Jakub Godawa: Pisanie introspektywne przynosi natychmiastową ulgę, ale i prosi o kontynuację

Był czas w jego życiu, kiedy nie potrafił dogadać się z własnymi emocjami. Mimo, że miał wszystko nie czuł się szczęśliwy. Bazując na własnych doświadczeniach stworzył metodę pisania introspektywnego. Co to takiego? W czym nam może pomóc? Dokąd doprowadzić? Czy dziś niczego mu już nie brakuje? Kim dla niego jest jego indyjski nauczyciel?  Na te i inne pytania odpowiedział Jakub Godawa – coach, programista, pisarz.

Przed sobą mam Twoją debiutancką powieść „Pin i zielony”. Wydałeś ją cztery lata temu, zdarza Ci się do niej wracać? Jaki masz dziś do niej stosunek?
Samemu raczej nie. Wracam do niej za to przy okazji rozmów z czytelnikami, czasem przeczytamy coś z przyjaciółmi. Bywa, że jestem pod wrażeniem głównego bohatera, tej osoby, którą wówczas byłem, człowieka, który  intensywnie szuka wyjścia.
Już od pierwszych stron poruszasz temat iluzji, fałszu, w którym wszyscy żyjemy. Piszesz o dwujęzyku (cyt. ”dwujęzyk – miłość pomimo nienawiści, sztuczne okazywanie szacunku, udawanie uczucia, poddawanie się moralnemu obowiązku kochania pomimo rozrywającej energii wściekłej nienawiści. Obowiązek mówienia matce „kocham cię”, mimo że chce się ją zabić, powstrzymywanie się od wyrażania prawdziwych uczuć w strachu przed zniszczeniem pachnącej iluzji. Szanowanie innych mimo braku szacunku z ich strony. Respekt wobec autorytetów, niezależnie od wyników ich działań.” Czy dziś jesteś całkowicie wolny od tego wszystkiego? Od konwenansów?
Nie. Mam do nich po prostu większy dystans. Widzę, że są, ale nie są dla mnie już tak drażliwe jak kiedyś. Kiedyś mocno raniły mnie wszelkie konwenanse. Pragnąłem, aby środowiska, które z wielkim zaangażowaniem krytykowałem w pewien sposób mnie doceniły, a nie mogąc tego wówczas od nich otrzymać, strzelałem im w kolana.  Teraz umiem swój ładunek emocjonalny ulokować gdzie indziej. 
„Pin i zielony” to Twoje pierwsze próby pisania introspektywnego, opracowanej przez Ciebie później metody. Opowiedz o niej.

W największym skrócie pisanie introspektywne to poszukiwanie własnej spójności. To takie spojrzenie w głąb siebie siebie i zastanowienie się (to się tak fajnie nazywa) czy nie popełniamy przypadkiem zbrodni przeciwko własnej inteligencji. Metoda ta pozwala przyjrzeć się rzeczom, które nas irytują i przekuć tę irytację w coś, co może nam pomóc w osiągnięciu czegoś, czego pragniemy.
Metody pisania introspektywnego uczysz także podczas warsztatów, opowiedz jak one wyglądają.
Na początek zadaję kilka pytań. Na przykład, co sprawiło, że się tu znaleźli, jaki mają kontakt z pisaniem, co chcą osiągnąć dzięki tym kilku godzinom pisania. Razem przechodzimy przez różne rodzaje ćwiczeń np. oddechowych, relaksacyjnych, opowiadam im historie, które oni potem kończą, zadaję pytania w eter. Na koniec wspólnie dyskutujemy nad efektami pracy. Korzystam też z metod coachingu grupowego i z doświadczeń przy współprowadzeniu terapii grupowej.


Zawsze są zadowoleni? Czy pojawiają się też tacy, u których ta metoda się nie sprawdziła?
Pewnie, pojawiają się też i tacy. Pamiętam jedne zajęcia z menadżerami dużej firmy. Jedna z tych osób od początku była bardzo negatywnie nastawiona do tej metody. Nie chciała współpracować, a w jednym ćwiczeniu napisała nawet, że to wszystko jest bez sensu i odłożyła kartkę. Co się okazało, po paru dniach udało jej się znaleźć przestrzeń dla własnych emocji, przemyśleń i koniec końców była zadowolona. Z jednej z technik o nazwie “Pole Bitwy”, chcieli potem zrobić narzędzie do rekrutacji.
Warto jednak dodać, że znaczna część osób przychodzących jest fajnie nastawiona do warsztatów. Większość z nich lubi pisać, wie mniej więcej na czym polega metoda pisania introspektywnego, coś poczytali, albo zobaczyli w kursie online, i są na nią otwarte.
Masz poczucie, że jest to metoda dla każdego? Myślę, że czasem samotne rozgrzebywanie się we własnych, wyjątkowo trudnych emocjach może okazać się niebezpieczne.
W opisie tej metody zaznaczam, że jeśli ktoś czuje, że nie jest na siłach, że coś za bardzo go rani, to powinien przystopować i najlepiej skorzystać z pomocy drugiej osoby: przyjaciela, terapeuty czy przewodnika duchowego. Wtedy rzeczywiście wsparcie jest przydatne, można powiedzieć, że niezbędne.
Prawda jest taka, że jak zaczynasz zaglądać w siebie głębiej, to możesz odkryć rzeczy naprawdę nieprzyjemne i trudne, i zwyczajnie możesz nie mieć siły ani pojemności, żeby to udźwignąć. Mówię o pojemności, bo to jest tak, jakby wejść do pomieszczenia, w którym lata tysiące kulek. Jeśli nie jest ono dostatecznie duże, możesz nie być w stanie dojrzeć pojedynczych kulek i ich znaczenia. Taki chaos może na początku męczyć. Pisanie introspektywne wymaga więc pewnego obycia ze sobą i regularnego powiększania tej wewnętrznej przestrzeni.
Długo zajęło Ci opracowanie tej metody?
Nad samą metodą, w postaci kursu online w języku angielskim, pracowałem osiem miesięcy. Potem przetłumaczyłem ją na język polski. Swoje korzenie miała już jednak w książce, którą zacząłem pisać siedem lat temu.
Popełniłem dużo błędów introspektywnych i osiągnąłem też sporo sukcesów. Chciałem po tych doświadczeniach pokazać użytkownikowi metody jakie są jej korzyści i zagrożenia.Żeby nie podchodzili do tego tak, że jest to narzędzie dzięki któremu od razu osiągną szczęście. Nic z tych rzeczy. To jest narzędzie powolnej, żmudnej czasem, systematycznej pracy nad sobą, które mimo, że przynosi poczucie natychmiastowej ulgi, to też prosi o kontynuację.
Sam nadal to praktykujesz? Planujesz pokazać to szerszej publiczności?
Tak.  Prowadzę na Facebooku grupę ”Dogadaj się z emocjami”, tam opublikowałem między innymi swoje introspekcje o podjadaniu. Po ich przeczytaniu zgłosiła się do mnie osoba z wydawnictwa z propozycją ich wydania. Możliwe, że powstanie z tego książka.
Wspominałeś o duchowym przewodniku, ty posiadasz takiego?
Tak, mam mistrza. Jest to nauczyciel o bardzo ciekawej przeszłości. Skończył politechnikę w Delhi, później pracował w Stanach Zjednoczonych jako inżynier oprogramowania. Zobaczył tam wielu ludzi materialnie bogatych, ale w środku nieszczęśliwych. Później skończył jeszcze prawo i sanskryt. Wspólnie z braćmi założyli Jiva Institute, który zajmuje się edukacją podstawową i wyższą, oraz medycyną ajurwedyjską. Spędziłem z nimi w Indiach półtora roku, co otworzyło mnie na całkiem inny świat i sposób postrzegania. Spotkanie z nim sprawiło, że wszystko to, co dzięki introspekcji w sobie odkopałem nabrało wyższego, duchowego sensu.
Masz z nim nadal kontakt?
Tak, oczywiście. Dwa tygodnie temu skończyłem tłumaczyć jego książkę pt. „Joga przygnębienia”. Mamy kontakt mailowy. Gdy potrzebuję wsparcia czy pokierowania, zwracam się do niego o pomoc. Kiedy przyjeżdża do Polski tłumaczę go podczas warsztatów. W marcu wybieram się z narzeczoną do Indii i tam na pewno też się spotkamy.
Mieszkałeś w Indiach, Barcelonie, Berlinie. Warszawa to stacja końcowa?
Szykujemy sobie z dziewczyną kawalerkę w Otwocku (obok Warszawy).

#przeprowadzka #couplegoals #remont #kiss #fajnaczapka #otwockcity #yeah

A post shared by Zuza Zimończyk (@zuzazimonczyk) on

Na koniec chciałabym zadać Ci jeszcze jedno pytanie. Czy czegoś Ci w życiu brakuje?
Hmm… Zawsze jest miejsce na więcej miłości, więcej świadomości. Ogólnie jestem szczęśliwy, ale nie jest dla mnie wstydem przyznanie, że mój umysł wciąż jeszcze w pewnych momentach potrzebuje pracy…
Poniżej przykład pisania introspektywnego.
Poniżej znajduje się ok. 30 minutowa introspekcja pisana. Jej celem była zmiana samopoczucia na korzystne. Cel ten został osiągnięty. Jest to introspekcja pisana „na gorąco”, czyli w momencie emocjonalnym. Pisanie introspektywne pomaga skupić się na artykułowaniu tych myśli, które zwykle są ulotne. Przynosi ono pozytywny rezultat, jeśli towarzyszy mu przekonanie, że werbalizacja myśli trudnych wraz z miarowym oddechem rozluźni ciało i uspokoi umysł. Aby czytanie takiej introspekcji również przyniosło kojący efekt, warto czytać ją powoli.
Jestem zły. Odczuwam złość. Moje myśli nasycone są gniewem. Czuję, że moje ciało jest napięte. Gdzieś głęboko nie chcę się tak czuć. Przeżywanie złości wcale nie jest przyjemne. Mam poważny powód, żeby być złym. Mój powód jest bardzo poważny. Ktoś mnie skrzywdził. Czuję się źle.
Jest mi źle i dlatego jestem bardzo zły. Istnieje powód mojej złości. Mój umysł reaguje złością na coś, co uważam za powód mojej złości. Chwilowy stan mojego umysłu to złość. Oprócz gniewu, boję się. W moim umyśle jest strach. W moim umyśle jest gniew. Wymieszały się w mojej głowie i teraz jest w niej złość. Widzę to, jak na wyciągniętej, otwartej dłoni.
Nie czuję przyjemności. Czuję nieprzyjemność. Jest mi źle i bezsensu. Odczuwam smutek i bezcelowość. Jestem przybity. Mam wrażenie, że życie, to pasmo nieszczęść. Postrzegam życie, jako pasmo nieszczęść. Mój umysł postrzega teraz życie jako bezcelowe. Gdzieś głęboko przypominają mi się dobre chwile. Chciałbym czuć się teraz, jak w tych dobrych chwilach.
Mój umysł pragnie czuć się dobrze. Odczuwam niepokój. Widzę go, jak na wyciągniętej, otwartej dłoni. Ten niepokój nie jest mną. Nie jestem moim niepokojem. Obserwuję swój niepokój. Obserwowanie niepokoju jest przyjemne. (pauza) Moje ciało jest rozluźnione. Nie pamiętam już, o co byłem zły. Przypomniałem sobie, teraz już mnie to nie złości. Mój umysł nie postrzega teraz tego, co się stało, jako powodu do złości.
Patrzę tą częścią umysłu, która jest spokojna, na tę jego część, która jest w emocjach. Widzę, jak emocje się zmieniają. Moje ciało też się zmienia. Zmieniają się moje myśli. Zmienia się sposób w jaki widzę i interpretuję świat. Pewna część moje umysłu nie zmienia się i obserwuje to, co się ze mną dzieje. Ja się nie zmieniam. Świadomość jest niezmienna.
Odczuwam wdzięczność. Jest to uczucie przyjemne. Mój umysł rejestruje przyjemne uczucie. Jest mi dobrze. Jestem dobry. Łatwiej jest mi teraz przyznać to, że jestem dobry, niż wtedy, kiedy byłem zły, że jestem zły. Dobre samopoczucie jest mi bliższe. Chciałbym, aby trwało. Nie mam na to jednak całkowitego wpływu. Oto przekonanie, które pojawiło się w moim umyśle.
Im bardziej chcę czuć się dobrze, tym bardziej się obawiam, że będę czuł się źle. Gdzieś głęboko wiem, że lepiej nie pragnąć dobrych chwil. Stamtąd wiem również, że lepiej nie pragnąć tych złych. Teraz mój umysł czuje się dobrze, lecz za chwilę może czuć się źle. Daję mu na to przestrzeń. Przestrzeń jest czymś, co mogę mu dać. Ja natomiast spocznę w sobie. Będę pragnął siebie. Pragnę świadomości.
Świadomość jest pusta. W tej pustce jestem sam. Świadomość jest błoga. Oto ja. Cześć. Nikogo tu nie ma. Nie mam do kogo powiedzieć cześć. Pojawia się pragnienie. Chcę się dzielić sobą. Chcę zaprosić kogoś. Kogoś świadomego swojej prawdziwej natury. Pragnę czegoś więcej. Chcę się z tą osobą kochać. Pragnę kogoś, kto potrafi kochać mnie. Pragnę miłości.
Tutaj kończy się część pisemna. Introspekcja przechodzi następnie w medytację. Kiedy to, co potrzebuje zostać wypowiedziane, zostanie wypowiedziane i zrozumiane przez nas samych, w umyśle pojawia się ten stan błogości, którego doświadczyliśmy w przeszłości. Dlatego pisanie introspektywne jest dla osób: a) zintegrowanych, które dbają o higienę umysłu, ponieważ czasami pojawia się w nim jakaś emocja; albo b) dla tych, którzy dopiero badają swój umysł i nie zaznały jeszcze w życiu świadomego poczucia integracji (czyli wspierającego, głębokiego poczucia bycia kochanym i zadowolonym) – wtedy powinni mieć oni przewodnika (mentora, terapeutę, przyjaciela, czy nauczyciela duchowego, itp.). Teksty introspektywne można sobie później czytać, by przypominać sobie o tym, jak wyszliśmy kiedyś z danej emocji i dzięki temu ponownie osiągnąć pożądany stan umysłu.

Zapraszamy na stronę Kuby introspekcja.pl.

Tagi: , , , , , , ,

Powiązane wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Comments

  1. Odpowiedz

    Ciekawe podejście do rozprawienia się z własnymi emocjami. Jak we wszystkim wymagana konsekwencja. Kuba wydaje się ciekawym, pozytywnym człowiekiem…chętnie zajrzę na jego stronę. 🙂

  2. Odpowiedz

    Medytacja, joga, weganizm bliskie mi tematy. Chętnie poczytam o pisaniu introspektywnym – pierwszy raz o tym słyszę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

eighteen − 4 =

19 udostępnień