Maciej Hajnos: Będąc w bunkrach mamy możliwość odbycia żywej lekcji historii

Pasja oznacza dla niego wolność. Dlatego tworząc bunkrowo.pl, największy serwis poświęcony bunkrom, nie idzie na żadne kompromisy. To tu dzieli się z Czytelnikami relacjami z wypraw, nowinkami, poradami technicznymi, zabiera ich w wirtualną podróż w nieodkryte, tajemnicze miejsca.

Co odpowiedziałbyś kompletnemu laikowi na pytanie, dlaczego warto zwiedzić bunkry?

Dosyć często spotykam się z tym pytaniem. Najprostsza odpowiedź to taka, że jest to kontakt z historią. To zupełnie co innego niż wiedza zdobyta z książek. Będąc w bunkrach mamy możliwość odbycia żywej lekcji historii. W Polsce możemy cieszyć się prawdziwą perełką wśród fortyfikacji, czyli Międzyrzeckim Rejonem Umocnionym – są to największe fortyfikacyjne podziemia w Europie. Osoby, które interesują się historią na pewno będą zadowolone z takiej wycieczki, a osoby, które mają kompletnie inne zainteresowania również powinny być usatysfakcjonowane. Bunkry to przygoda, zejście blisko 50 metrów pod ziemię robi wrażenie, a świadomość tego, że tunele w których jesteśmy mają ponad 32,5 kilometrów długości budzi respekt.



Gdzie w Polsce możemy jeszcze zobaczyć bunkry?

Największe, tak jak już mówiłem to MRU, ale to nie wszystko! Cała zachodnia Polska jest ufortyfikowana przez Trzecią Rzeszę, mamy Wał Pomorski, Międzyrzecki Rejon Umocniony, Pozycję Środkowej Odry, to wszystko się ze sobą zazębia, tworząc ścianę od północy do południa. Mamy także obiekty, które były budowane w Wielkopolsce czy na Śląsku. Tak naprawdę gdzie się pojedzie, tam się coś znajdzie. Żyjemy w takim trochę żelbetowym kraju. Nawet nad morzem możemy spotkać ukryte fortyfikacje. Jeśli ktoś chce spędzić w ten sposób czas, to w praktycznie w każdym zakątku Polski znajdzie dla siebie atrakcję.

Jak ta pasja narodziła się u Ciebie?

Przygoda, przygoda i jeszcze raz przygoda. Do tego ciekawość. Od dziecka podróżowałem, lubiłem odkrywać nieznane dotąd miejsca. Zaglądać w niedostępne zakamarki. Interesowała mnie historia, chciałem zobaczyć jak było kiedyś, przenieść się w czasie. Sama strona powstała na początku jako fotoblog. Wrzucałem zdjęcia z wypraw, znajomi mówili, że to jest ciekawe. Następnie powstała strona na Facebooku. Na początku miała 200 fanów, pomyślałem, że to jakiś kosmos (śmiech)! Powolutku strona coraz bardziej się rozwijała i na tę chwilę mamy dziesięciotysięczną  społeczność, która śledzi nasze poczynania. Obecnie coraz bardziej stawiamy na wideo, staramy się, żeby nasze filmy były jak najbardziej profesjonalne. Zdajemy sobie sprawę, że sporo ludzi interesuje się tematem bunkrów, ale nie jest w stanie poświęcić się na tyle, aby takie miejsca odkrywać i zdobywać. Bunkry owiane są tajemniczością, niewiadomą. Chcemy chociaż „wirtualnie” zabierać ludzi we wspólną podróż.

W MRU współorganizowaliście również Noc Muzeów, opowiedz o tym.

Tak, od kilku lat współpracujemy z Muzeum Fortyfikacji i Nietoperzy w Pniewie i przy różnych okazjach organizujemy zjazdy na linach – pod ziemię. Każdy ma okazję zobaczyć jak to wygląda. Przełamać lęki w głowie, zaufać linie, która ma zaledwie 10 mm średnicy i na pierwszy rzut oka nie wygląda na super solidną. Ludzie korzystają, przeżywają przygodę, nierzadko wracają, zgłębiają dalej tę dyscyplinę. Całość oczywiście organizujemy tak, aby było w 110% bezpiecznie, bo to ma być zabawa, a nie niepotrzebny stres. Zjazd jest w pełni asekurowany, więc gdyby cokolwiek złego się wydarzyło, to jesteśmy w stanie bezpiecznie opuścić osobę zjeżdżającą na dno szybu.

Bunkry gromadzą ludzi o podobnej pasji. Znacie się, przyjaźnicie?

Tak. To jest bardzo specyficzna „subkultura”. Dosyć hermetyczne środowisko ludzi pozytywnie zakręconych na punkcie tych miejsc. Osób, które regularnie przyjeżdżają np. na MRU jest około 200-250. Praktycznie wszyscy się znamy, spotykamy się pod ziemią, mamy kontakt telefoniczny. To właśnie na bunkrach poznałem obecnych współtwórców portalu – Tomasza Hołownię i Ireneusza Gronczewskiego. Wspólne wyjazdy, od słowa do słowa i obecnie Tomek razem ze mną produkuje treści wideo, Irek natomiast dba o szczegółowe teksty, bogate zarówno w wiedzę historyczną jak i techniczną.

Jaką masz dalszą wizję swojego portalu? Plany na przyszłość?

Pomysłów i planów mam dużo. Najgorsze jest to, że doba nie jest z gumy i musimy jakoś w miarę uczciwie dzielić czas pomiędzy pracę, rodzinę i pasję. W najbliższym czasie planujemy podróż do Albanii, mamy namiar na kilkadziesiąt opuszczonych samolotów odrzutowych ukrytych w skałach. Dostaliśmy także zaproszenie do Francji, żeby z lokalną grupą eksploratorów zobaczyć Katakumby Paryża! Niestety to wszystko wymaga długich przygotowań.
Jeśli chodzi o sam portal, to będziemy robić coraz więcej treści wideo. Idziemy w stronę poradników. Zauważyliśmy, że osoby, które nas oglądają, traktują nas trochę jak autorytet w tej dziedzinie, zadają dużo pytań, radzą się. Słowo autorytet może być tutaj nadużyciem, więc może inaczej – traktują nas jak kumpli, których znają z sieci. Idąc naprzeciw oczekiwaniom, dzielimy się swoją wiedzą. Ostatnio na przykład, nagrywamy filmy o sprzęcie, z którego sami korzystamy. Od razu jednak sobie założyliśmy, że nie będą to projekty sponsorowane. Cały czas przyświeca nam idea, aby portal był czystą zabawą.Nie chcemy na swojej pasji zarabiać. Patrzeć na to pod kątem finansowym. Liczy się dla nas autentyczność i wolność.

Zdjęcia pochodzą  z bunkrowo.pl.

Tagi: , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis