Iza Wojnowska: Teraz w poszukiwaniu hygge wybieram się w świat

Jej książka jest pretekstem do zatrzymania się i doświadczania życia tu i teraz. Poczucia wdzięczności za to co mamy. Z autorką „Hygge po polsku” porozmawialiśmy o jej relacji z Marie Tourell Soderberg, pasji do podróżowania i słuchania historii oraz o tym, jak powstawała jej debiutancka książka.

Jak było na Filipinach? Znalazłaś tam hygge?

Filipińczycy to cudowni, uśmiechnięci ludzie o szczerym, ciepłym i przyjaznym spojrzeniu.
Są otwarci i serdeczni. I pomimo tego, że nie posiadają dużo, podzielą się z Tobą ostatnim ziarnkiem ryżu. To jest czyste hygge.

Dziękuję Ci za książkę „Hygge po polsku”. Czytając ją, człowiek przypomina sobie, że „hygge” jest dosłownie wszędzie. Od czego zaczęłaś pisanie tej książki?

Moja przygoda z hygge zaczęła się od książki Marie Tourell Soderberg „Hygge. Duńska sztuka szczęścia”. Opisane przez Marie historie Duńczyków wydały mi się bliskie, pomimo tego, że nigdy nie byłam w Danii. Postanowiłam więc spisać nasze polskie opowieści w duchu hygge, by uświadomić nam, że to dziwnie brzmiące słowo jest nam znane. Że hygge po polsku praktykujemy intuicyjnie od dawna. Co więcej, jesteśmy w tym całkiem dobrzy. Jednak moglibyśmy więcej o nim mówić i częściej o nie dbać. Moja książka ma być pretekstem do tego, by każdy kto trzyma ją w ręku, zatrzymał się na moment w swoich myślach i przywołał ten magiczny stan ducha po swojemu. To zaproszenie do tego, by o chwile szczęścia dbać nie tylko od święta, ale każdego dnia. Odkrywając je w prostocie bycia tu i teraz. Na własną rękę, swoimi sposobami.

„Postanowiłam wybrać się w podróż po naszym kraju w poszukiwaniu tego, co nas uszczęśliwia i co sprawia, że czujemy się dobrze” – jak wyglądała ta podróż? Obrałaś sobie kilka miejsc czy raczej plan podróży był spontaniczny? W jaki sposób poznawałaś ludzi, którzy opowiedzieli Ci te wszystkie wyjątkowe historie?

Pisanie tej książki było dla mnie wielką przygodą pełną cudów, bo inaczej nie jestem w stanie tego określić. Muszę przyznać, że jako debiutantka miałam bardzo dużo szczęścia. Najpierw (po prostu przez fb!) poznałam Marie Tourell Soderberg, której pomysł napisania Hygge po polsku spodobał się do tego stopnia, że zgodziła się być moją przewodniczką, nauczycielką i mentorką. To właśnie dzięki Marie zrozumiałam, czym jest hygge dla Duńczyków i mogłam zacząć szukać go w Polsce. Pomyślałam sobie wtedy: – Ale cud! Nie wierzę, że to się dzieje!
Równocześnie projektem zainteresowało się wydawnictwo Insignis, które uwierzyło, że takie podejście do tematu hygge może się polskim czytelnikom spodobać. – Kolejny cud! W mojej podróży szybko pojawiły się trzy drogowskazy (bliskość, zmysły, spontaniczność) będące fundamentem hygge. A potem zupełnie spontanicznie zaczęli pojawiać się na mojej drodze wrażliwi, mądrzy i inspirujący ludzie, którzy zdecydowali się w bardzo szczerych rozmowach opowiedzieć mi swoje cudowne historie.


W Twojej książce pewna rzecz mnie zaskoczyła, a zarazem wzruszyła. Otworzyła oczy. Hygge może być też śmierć, starość…

Starość i śmierć nie są hygge, ale możemy doświadczać ich w duchu hygge. Dzięki hygge stajemy się jeszcze bardziej pokorni. Łatwiej nam pogodzić się z pewnymi rzeczami i zjawiskami, na które nie mamy wpływu.Bo wpływ możemy mieć na nasze podejście do nich.

Po napisaniu tej książki coś się w Tobie zmieniło?

Postanowiłam wrzucić bieg: Zwolnij! Kiedyś goniłam na oślep, dużo pracowałam, ciągnęłam kilka srok za ogon i ciągle było mi mało, a pomimo tego cały czas towarzyszyło mi poczucie pustki. Teraz żyję bardziej świadomie i doceniam to, co mam tu i teraz.

Tak sobie myślę, że fajnie aby ta książka trafiła poza granice Polski, jak myślisz co Duńczycy powiedzieliby o naszym hygge?

Muszę zapytać o to Marie. Wiem, że w duńskich księgarniach nie ma książek o hygge pisanych przez Duńczyków dla Duńczyków. Bo to by było tak, jak proponowanie im poradnika na temat: jak oddychać. Dla nich to taka oczywista oczywistość. Mają to we krwi. Nie czują potrzeby zgłębiania hygge ani zastanawiania się nad nim, bo oni są po prostu hygge. Ale może byliby ciekawi jak hyggują Polacy? Kto wie?



Kiedy ostatnio czułaś hygge?

Codziennie o poranku budzą mnie dwa wilgotne psie nosy, które trącają moją dłoń prosząc bym już wstała i przywitała się z nimi. A zaraz potem zza ściany słyszę zaspany głos mojej córki: „Maamoo, czy idziemy dzisiaj do przedszkola?”. I chociaż początek dnia jest w moim domu zawsze chaotyczny i pełen pośpiechu, to i tak zdążę się do siebie uśmiechnąć i podziękować losowi, który obdarował mnie moją kochaną rodziną. I od razu na chwilę pojawia się hygge.

Jakie masz plany na ten rok?

Od zawsze interesowało mnie zagadnienie szczęścia. To niezwykle fascynujące jak różne rzeczy sprawiają, że czujemy się spełnieni. Jak różne mamy cele i wyobrażenia szczęścia. Dokładnie widać to w hygge po polsku. A jak hyggują Gruzini albo Filipińczycy? Brazylijczycy, Balijczycy, albo mieszkańcy Dominikany? Chciałabym dalej dużo podróżować, bo lubię poznawać ludzi i ich historie. Teraz w poszukiwaniu hygge wybieram się w świat.

Kochani specjalnie dla Was przygotowaliśmy „Hygge po polsku” z autografem autorki! Co zrobić, aby otrzymać nagrodę? Dowiecie się na naszym Fanpage. Zapraszamy!

Tagi: , , , , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
18 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: