JOLA PIASTA: codzienność bez marzeń to smutna codzienność. Nie bójcie się sięgać wyżej. Nie bójcie się żyć

Poprzez swojego bloga – makelifetasty – Jola Piasta pokazuje czytelnikom jak sprawić, aby nasze życie nabrało pięknych barw. Jej niesamowite fotografie inspirują do zatrzymania się i rozejrzenia wokół. Bo jak twierdzi autorka: szczęście jest tuż obok. Poznajcie tę wyjątkową, artystyczną duszę!

Na wstępie chcemy powiedzieć, że uwielbiamy Twojego bloga! Zamieszczane tam zdjęcia po prostu zarażają pozytywną energią. Celebrujesz każdą chwilę, pokazujesz, że warto zwolnić, a jeśli tylko zechcemy nasze życie może być wypełnione miłością, spokojem, wdzięcznością. Czy takiego podejścia do rzeczywistości, tej uważności musiałaś się najpierw nauczyć?

Wielkie dzięki za przemiłe słowa na temat mojego miejsca w sieci. A wracając do pytania, zdecydowanie musiałam nauczyć się mojego teraźniejszego podejścia do życia. Docenianie najmniejszych radości w codziennym życiu nie jest wcale takie proste. Obowiązki, praca, presja czasu, to wszystko może Nam przesłonić najważniejsze wartości. Smak kawy o poranku, uśmiech dziecka, cichy szept „kocham Cię” wieczorową porą – przecież te wszystkie, na pierwszy rzut oka, niewinne chwile tworzą Naszą codzienność. A ona jest najważniejsza. Nie lubię czekać ze swoim życiem na szczególne chwile, takie jak wakacje, święta, wolne weekendy. Co dzień staram się dostrzec wyjątkowe momenty i doceniać je z całych sił.

I'm sooo late with all of this Christmas things, guys. Gingerbreads? Nope. Christmas tree? Nope. Christmas decorations? Nope. Any plans about Christmas? Noooope. So yeah… Still a lot of work awaits me but I'll try 😉🎄 ________________________________________________ W tym roku miałam ze wszystkim zdążyć przed Świętami. Planów było tyle, że głowa mała. Na ten moment jestem daleko w tyle z absolutnie każdą sprawą. W kwestii codzienności, Instagrama, Świąt mam niesamowite zaległości. Ale biorę przykład z Ani (@niebalaganka) i startuję z całkiem nowym planem. Trzeba być elastycznym i czasem się ugiąć, żeby finalnie wszystko wyszło dobrze. Zaczynam w takim razie iście świątecznym zdjęciem i pytaniem jak sytuacja u Was z przygotowaniami? To już ten czas? Ten moment? Czujecie tę magię? 🌠🎄🎁🎅 PS. Dziś do późnego wieczora odpowiem na wszystkie wiadomości i komentarze, za które jestem Wam niesamowicie wdzięczna. Przepraszam, że to tyle trwa. Nie jestem niegrzeczna, po prostu potrzebowałam czasu. #christmasiscoming #Christmas #Christmastime #Christmasmood #lights #bokeh #cozy #cosy #cozytime #americanstyle #tv_living #tv_stilllife #december #festive #home

A post shared by Jola Piasta (@makelifetastypl) on

Na Twoich zdjęciach widać połączenie perfekcjonizmu ze spontanicznością. Jak piszesz jesteś zakochana w stylu skandynawskim, lubisz uporządkowane, estetyczne pomieszczenia. Czym i kim jeszcze się inspirujesz? Masz swoich ulubionych artystów?

Jeżeli mam być szczera, a staram się taka być zawsze, to muszę przyznać, że inspiruje mnie życie, po prostu. Ludzie, natura. Weźmy na przykład taki spacer, to istna kopalnia inspiracji! Wyłączasz telefon, słuchasz ptaków, oczyszczasz umysł i w najmniej oczekiwanym momencie genialne pomysły same wpadają Ci do głowy. Uwielbiam słyszeć ludzi, tak słyszeć, a nie tylko słuchać – czujecie różnicę? Inspirują mnie historie i przeżycia innych. Emocje, dotyk, samotny wieczór. Wszelakie podróże również są absolutnym hitem – zawsze wracam do domu z głową pełną całkiem nowych pomysłów. Muszę wspomnieć oczywiście o moim ukochanym Pintereście. Zdjęcia innych fantastycznych twórców działają na mnie niesamowicie motywująco.

Twoją wielką pasją jest fotografia. Jakie miejsce i osobę najbardziej chciałabyś uwiecznić na zdjęciach?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Jeżeli chodzi o miejsce, to największym moim marzeniem jest wyjazd do Nowego Jorku i tym samym uwiecznienie miasta, które nigdy nie śpi. Och wiem! Właśnie na to wpadłam – będę zachwycona, kiedy w moim aparacie znajdzie się zdjęcie charakterystycznych, nowojorskich schodów przeciwpożarowych. Drobne radości, o których wspomniałam wyżej, pamiętasz? 🙂

Instagram to dla mnie miejsce, w którym chcę dzielić się pięknem. Dlatego nie zobaczycie tu bałaganu, brudnych naczyń, błota, czy mojej zapłakanej twarzy. Staram się, żeby zdjęcia były dobre, miłe dla oka, inspirujące i warte uwagi. Jednak jeżeli jest mi źle, smutno, przykro to nie udaję i nie kłamię. Piszę o tym tutaj, bo zawsze jestem szczera i nie potrafię robić dobrej miny do złej gry. Zatem wiecie, kiedy nie jest dobrze. Kiedy jednak jest tragicznie, to przestaję się udzielać. Zawsze tak było. Zamykam się w swoim bólu i nie potrafię z nim przejść do porządku dziennego. Udaję, że nie istnieję. Tak jest łatwiej. I tak jest teraz. Kolejny głaz spadł na moje serce i przygniótł je z tak ogromną siłą, że ledwo bije. Myślałam, że nie może być gorzej. Życie jednak szybko to zweryfikowało. W każdym razie! Myślałam ostatnio o mojej postawie i nie chcę już tak dalej funkcjonować. Chcę odnaleźć w sobie siłę, żeby nawet w tych najgorszych momentach Naszego życia mieć namiastkę normalności. Sięgam zatem po aparat i z obezwładniającym strachem chcę znowu zacząć pracować. Może to nie da mi zwariować. Po czerwcowym wpisie na temat mojego zdrowia zastanawiałam się, czy to już nie było przekroczenie moich osobistych granic. Chociaż tak naprawdę nie napisałam nic konkretnego. Prawie nikt nie wie, z czym się zmagamy. Nikt też nie wie, co uderzyło w Nas z niewiarygodną siłą i powaliło na kolana kilkanaście dni temu. I tak jest dobrze. Bo to właśnie są te granice, których nie chcę przejść. Ale nigdy nie będę się kryła ze swoimi emocjami. Nie potrafię i nie chcę. Dlatego jeżeli ktoś oczekuje ode mnie, że zawsze będą się tu pojawiały treści pozytywne, ja będę roześmiana i pełna energii, a kawa zawsze gorąca, to już teraz może przestać mnie obserwować. Bo ja moi kochani stawiam na szczerość i autentyczność. Stawiam na życie. Dobry wieczór, mimo wszystko, w ten piękny wieczór ❤ #coffeebreak #coffeeandseasons #coffeetime #coffeeaddict #coffeelover #coffeexample #coffeenclothes #autumnlover #autumnvibes #autumntime #cozy #cozytime #coziness #americanstyle #tv_living #tv_stilllife #sweaterweather #sweater #coffeeshots #coffee_inst #vscoportrait #vscomood #womenandcoffee #vsco

A post shared by Jola Piasta (@makelifetastypl) on

No i proszę, Wasze pytania również okazują się być bardzo inspirujące, bo już wiem, kogo tak naprawdę chciałabym najbardziej na świecie sfotografować – własne dziecko. To będzie pełnia szczęścia, zdecydowanie.

Dobre jedzenie to zdrowe jedzenie?

Dobre jedzenie to przede wszystkim…pyszne jedzenie. A dla mnie pyszne jedzenie jest synonimem zdrowia. Dbam o to, co ląduje na moim talerzu. Warzywa, owoce, kasze, ciemne makarony, jajka, płatki owsiane (i wiele innych) to podstawowe produkty, których używam w kuchni. Moją miłością są zielone koktajle. Uprawiamy własny ogród i sad, co bardzo pomaga w racjonalnym żywieniu. Przysięgam, że nie ma nic lepszego od momentu, kiedy wstajesz rano, bierzesz wiklinowy koszyk w dłoń, stopy wsuwasz w kalosze i zbierasz plony własnej pracy. Co roku hodujemy pomidory w szklarni, kilka rodzajów sałat, szpinak, roszponkę, rukolę, marchewkę, pietruszkę, seler, ten naciowy też, czosnek, cebulę, ogórki, buraczki, lubczyk, truskawki, maliny, jeżyny, czerwoną i czarną porzeczkę, agrest, poziomki.Sad dostarcza Nam jabłka, gruszki, brzoskwinie i śliwki.  Wybaczcie te przechwałki, ale zwyczajnie rozpiera mnie duma, że mogę sięgnąć w tych czasach po niepryskane warzywa i owoce, i wiedzieć, że w jakimś stopniu to również moja zasługa. Nie lubię jednak presji w życiu. Wierzę, że jeżeli zjem raz na jakiś czas domowe ciasto, czy kawałek czekolady, to nic strasznego się nie stanie. Czasami za jednym posiedzeniem wpadnie pół tabliczki ukochanej Milki, czy wtedy mam wyrzuty sumienia? Nie, ponieważ najważniejsze jest dla mnie słuchanie potrzeb mojego organizmu i zdrowe podejście do odżywiania.

Czytasz nałogowo, jaką literaturę preferujesz?

Jestem pod wrażeniem przygotowanych pytań i ich wnikliwości! Tak to prawda, czytanie to mój niezawodny sposób na relaks. Ostatnio mam mniej czasu, żeby się temu poświęcić, ale wracam na właściwe tory i skrupulatnie dążę do osiągnięcia celu, który ostatnio przed sobą postawiłam, czyli jedna książka tygodniowo. Literatura piękna to jest to, co lubię najbardziej. Uwielbiam też motywujące poradniki, których treści są konkretne, pomocne i mądre. Odnalazłam w sobie również zainteresowanie do kryminałów, a zawsze omijałam je szerokim łukiem. W sumie przeczytam z ciekawością każdy rodzaj książki, jeżeli będzie tego warta.

Swoje plany i marzenia zapisujesz w starych notesach. Zdradzisz nam chociaż niektóre z nich?

Jedno marzenie już zdradziłam – Nowy Jork. Miasto, o którym śnię już kilkanaście lat. Ten cel jest umiejscowiony najwyżej na mojej liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią.

Planów mam całe mnóstwo i chyba to jest mój problem. Odkryłam niestety, że wiele moich zapisków w tych słynnych notesach pozostaje tylko w sferze marzeń. Pięknie to wszystko wygląda na kartce, ale przydałoby się ruszyć z kopyta. Bo o ile spisanie swoich celów jest wyjątkowo istotne, to tylko działanie zmieni coś w Naszym życiu. Zatem moja odpowiedź na to pytanie nie będzie długa. Pierwszy raz to moja praca pokaże, jakie miałam zamiary. Trzymajcie za mnie kciuki!

I pamiętajcie, że codzienność bez marzeń to smutna codzienność. Nie bójcie się sięgać wyżej. Nie bójcie się żyć.

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
0 shares