godzin każdego dnia, bo oprócz tego, że prowadzę zajęcia grupowe i treningi personalne, znajduje czas na swój trening, bieganie i tworzenie nowych choreografii na Zumbę. Daje mi to niesamowitą radość, jednak w którymś momencie zorientowałam się, że właściwie poza pracą nic w moim życiu się nie dzieje. Wpadłam w pułapkę skrajności i mimo, że świadomie i całkowicie zatopiłam się w pasji, to zaczęło czegoś mi brakować. Nie było kina, teatru, wyjazdów, wyjść do knajpy, czy na party, bo albo byłam przed, albo po bieganiu, bo jak pójdę do znajomych, to tam tylko chipsy i piwo, bo rano muszę wstać i zrobić trening, a w niedziele nie ma opcji na kaca, bo sobie wymyśliłam basen. Jakiś dramat i totalny fit-odlot. Fitness to bardzo specyficzna zajawka, przez którą przebiega cienka granica między przyjemnością a reżimem. Pasja to inspirujący sens życia, ale do momentu, kiedy nie staje się obsesją, a my jej niewolnikami. I mnie się udało ten moment wychwycić i poukładać sobie w głowie, że oprócz hantli, sztang i butów do biegania, w mojej przestrzeni musi być czas i miejsce na pizzę, podróże, przyjemności, przyjaźń i miłość 🙂

Dziękuję Ci za to, że namawiasz kobiety do regularnych badań. Bardzo chciałabym, żeby kiedyś wizyta u ginekologa stała się dla nas wszystkich czymś naturalnym, obowiązkowym i oczywistym. Myślisz, że jest to możliwe?

Ja uważam, że to już się stało. Atutami dzisiejszej Polki są nie tylko ambicja, niezależność, ale przede wszystkim szeroko pojęta świadomość. W ubiegłym roku kobiety po raz pierwszy wyszły na ulicę i w słynnym „Czarnym Proteście” głośno i ostro wyrażały swoje poglądy, walcząc o prawo do decydowania o sobie. Myślę, że kobiety są już też na etapie ogarnięcia profilaktyki zdrowotnej, co oznacza, że wiedzą o konieczności robienia cytologii i samokontroli piersi. Zapominają jednak, że warto mieć pod kontrolą również estrogen, prolaktynę, insulinę, kortyzol czy tarczycę. Często spotykam kobiety, które nie mogą schudnąć, są ciągle zmęczone, ich cera jest w bardzo złej kondycji, cierpią z powodu ogólnego złego samopoczucia i najczęściej okazuję się, że przyczyną są hormony.

Przyznajesz, że kiedyś sama miałaś „zatrutą” głowę. Uważałaś, że tylko rozmiar S zagwarantuje Ci dobre samopoczucie, karałaś się za każde odstępstwo od diety. Co musiało się stać, że„ozdrowiałaś”?

Raczej nie nazwałabym tego ozdrowieniem, bardziej ochłonięciem. Pasja wymaga totalnego zaangażowania i nierzadko poświęceń, ale dziś już wiem, że traktowana jako być albo nie być staje się udręką. To jest właśnie to, o czym mówiłam na początku, czyli poukładanie wszystkiego w głowie, zmiana myślenia na temat tego, czym się zajmuję. Poczucie, że nie chce już żyć w jakimś fitnesowym kieracie, w którym ścigam się sama ze sobą, nie wiadomo po co. Okazało się też, że wraz z coraz lepszymi w moim mniemaniu osiągnięciami, lepszą sylwetką ja wcale się nie czułam jakoś mega szczęśliwsza. Oczywiście, radość z progressu zawsze jest i to zupełnie normalne, ale nie chciałam, żeby moje życie kręciło się tylko wokół tego. Lubię dobrze wyglądać, lubię pracować na to, jak wyglądam, mam obsesję na punkcie brzucha, który musi być zrobiony i wciąż uważam, że mam zbyt umięśnione nogi do zbyt płaskiego tyłka , którego nota bene nie znoszę ćwiczyć ( śmiech ), ale to już nie są jedyne myśli mojej głowy. Teraz cieszę się każdym treningiem, ale też tym, że wieczorem zjem dobrą kolację, wyjdę ze znajomymi, napiję się wina . Miłość zdecydowanie też zmienia priorytety 😉

Ludzie nieustannie Ciebie pytają: skąd Ty bierzesz tyle energii? To skąd?

Raz, że to jest moje usposobienie. Ja po prostu lubię życie i cieszę się nim. Dwa-praca-naprawdę to, co robię daje mi poczucie, że nie mogłam wybrać lepiej i każdego dnia kiedy wchodzę na salę, myślę: „Marsi, wygrałaś życie, udało sie”. I moje trzecie źródło energii, najważniejsze -fantastyczni ludzie, z którymi pracuję i z którymi spotykam się na sali. Uwielbiam ich. Bieganie też mnie bardzo ładuje i nakręca

Dokończ zdania:
· Dzień zaczynam od… kawy, omleta i rozpisania treningów.
· Dzień kończę na…sali 🙂
· Jesień najbardziej lubię za… idealną pogodę do biegania.
· Mój sposób na kiepski nastrój…Dobry trening albo dobre wino w najlepszym towarzystwie 😉

Ostatnie pytanie to prośba o wytypowanie osoby, którą uważasz za wyjątkową i ciekawą. Może to też być miejsce, tworzone z pasją. Po prostu coś inspirującego! My odezwiemy się do tych osób z prośbą o dołączenie do naszego Grona Inspiratorów.

Uwielbiam się inspirować, uczyć, podglądać, czerpać wiedzę, słuchać mądrzejszych od siebie. Mam to szczęście, że otacza mnie mnóstwo takich osób. Jedną z nich jest Roksana Kryk-fizjoterapeutka, rehabilitantka, instruktorka. Autorka bloga i fp „Projekt świadoma kobieta”. Kobieta niesamowitej wiedzy i pasji i multum dobrej energii. Roksi prowadzi terapie dla kobiet w ciąży i po ciąży, zajmuje się treningiem dna miednicy, pracuje również z seniorkami. Uświadamia kobietom, jak ważna jest profilaktyka mięśni dna miednicy i nietrzymania moczu , diagnoza i leczenie rozejścia mięśni prostych brzucha po ciąży. Wyczula je na bardzo istotne kwestie związane z ich zdrowiem, o których wcześniej nie słyszały lub nie chciały słyszeć. Naprawdę, warto posłuchać tego, co ma do powiedzenia.

Przeczytaj również: Natalia Mielech: Możemy mieć idealnie dostosowaną do naszego organizmu dietę, ale jeśli nie będziemy umieli radzić sobie ze stresem i negatywnymi emocjami, to nie będziemy zdrowi.

Tagi: , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
109 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: