JOANNA MATUSIAK – Wiem, co robić, aby uczynić moje życie szczęśliwym!

Pasja, kontakt z naturą, książki – to dla Joanny Matusiak największe luksusy. Sama stworzyła własną markę, uwielbianą przez miłośników rękodzieła. Jej manufaktura splotów to wykonane z ogromną pasją i precyzją wyjątkowe ozdoby do domu. Poznajcie jak wygląda jej dzień pracy, co myśli o hejterach i dlaczego pragnie pomagać innym.

Od trzech lat zajmujesz się rękodziełem. Jak piszesz pomysł na sploty, powstał spontanicznie z chęci upiększenia otoczenia. Twoje dzieła znalazły swoich licznych fanów. Kto Cię tego wszystkiego nauczył?
Zajmuję się moim rękodziełem od września 2012 roku więc już ponad 4 lata, robić na drutach, szydełkiem i haftować nauczyłam się jako dziecko, nastolatka. W moim domu mama i babcia robiły to od zawsze, patrzyłam i się uczyłam by robić sobie ubrania, jakie wymyślałam jako nastolatka, Przez wiele wiele lat nie korzystałam z tych umiejętności aż wreszcie postanowiłam je „odkurzyć” ale zamiast swetrów – robic coś dla domu bo wnętrza i ich aranżacja to od zawsze moja pasja.
Swoje sploty od początku do końca wykonujesz sama. Czy nie myślałaś nigdy, aby zatrudnić kogoś do pomocy? Jak wygląda Twój dzień pracy? Narzucasz sobie regularny tryb działania czy raczej działasz pod wpływem weny?
Tak, wszystko robię sama i nie planuję nikogo zatrudniać. To jest i ma być manufaktura a nie produkcja, robię tyle ile mogę a moi Klienci długo czekają na zamówienia , czasem tracą do mnie cierpliwość 😉 ale na ogół wytrzymują ten czas oczekiwania. Poza tym trudno znaleźć kogoś , kto dawałby gwarancję jakości i staranności – młodsze osoby nie potrafią a starsze nie wytrzymują pracy ze sznurkiem . To ciężka fizycznie praca, ręce bolą bo sznurek jest ciężki i sztywny. Mój dzień jest pełen systematyki i rytuałów. Od lat jako trener pracuję we własnym rygorze więc narzucenie sobie rytmu pracy w domu przychodzi mi już teraz z łatwością. Choć nie ukrywam, że nie zawsze i mam dni, kiedy nie jestem wierna swojemu planowi dnia. Daję sobie do tego raz na jakiś czas prawo. Ostatnio , dopiero po trzech latach prac 7 dni w tygodniu , zobowiązałam się sama przed sobą, że w niedzielę nie będę zajmować się splotami. Potrzebuję takiego jednego dnia w tygodniu by nie żyć według planu i zobowiązań. Manufaktura Splotów to w większości po prostu systematyczna praca . Wena zjawia się znikąd – raz na jakiś czas niespodziewanie. Mam notes z nowymi pomysłami, projektami , które czekają na wolny czas i realizację ponieważ wciąż realizuję zamówienia klientów i na nowe rzeczy nie mam czasu. Choć często moi klienci obdażają mnie zaufaniem i pozwalają zrobić nowy projekt wierząc, że będzie im odpowiadał.

Hello , dzień dobry ✨ …………………………………………… dziś wyjęłam mój jedyny świąteczny kubek a potem otworzyłam moją ulubioną książkę na stronie z cytatem • jeśli ktoś się pomylił, popraw go z życzliwością, wskaż jego błąd. Jeśli nie możesz wskazać – wiń sam siebie lub nie wiń nikogo • pięknie pokazuje jak podchodzić do ludzi, którzy nas irytują, drażnią. Mamy prawo źle czuć się z niektórymi ludźmi, nie czuć z nimi więzi porozumienia, nie nadawać na tych samych falach. Często to sytuacja bez winy a mimo to schematycznie ciężar tego legnie zapewne na tej drugiej osobie – no bo to nie moja wina, że on ma inne podejście, poglądy, charakter, emocjonalność. Tak . To nie moja wina. Ale też nie wina tej drugiej osoby. Tak już po prostu jest. Nikt nie jest winien. Odchodzę wtedy od relacji, nie winie nikogo, nie z każdym musze ją mieć. A przy okazji mam dalej czystą energię w sobie, nie zakłóconą złymi emocjami. Proste. A takie trudne . . . Fajnego dnia, u nas sypie śnieg ❄️🌨❄️☃️ . . . #newday #słowonadziś #coffee #keepcalm #

A post shared by Joanna (@manufaktura_splotow) on

Celebrujesz codzienność. Cieszysz się poranną kawą, kwiatami w ogrodzie czy pieczonym chlebem. Przychodzi Ci to naturalnie czy musiałaś się tego nauczyć?
Celebruje ją w jakimś stopniu od zawsze – choć kiedyś nieświadomie. Od wielu lat staram się żyć blisko natury, rytmem przyrody i pór roku, z szacunkiem do miłych mi rytuałów codzienności. Rośliny, kwiaty, zwierzęta od zawsze były wokół mnie, nie potrafię żyć bez nich, nie chcę inaczej. Jak ostatnio napisałam – to moje luksusy, dzięki nim jestem pełna i luksusowa 😉 Uwielbiam gotować, piec ciasta, najbardziej chleb – i jestem w tym dość dobra – przyznam nieskromnie i wciąż ciekawa nowych smaków, wciąż chętna by się uczyć .
Wierzę, że życie nas kształtuje – część takiego podejścia do życia zawdzięczam mojemu Dziadziusiowi ale wywodząc się z domu jednak narzekających typowo trochę po polsku rodziców , musiałam się tego nauczyć, nauczyć się żyć też dla siebie, ze szczyptą pozytywnego egoizmu. Zawsze miałam swój świat, swoje pasje i zainteresowania. Dlatego też nie odczuwałam pustki po usamodzielnieniu się moich dzieci a mam to szczęście, że mój mąż bardzo moje pasje i miłości szanuje, wspiera.
Skąd czerpiesz inspiracje?
Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie :)) z wszystkiego. Zastanawiałam się nad tym kiedyś nie raz bo to pytanie naturalnie często pojawia się w rozmowie ale nadal nie potrafię wskazać żródła jedyne co przychodzi mi do głowy to … inspiruje mnie życie, ludzie.
Twój profil na Instagramie cieszy się ogromną popularnością. Ludzie Cię kochają! Wśród pozytywnych komentarzy znajdą się jednak i bezsensowne „hejty”. Jak sobie z tym radzisz? Czy takie negatywne słowa Cię dotykają?
Ludzie mnie być może lubią , lubią zaglądąć do mojego świata, dyskutować. Ja poczytuję to sobie za wielki zaszczyt, zaskakujący i bardzo miły. Zdarzają się bardzo sporadycznie krytyczne uwagi, – to normalne, statystycznie powinny być. Nie dotykają mnie w ogóle, ja znam swoją wartość, wiem jak chcę żyć, jeśli dzielę się swoimi myślami to odpowiedzialnie, jestem ich pewna i żadna krytyka mnie nie może dotknąć. Mam w sobie taki mechanizm, że zastanawiam się wtedy co czuje taka hejtująca osoba, co przeżyła, być może jest nieszczęśliwa, niespełniona w swoim życiu i czuje potrzebę przenoszenia tych swoich frustracji na innych. Zawsze staram się rozdzielać ludzi od problemów i nie brać tych uwag do siebie.

D z i e ń d o b r y . . . . . . . . . . . . . dziś dla mnie ważny dzień. Dziś pierwsze egzemplarze mojej książki będą w Waszych rękach. Kto zamówił kurierem – pewnie dziś dostanie, pachnące, świeżutkie z drukarni. Dziś mój pan R odbierze z wydawnictwa książki dla mnie. I to On będzie pierwszy je widział w takiej realnej i ostatecznej wersji. Bardzo się z tego cieszę, bardzo chciałam by to on właśnie mi je przywiózł. Bo bez tego pana R, który zdarzył się w moim życiu nie byłoby mnie takiej , jaką jestem. Od rana dziś siadam do sznurków bo kiedy już wieczorem przyjedzie R będę oglądać, wąchać, głaskać, wzdychać, łzę ronić i wzruszać się. No i wtedy druty mogą stać się niebezpieczne 😱😂. Ale dziś będę jeszcze myślami przy pewnej cudnej kobiecie, która ma swój ważny dzień, będę za nią trzymała kciuki by zwyciężyła, by pokonała potwora. Jak to często w życiu : wdzięczność opleciona lękiem, walka o zdrowie podszyta uśmiechem nadziei na dobre chwile. Niech koniec dnia przyniesie same dobre wiadomości ✨🙏🏻 . . . . #słowonadziś #poranek #zkawąikotem #izkindlem #myday #coffee #morning #zwykłedobreżycie #

A post shared by Joanna (@manufaktura_splotow) on

Oglądając Twój profil można odnieść wrażenie, że prowadzisz wręcz idealne życie.  Z pewnością jednak przeżywasz i trudniejsze chwile, jak sobie z nimi radzisz?
To , że ktoś może tak uważać mnie wciąż zadziwia. Instagram to wycinek malutki mojego życia. Pokazuję tam skrawki moich dni. Mam problemy jak każdy, finansowe, zdrowotne, rodzinne – nic mnie nie omija bo ja żyję normalnym życiem, jak miliony ludzi w tym kraju. MAM zasadę, że problemami się nie zamartwiam, tylko je rozwiązuję. Nie marnuję też czasu na przewidywania, nie boję się tego co może się wydarzyć nie prorokuję. GENERALNIE myślę pozytywnie, koncentruję się na zadaniach do realizacji. Przeszłam w życiu bardzo dużo i wiem, że poradzę sobie w większości sytuacji. Ufam sobie,no i mam też wsparcie w rodzinie.

Udzielasz się charytatywnie. Co daje Ci pomoc innym?
O wiele za mało, chciałabym więcej. Skoro jakoś tam jestem popularna na tym instagramie i fb to staram się to wykorzystać i pomagać. Nawet nie nagłaśniam tego specjalnie, nie ma miesiąca, żebym nie przekazała jakiś swoich splotów na aukcje pomocy dzieciom chorym, jak tyko mogę nagłaśniam zbiórki wśród moich obserwatorów bo wiem, że trafiam do tysięcy i zwiększam szanse dla potrzebujących. Szczerze mówiąc – wiem, wsadzam kij w mrowisko – dziwi mnie bardzo, że inni , którzy mają jeszcze więcej obserwujących niż ja nie angażują się w takie działania. Ja nie chcę by mój profil służył tylko do promocji moich prac, chcę by zaufanie i sympatię innych, którą dostaję tam każdego dnia przekuwać na dobro. Ktoś kiedyś powiedział, że charytatywność to z egoizmu. Tak, taki egoizm akceptuję, taki propaguję i niech trwa ! Bo nie ukrywam, ze dobrze się z tym czuję, czuję się potrzebna , może nawet trochę lepsza gdy mogę tak łatwo pomagać.

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
8 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: