Magdalena Sobula: Znacznie więcej mi się podoba, a znacznie mniej mnie zachwyca

O czasie indywidualizmu w wystroju wnętrz, o rysunkach koncepcyjnych i satysfakcji płynącej z pracy projektantki porozmawialiśmy z Magdaleną Sobulą z pracowni Pe2.

Jakie najważniejsze pytanie zadajesz klientom przed tworzeniem projektu?

Rzeczywiście jest jedno takie pytanie, które zwykle w jednym zdaniu definiuje potrzeby klienta. Pytanie to zadaję na zakończenie mojej rozmowy, kiedy już wiem wszystko o wieku dzieci, zwierzętach domowych, ilości sprzętów w kuchni oraz ulubionych kolorach i preferowanym stylu wnętrza. Najważniejsze pytanie, które zadaję moim klientom brzmi :Jakie jest Państwa marzenie związane z nowym domem?

Od 2005 roku zajmujesz się architekturą, projektowaniem i aranżacją wnętrz. Pierwsze prace powstały pewnie jeszcze wcześniej. Widzisz jakąś zmianę w swojej twórczości? Gust ulega transformacjom?

Z wiekiem coraz bardziej doceniam klasykę, detal, antyki i zwracam większą uwagę na grę kolorów, bogactwo wzorów i faktur. Większą uwagę przywiązuję do stylu wnętrza. Kiedyś byłam bardziej nonszalancka i czasami chyba gubiłam się w tym szaleństwie. Zawsze lubiłam wnętrza pełne obrazów i książek. To się nigdy chyba nie zmieni. Nie jestem przekonana co do tego, że mój gust się zmienia. Powiedziałabym raczej, że znacznie więcej mi się podoba , a znacznie mniej mnie zachwyca. Zwracam się zdecydowanie w stronę wnętrz bardziej nasyconych i pełnych nieoczywistych zestawień. Tymczasem w moich projektach najbardziej chyba zmieniają się drobiazgi, detale, ozdobniki i materiały. Do tych rzeczy przywiązuję coraz większą wagę.


Skąd taka nazwa Pe2?

Nie mam daru do wymyślania nazw czy chwytliwych haseł. Ta nazwa nie ma w sobie nic specjalnego. W momencie, kiedy postanowiłam zająć się projektowaniem na poważnie i założyć firmę byłam w Poznaniu na peronie 2, stąd Pe2. Nie przywiązuję do tej nazwy większej wagi, bo wszyscy kojarzą mnie z imienia i nazwiska.

Tworzysz wyjątkowe rysunki koncepcyjne, coraz mniej popularne w dzisiejszych czasach. Daje Ci to dużo satysfakcji ? Długo trwa powstanie takiego rysunku?

Dziękuję za miłe słowa. Te rysunki stanowią część pracy koncepcyjnej. W trakcie rysowania decyduję o głównych założeniach dotyczących układu, dekoracji i ogólnego charakteru wnętrza. Rysunek pozwala mi zdecydować o tym, jaka lampa, kształt zabudowy czy wielkość obrazu sprawdzi się najlepiej w danym pomieszczeniu. Dla mnie jest to znacznie przyjemniejsze niż robienie wizualizacji. Daje mi to również większą swobodę twórczą. Poza tym jest w nich małe oszustwo, bo powstają one na bazie wydruku z programu architektonicznego ArchiCad, w którym buduję pomieszczenie z meblami jako bryłę i drukuję to w postaci linearnego podkładu. Na takim wydruku dopiero rysuję.
Satysfakcjonująca jest dla mnie reakcja klientów, kiedy podoba im się moja wizja przedstawiona na takim szkicu. Wizualizacje przygotowuję na późniejszym etapie projektu, jeśli klient sobie tego życzy. Jeśli chodzi o czas, jaki poświęcam na te rysunki to trudno mi odpowiedzieć, bo nigdy jeszcze nie rysowałam jednego widoku od początku do końca. Zawsze pracuję nad całym zestawem materiałów koncepcyjnych i często je zmieniam, modyfikuję, część dopracowuję a inne pozostawiam nieskończone. Na rysunek składa się też przygotowanie projektu i bryły w komputerze.

Przez wiele lat dominował minimalizm, niektórzy projektanci uważają, że teraz kierować będziemy się bardziej w stronę bogactwa, przepychu. Jak uważasz?

Nadszedł czas, kiedy wnętrza zaczynają nabierać większego indywidualizmu. Po ludziach, dla których ja pracuję widzę, że tworzą oni swoje miejsce na ziemi i nie chcą wcale patrzeć na modę i trendy, ale na swoje marzenia, fascynacje i pasje. Wydaje mi się, ze wystrój wnętrz będzie szedł w stronę podkreślenia osobowości i tworzenia charakterystycznego klimatu przy użyciu wszystkich możliwych, dostępnych i znanych nam środków. Już teraz nawiązujemy do wszystkich możliwych stylów. Jeśli chodzi o wnętrza minimalistyczne, to są one wspaniałe do życia, ale sprawdzają się tylko wtedy, jeśli materiały, technologia i architektura są najwyższej jakości, a każdy mebel jest na miarę dzieła sztuki. Taki minimalizm będzie miał jeszcze długo swoich zwolenników. Łącznie ze mną.


Łatwiej projektuje się małe czy duże wnętrza?

Zarówno zbyt małe jak i zbyt duże wnętrza są trudne. Małe, bo wymagają sprytu i wyobraźni przestrzennej do zmieszczenia wielu przedmiotów na małej powierzchni. Duże, bo trzeba umieć zagospodarować dużą, pustą przestrzeń w sposób przytulny i funkcjonalny. Ja wolę duże przestrzenie, bo one pozwalają na zastosowanie większej ilości tkanin, dywanów, dekoracji ściennych, obrazów i wszystkich tych elementów, które nie są do niczego potrzebne, ale cieszą oko.

Ulubione miejsce w Twoim domu to…

Mój pokój. Jest to sypialnia i pracownia w jednym. Wiszą tu moje ulubione obrazy, a biurko jest tak duże, że mieszczę na nim wszystkie moje markery, rysunki, rozłożone plany i wielki ekran. Odpoczywam w tym pokoju.

Na swoim koncie masz wiele wyjątkowych realizacji. Która jest aktualnie Twoja ulubioną?

Moje ulubione to te, nad którymi właśnie pracuję. Jeden z tych projektów jest owiany tajemnicą i nie będę mogła pochwalić się efektem końcowym, ale sprawia mi on mnóstwo przyjemności i satysfakcji zawodowej.

Tagi: , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis