K. N. Haner: Odkąd zaczęłam pisać, całkowicie inaczej patrzę na świat

K.N.Haner

K.N.Haner
Jej powieście pełne są emocji, namiętności, erotyzmu. Ma grono wiernych Czytelniczek, które sprawiają, że K.N. Haner nie zamierza przestać pisać. Nam zdradziła, co jest dla niej najtrudniejsze w byciu pisarką i jak radzi sobie z twórczymi kryzysami.

K. N. Haner co oznacza ten pseudonim? I dlaczego postanowiłaś publikować właśnie pod nim?

Mój pseudonim w zasadzie nie oznacza nic konkretnego. To zlepek moich inicjałów i nazwiska mojego ulubionego gitarzysty, który równocześnie jest pierwowzorem jedna z postaci z serii Na szczycie. Pseudonim na początku miał zapewnić mi anonimowość, a jednocześnie okazał się doskonałym chwytem marketingowym, bo wiele osób myślało, że jestem zagraniczną autorką i chętniej sięgali po moje książki. W obecnej chwili już bardzo się do niego przyzwyczaiłam i nie wyobrażam sobie wydawać pod swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem.

K.N.haner

Twoje powieści pełne są emocji, namiętności, erotyzmu, nieprzewidzianych zwrotów akcji. Skąd czerpiesz inspiracje do pisania powieści?

Inspiracją może stać się dla mnie dosłownie wszystko. Odkąd zaczęłam pisać, całkowicie inaczej patrzę na świat. Dostrzegam rzeczy, na które wcześniej w ogóle nie zwracałam uwagi. To dla mnie niesamowite, choć chwilami męczące, bo wena lub nowy pomysł potrafią dopaść mnie w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Muzyka, film, książki to takie oczywiste inspiracje, ale sytuacje z życia codziennego też są dla mnie impulsem do działania.

Jak wspominasz tegoroczne Targi Książki w Krakowie? Co dają Ci spotkania z Czytelnikami?

Było fantastycznie! Te targi przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Nie spodziewałam się, że zjawi się u mnie aż tyle moich ukochanych czytelniczek. W sobotę miałam zaplanowane godzinne spotkanie, a podpisywałam prawie dwie godziny. W niedzielę było nieco spokojniej, ale długopisu z ręki nie wypuściłam przez prawie cały czas. Możliwość bezpośredniego spotkania się z czytelnikami, to coś wspaniałego. Jestem ogromnie wdzięczna moim Wydawcom za to, że mnie zaprosili i mam nadzieję, że w maju na Warszawskich Targach Książki będzie powtórka!

Opowiedz jak pracujesz? Masz jakieś swoje rytuały? Piszesz codziennie czy czekasz na „wenę”?

W obecnej chwili mogę poświęcić dużo więcej czasu na pisanie, więc staram się tak rozplanować zajęcia, by każdego dnia coś pisać. Oczywiście cały czas tworzę coś nowego, ale również poprawiam starsze teksty, sprawdzam je po redakcji, dopracowuję. Nie mam rytuału. Po prostu siadam do laptopa i decyduję, co ma pierwszeństwo. Wiadomo, że jedne teksty muszą być gotowe wcześniej, inne później i to głównie to decyduje o tym, co „piszę” danego dnia. Choć zdarza się tak, że mimo iż wiem, że powinnam kończyć konkretny tekst, to w ogóle nie mam do tego głowy i piszę to, na co akurat mam wenę. Z nią nie wygram!

Zdarzyło Ci się przeżywać kryzys twórczy?

Nie, nie zdarzyło mi się, ale chyba tylko dlatego, że ja piszę kilka historii na raz i zawsze mam pomysł do którejś z nich, więc nie mam przestojów. Gorzej by było, gdybym miała tylko jedną i musiała kończyć tylko tę konkretną, a pomysłów by nie było. Na szczęście to mnie nie dotyczy. Mam komfort pracy i to bardzo mi odpowiada.

Jak odpoczywasz od „pisania”?

Słucham muzyki, oglądam filmy, czytam, gotuję, wyjeżdżam do rodzinnego domu. Ogólnie nie potrzebuję odpoczywać od pisania, ale takie małe przerwy sprawiają, że potem siadam do laptopa z mnóstwem myśli, które muszę natychmiast wystukać na klawiaturze, bo rozsadzą mi głowę. Pisanie sprawia mi po prostu przyjemność, a od tego przecież nikt nie chce odpoczywać.

Co jest najtrudniejsze w byciu pisarką?

W tym momencie najtrudniejsza jest dla mnie samodyscyplina. Tworzenie „grafiku”, co i kiedy powinnam pisać, do kiedy mam oddać dany tekst itp. Wbrew pozorom to nie jest taka prosta sprawa, zwłaszcza, że ja nigdy nie byłam dobrze zorganizowana. Zawsze robiłam i nadal w większości robię wszystko na ostatnią chwilę. To taka moja wada, której nie potrafię się pozbyć, ale staram się z tym walczyć.

Przeczytaj również: Grażyna Jeromin-Gałuszka: Człowiek zawsze będzie poszukiwał swojego „ja”.

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
19 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: