Kamila i Łukasz Loskot: Każde dziecko uczy się i zna mitologię grecką czy rzymską, a tutaj tyle pięknych, barwnych opowieści, które leżą gdzieś w zapomnieniu

Są małżeństwem od 2014 roku. Wspólnie wydali książkę, w której głównymi bohaterami są słowiańskie stwory. Ona tworzyła ilustracje, a on pisał bajkę. Nam opowiedzieli o tym, jak wyglądała ich współpraca i za co siebie lubią.

Czy to pies, czy to bies, czyli zbiór słowiańskich stworów – w książce opowiadacie dawne legendy we współczesny, często zabawny sposób. Długo pracowaliście nad tym projektem? Jak narodził się sam pomysł?

Łukasz: Od dłuższego czasu obydwoje (każdy na swój sposób) interesujemy się przeróżnymi mitologicznymi stworami – nie tylko tymi naszymi rodzimymi. Prawdą jest, że przy tworzeniu bestiariusza rozszerzyliśmy naszą wiedzę w tematyce demonologii słowiańskiej – co nas bardzo cieszy. Jeśli  chodzi o sam pomysł stworzenia takiej publikacji – to zrodził się on tak naprawdę podczas drogi powrotnej z Ogrodzieńca . Postanowiliśmy poruszyć temat słowiańskich wierzeń i tego, jak mało o nich wiemy. Każde dziecko uczy się i zna mitologię grecką czy rzymską, a tutaj tyle pięknych, barwnych opowieści, które leżą gdzieś w zapomnieniu. Jeśli chodzi o to, jak długo zajęło nam zebranie materiałów, opracowanie tekstów, stworzenie ilustracji jak i projekt szaty graficznej, a potem znalezienie wydawcy – to myślę, że spokojnie można powiedzieć, że około roku (z przerwami).

Zaobserwowaliście jak bajkę odbierają najmłodsi?

Kamila: Mieliśmy taką przyjemność podczas różnych warsztatów i wystaw związanych z książką. Odbiór był bardzo pozytywny, dzieciaki opowiadały o swoich ulubionych postaciach, malowały swoje własne wersje tych stworzeń. Dzieci cechuje duża otwartość – czego nie można powiedzieć o niektórych dorosłych. Byłam świadkiem, jak mama czytając fragment książki córce, ocenzurowała jej treść, bojąc się np. że słowa ‘’kupa’’ lub ‘’gile z nosa’’ mogłyby jakoś zaszkodzić jej dziecku – a przecież to normalne zjawiska. Myślę, że dzieci między sobą poruszają o wiele gorsze tematy. To są naprawdę mądrzy mali ludzie. – którzy o dziwo- mają dystans!

Nie tylko napisaliście, ale i opatrzyliście książkę cudownymi ilustracjami. Najpierw powstało słowo czy obraz?

Kamila: Najpierw powstało kilka pierwszych ilustracji, jeszcze nie do końca takich, jakie powinny być. Dzięki temu Łukasz mógł zacząć pisać… Działo się to prawie równolegle. Pracowaliśmy nad jakimś stworem – omawialiśmy jego cechy i każdy go sobie po swojemu zaczynał kreować – mąż słowem, a ja na papierze.

Jak Wam się razem współpracowało? Nie dochodziło do sporów?

Łukasz: O dziwo, pracowało nam się dobrze (nikt nie musiał spać na kanapie, haha). Sądzę, że to dlatego, ponieważ każdy był odpowiedzialny za swoją działkę i nie wchodził drugiemu w drogę. Oczywiście konsultowaliśmy się nawzajem, było wiele dyskusji i rozmów. Ja wiedziałem, że Kamila zrobi świetne ilustracje, a ona chyba również nie wątpiła we mnie. To najważniejsze.

Planujecie coś jeszcze wspólnie wydać?

Kamila: Mogę skromnie przyznać, że Łukasz pracuje nad pewnym projektem, zebranie wszystkich materiałów trochę zajmie, więc ja grzecznie czekam, aż będziemy mogli zacząć. W międzyczasie mamy pomysł na trochę mniej wymagającą publikacje. Działamy.

Jaka Waszym zdaniem powinna być dobra bajka dla dzieci?

Łukasz: Dla mnie dobra książka dla dzieci powinna w pełni przenosić czytelnika w inną, lepszą rzeczywistość. Im bardziej się w niej zdołamy zagłębić, tym fajniej. Moją ulubioną pozycją w tym temacie są „Skrzaty” Wil Huygena. Po jej przeczytaniu jestem przekonany, że wokół nas mieszkają te cudaczne istoty. Co najlepsze, jestem w stanie dokładnie określić ich historię, wygląd i zwyczaje. Bajka powinna pozwolić nam odetchnąć od codzienności i czegoś nauczyć.

Kamila: Jak ja o tym myślę, to przypomina mi się pewna wielka gruba książka z baśniami Andersena, którą mama czytała mi przed snem. Miała brązową oprawę i przeglądałam ją tak długo, aż zaczęła się rozpadać,a pies pogryzł jej wszystkie rogi. Teraz mam 25 lat i dalej ją pamiętam. Każdy ma taką książkę z dzieciństwa, o której wspomina do teraz – to jest definicja dobrej bajki dla dzieci.

Na koniec opowiedzcie coś o sobie. Od ilu lat jesteście małżeństwem? Za co się lubicie?

Kamila: Małżeństwem jesteśmy od 2014 roku, czyli nie tak długo, a i tak zawsze musimy korzystać z ściągawki, która jest wygrawerowana na obrączkach. Lubię mojego męża za zdrową relację, którą mamy, za przestrzeń i wspólne tworzenie. W naszym związku każdy może mieć ‘’swoje kredki’’ – obydwoje jesteśmy indywidualistami. Lubię go też za to, że wychodzi o 7 rano z psem, a ja mogę dalej spać.

Łukasz: Kamila to zdecydowanie moja lepsza połowa. Jest twórczą i kochaną osobą o zadziornym charakterze. Jak nikt potrafi doprowadzić moją głowę do równowagi. Uwielbiam to, co robi i staram się myśleć tak pozytywnie jak ona. Co jak co, ale żona mi się udała.

Przeczytaj również: Beata i Remek: Nasz projekt opowiada o marzeniu o świecie niedalekim, bo poza miastowym, bliskim naturze nieujarzmionej i pierwotności.

Tagi: , , , , , , ,

Powiązane wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Comments

    • Iwona
    • 13 grudnia 2017
    Odpowiedz

    Zapowiada sie , ze to bedzie naprawdę ciekawa książka dla dzieci.

    • Sylwia
    • 13 grudnia 2017
    Odpowiedz

    Zadziwiający jest fakt, że w programie nauczania wyszczególniona jest mitologia grecka i rzymska na wszystkich poziomach nauczania, a na żadnym nie ma mitologii słowiańskiej, choć ona dotyczy bezpośrednio naszej kultury i korzeni. Mitologię Słowian poznałam tylko w ogólnym zarysie i tylko poprzez czytanie powieści do niej nawiązujących. To fascynujące opowieści i cieszę się, że powstanie książka dla dzieci przybliżająca te „nasze” mistyczne korzenie.

    • Honorata
    • 13 grudnia 2017
    Odpowiedz

    Faktycznie brakuje na polskim rynku książek o naszej dawnej mitologii. Dużo wiemy o wierzeniach Greków i Rzymian, a mało kto się się kim był np. Bies.

    • Angelika
    • 18 grudnia 2017
    Odpowiedz

    Jestem ogromną fanką wszelkich inicjatyw mających na celu popularyzację dziejów Słowian. Zapewne przyczynia się do tego fakt, iż jestem studentką archeologii, ale mniejsza z tym. W Polskim szkolnictwie zagadnienia dotyczące słowiańskich mitologii, obyczajów czy zwykłej codzienności w porównaniu do innych są traktowane po macoszemu. Tak skonstruowany mamy program nauczania, który od lat pozostaje prawie niezmienny i pewnie szybko nie ulegnie on zmianie. Dlatego potrzebujemy takich inicjatyw, aby zacząć zaznajamiać się z tak podstawową wiedzą już od najmłodszych lat. Bo co jak co, ale wypada trochę wiedzieć o własnych przodkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

fifteen + 15 =

9 udostępnień