Magda Samborska: Chcę palić fajkę, bujać się na wiklinowym fotelu i słuchać muzyki country

Jestem niechlujna, mój styl to mieszanka punkrockowych namiętności i mody, która od zawsze jest moją miłością – mówi o sobie jedna z najbardziej cenionych modowych blogerek. Stylistka i fotografka, a przy tym modelka, mama. Autorka rebellook zdradziła nam m.in. jak powstają jej kreacje, co oznacza dla niej moda i o czym marzy.

Łukasz turek/rebellook.pl
Podziwiam Cię za odwagę w kreowaniu siebie. Jak myślisz, dlaczego tak często brakuje nam jej?

Miło to słyszeć, ale nie czuję się jakoś specjalnie odważna w kreowaniu wizerunku. Jeśli to tak wygląda to być może wokół nas trochę za dużo nijakości? Sama nie wiem. Chce być sobą, a priorytetem są dla mnie wolność i szczerość. Może to naiwne, ale od dziecka wszyscy widzieli we mnie idealistkę i to się chyba nie zmieniło. Odpowiadając na Twoje pytanie – być może kiedyś nadchodzi czas, gdy dopada nas dorosłość i po prostu dostosowujemy się do nurtu? To nie brak jako taki, lecz proces zanikania i unifikacji.

Jak powstają Twoje stylizacje? Skąd czerpiesz inspiracje?

Jak każdy stylista (w tym wypadku jestem stylistką samej siebie, ale uwielbiam ubierać także innych) – zewsząd. Czasem inspiruję się muzyką, której słucham, inspirują mnie filmy, ale też przestrzenie i światło. W ubieraniu odzwierciedla się mieszanka moich wspomnień, ciągot, nielubień, ale też to, co w modzie bieżące – wszak jestem zapoznana z nowymi kolekcjami, dzięki temu, że dnie spędzam zazwyczaj na pressday’ach, wieczory na pokazach, a w międzyczasie robię zakupy, podróżuję i robię zdjęcia.

Tworząc stylizacje zwracasz uwagę na markę danego stroju?

Nie.

Współpracowałaś z dużymi, znanymi markami. Może zdradzisz, które z nich są Twoimi ulubionymi?

Współpracowałam i nadal współpracuję. Wszystkie te, które pojawiają się u mnie na blogu są przeze mnie cenione. Nie podejmuję się współpracy z markami, które nie trafiają do mnie.

Jak wygląda Twój dzień?

Zależy kiedy, bo bywają takie, które spędzam na obróbce zdjęć na bloga lub w całości na poszukiwaniu lokalizacji do zdjęć. Jeśli jest to dzień ze spotkaniami, biegam po mieście. Zazwyczaj dzień kończy się po 16, bo wtedy wracają dzieci. Bywa, że prosimy moją mamę, by z nimi została, ale to zdarza się rzadko – na przykład gdy wiemy, że wieczorem będzie dobre światło i chcemy spokojnie zrobić zdjęcia.

Masz swoje ikony mody?

Tak, mnóstwo: na przykład uwielbiam styl sióstr Olsen, choć nie kopiuję ich – one są spójną, skończoną całością i nie ma mowy, by założyć to samo co one i wyglądać w tym równie dobrze. Stylizacja to głównie charakter, cała otoczka człowieka, dopiero potem ubrania, które na siebie zakładamy.

Dużo podróżujesz. To Twój sposób na naładowanie akumulatorów?

To sposób na zrobienie zdjęć. W Warszawie często zostaje nam domowe studio, bo wszystkie plenery mamy już do znudzenia pofotografowane. Podróż to inspiracje, poznawanie ludzi i świata, więc gromadzenie wiedzy (z wykształcenia jestem kulturoznawcą), ale też sposób na solidne wykonanie zleceń, bo blog i zdjęcia to przecież moja praca.

Co planujesz, o czym marzysz?

Chciałabym mieć starą, zakurzoną, zardzewiałą lawetę i domek na prerii. Marzę, by zostać starym dziadkiem jak Eustachy z „Chojraka, tchórzliwego psa”. Chcę palić fajkę, bujać się na wiklinowym fotelu i słuchać muzyki country. Albo oderwać się od miejskiego życia, spakować dzieci, niech jeszcze trochę podrosną i wsiąść w samochód, by po prostu jechać, co w zasadzie jest już bardziej możliwe do zrealizowania, więc trzymajcie za mnie kciuki.

Tagi: , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis