Magdalena Knedler: Ciągle chcę pokazać więcej i nie jestem z siebie w stu procentach zadowolona

Autorka dziewięciu powieści. Czytelnicy pokochali ją za umiejętność przedstawiania realistycznego świata, bliskiemu każdemu z nas. Jej każda kolejna powieść jest coraz lepsza, bo Magdalena Knedler wciąż podwyższa sobie poprzeczkę.

Chyba każdy pisarz marzy o takim debiucie jak Twój. Za powieść „Pan Darcy nie żyje” zostałaś nominowana do kilku prestiżowych nagród. Pamiętasz co wtedy czułaś? Od tego czasu zmieniło się Twoje podejście do „pisania”?

Jestem zadowolona że swojego debiutu, jednak nie uważam, by był to start na miarę Doroty Masłowskiej czy Weroniki Murek 🙂 Od początku jednak świadomie decydowałam się na dwoistość mojej twórczości, wiedziałam, że będę próbowała połączyć to, co komercyjne, z tym, co niszowe. Nie umiem powiedzieć, czy mi się udało, ale idę tą drogą nadal. Co wtedy czułam? Po debiucie byłam ciągle zestresowana. Nie umiałam się zrelaksować, pomyśleć, że najtrudniejsze za mną. Może dlatego, że wcale tak nie czułam. Chciałam pisać dalej, ugruntować swoją pozycję, pokazać coś więcej, niż pokazałam w powieści „Pan Darcy nie żyje”. I tak mi zostało. Ciągle chcę pokazać więcej i nie jestem z siebie w stu procentach zadowolona. Myślę, że to motywuje do pracy.

Krytycy chwalą Twoje książki za wysoką jakość i styl. Mam wrażenie, że nie ma w nich miejsca na przypadkowość. Fabuła dopracowana jest w każdym calu. Jak to u Ciebie wygląda, rzeczywiście od początku wiesz, jak potoczą się losy Twoich bohaterów, czy dużo zmienia się w trakcie pisania?

Dużo się zmienia w trakcie pisania. Bohaterowie przejmują kontrolę, a ja zawsze czekam na ten moment. Lubię ich słuchać. Istnieje w mojej głowie jednak ogólny pomysł na książkę i zanim zacznę pisać, mam zebraną dokumentację. Jeśli chodzi o dopracowanie fabuły, to z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że niektórym moim książkom przydałoby się tego dopracowania nieco więcej i myślę tutaj akurat o kryminałach 🙂 Z każdą kolejną powieścią mam też większy problem niż z poprzednią. Z prostej przyczyny – chciałabym wszystko zrobić inaczej, nie powtarzać się, nie powielać schematu. To się oczywiście nie zawsze udaje. Niemniej – staram się.

Nasi Czytelnicy otrzymają Twoją książkę pt. „Historia Adeli”. Jak myślisz, dla kogo jest to powieść?

Myślę, że to rzecz dla czytelników, którzy lubią współczesne powieści obyczajowe z wyraźnie zarysowanym wątkiem psychologicznym, bliskie życiu takiemu, jakie je znamy. I jeszcze dla tych, którzy trochę tęsknią za klasyczną powieścią o bohaterze zmierzającym z punktu A do punktu B. Wiadomo, że to o tę drogę przede wszystkim chodzi.

Zdarzyło Ci się przeżywać kryzys twórczy?

Zdarzyło mi się porzucić książkę w połowie i do niej nie wrócić. Myślę jednak, że kryzys wynikał z niedostatecznej wiedzy przedmiotowej. Zebrałam za skąpy materiał, nie przerobiłam go wystarczająco dokładnie i to się później zemściło. Miewam oczywiście gorsze dni. Takie, kiedy nie mam ochoty pisać, nie idzie mi, odrzuca mnie od tekstu. Staram się wówczas napisać minimum, żeby zachować kontakt z narracją, nie wybić się z rytmu. Jeśli się poddaję i nie piszę nic, to po przerwie trudniej mi wrócić do snucia opowieści.

Na swoim koncie masz wiele powieści, czy wciąż jeszcze stresuje Cię, jak Twoja twórczość zostanie odebrana?

Na swoim koncie mam dziewięć powieści, ale dziesiąta i jedenasta są już u wydawcy. Stresuję się przed każdą premierą. Nawet bardziej niż kiedyś, bo przecież teraz każdą kolejną książkę jest do czego porównać. I nie mam już taryfy ulgowej dla debiutanta.

Czyta nas wiele osób, które marzą o karierze pisarza/pisarki, jednocześnie słysząc, że to się w Polsce nie opłaca. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Co mogłabyś im powiedzieć?

Nie jest łatwo. W Polsce trzeba, przynajmniej na początku, regularnie wydawać, jeśli się myśli o utrzymaniu z pisania. I nie przychodzi to znowu tak od razu. Trzeba też dobrze trafić z promocją i dystrybucją, a z tym naprawdę bardzo różnie bywa. Ja teraz nie mogę narzekać, ale jeśli mam być szczera – początki okazały się bardzo trudne. Musiałam się wykazać dużą cierpliwością.

Co lubisz robić, kiedy nie piszesz?

Czytać 🙂 Przesiadywać w galeriach i podróżować. Spotykać się z ludźmi. Spędzać czas z rodziną.

Przeczytaj również: Daniel Koziarski: Interesował mnie mechanizm decyzyjny – ten moment, w którym normalni, stateczni ludzie postanawiają sięgnąć po instrumenty działania do nich nieprzystające.

 

Tagi: , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis