Ewa Chojnowska-Lesiak: Jestem absolutnie niespokojną duszą, która nie potrafi usiedzieć w miejscu…

Podróżniczka, uzależniona od poznawania świata, jej rekord to 286 dni poza krajem. Ewa Chojnowska autorka bloga “Szpilki w Plecaku” opowiedziała nam m.in. o tym, co robi kiedy wraca do domu, o pracy przewodnika, o tym jak planuje kolejne wyprawy oraz o czym marzy.

Ile najdłużej pozostajesz w „domu”? Czy to czas, kiedy tęsknisz za kolejną wyprawą czy raczej rozkoszujesz się codziennością?
Podróże uzależniają i powie to każdy, kto zobaczył chociaż kawałek świata. Nie ustalam sobie sztywnych ram czasowych na pobyt w Polsce. Oczywiście tęsknię za domem i cieszę się, że mam wspaniałą rodzinę, bo nie do opisania jest uczucie, kiedy jest do kogo wracać. Na co dzień jestem bardzo pracowitą osobą. Mimo, iż nie pracuje w określonych godzinach i  sama jestem sobie szefem, to i tak wstaję w okolicach siódmej rano i staram się nie kończyć później jak o północy. Przygotowywanie materiałów do publikacji na moich kanałach, tekstów i zdjęć, pochłania naprawdę bardzo dużo czasu. Mogłabym rzec, że blogowanie jest moim etatem, wymagający ogromnej i wypracowanej samodyscypliny.
Jestem absolutnie niespokojną duszą, która nie potrafi usiedzieć w miejscu. Kiedyś policzyłam, że mój rekord to 286 dni poza krajem! I rzeczywiście oprócz pracy okołoblogowej, planuje kolejne wyjazdy prywatne a także przygotowuję się jako pilot do tras zawodowych wymagających ciągłego samokształcenia. Co ciekawe, jest połowa roku, a ja już wiem, że w każdym kolejnym nadchodzącym miesiącu odwiedzę inny kraj. Czy to nie szaleństwo?
Ale żeby była jasność, nie zakopuję się w  domu siedząc ciągle przed komputerem. Dużo spotykam się ze znajomymi i cieszę się prostą codziennością. Uwielbiam gotować z mężem i często zapraszamy do siebie znajomych serwując zaskakującą kuchnię z podróży i nie tylko. Podobno jestem mistrzem bezy.
Towarzyszy Ci czasami lęk przed wyprawą w nieznane?
Ja bym tego lękiem nie nazwała ale raczej ekscytacją. Nawet, gdy przypominam mój udział w  programie survivalowym Wyspa Przetrwania, emocje towarzyszące określiłabym jako nieokreślone podniecenie przed nadchodzącą przygodą. Najchętniej wybieram podróże, które wymagają ode mnie jakiegoś wysiłku, ponieważ takie najdłużej pozostają w mojej pamięci. Owszem czasem fajnie poleżeć na leżaku przy basenie i jeść w dobrych restauracjach, ale nie za długo.

🇬🇧🇵🇱It is not France or Italy regarded to grape 🍇 plantation. Croatia is full of great wine 🍷. Wine tasting is very interesting idea to discover diversity of Baranja region. ********************************************* To nie Francja ani Włochy. Chorwacją jest pełna świetnego wina. Każdy smakosz tego trunku powinien odwiedzić region Baranja by popróbować różnorodnych wyrobów licznych domowych winiarni. Chorwackie wina wpisują się na listę moich ulubionych. A Ty masz jakieś swoje ulubione? ********************************************* #croatiafulloflife #croatiafullofnature #croatiafulloftaste #croatia #visitbaranja #visitslavonia #shareslavonia #grapevine #winery #landscape #traveladdict #travelplans #sungoesdown #prostozpodrozy #trip#travelblogger #podrozniczka #green #wine

Post udostępniony przez Ewa Chojnowska (@szpilki_w_plecaku)

🇬🇧🇵🇱Myself I cant imagine countryside without horses. Back in the time I used to even learn horse riding and till now those animals draws me like a magnet. Those I met in Slavonia are calm and polite. Do you like horses? ********************************************************** Wieś zdecydowanie kojarzy mi się z końmi. Kiedyś miałam nawet krótki epizod nauki jazdy i do dzisiaj przyciągają mnie jak magnes. Te, które spotkałam w chorwackiej Slawonii są spokojne i ufne. Mam do nich absolutną słabość! A czy Ty lubisz konie? ************************************************** #croatiafulloflife #countryside #hors #sunflowers #visitcountryside #horseriding #loveanimals #girlstravelaroundtheworld #traveladdict #travelblogger #szpilkiwplecaku #sheisnotlost #femmetravel #wanderlust #wonderland #traveltime #visitslavonia

Post udostępniony przez Ewa Chojnowska (@szpilki_w_plecaku)

Dołączyłaś do teamu medycyna na krańcu świata. Opowiedz o tym projekcie.
Jest to projekt edukacyjny, w którym uczestniczą jako specjaliści lekarze medycyny tropikalnej oraz podróżnicy dzielący się swoją pasję podróżowania. Głównym zadaniem jest propagowanie mądrego przygotowania się do podróży a także bezpiecznego podróżowania. Dla mnie jest to szansa poszerzenia wiedzy medycznej, która jest szalenie potrzebna podczas licznych wyjazdów do Afryki, gdzie nie tylko muszę dbać o siebie lecz głównie o swoich podopiecznych. Wspieram kampanię prelekcjami podróżniczymi opowiadając o swoich przygodach.
Jesteś również przewodnikiem, co jest najtrudniejsze a co najpiękniejsze w tej pracy?
Muszę powiedzieć, że polski klient jest dość wymagającym klientem. Kierunki, które pilotuję nie należą często do łatwych, lecz są wymagające. Podczas swoich dziesięciu lat pracy przerobiłam dziesiątki różnych sytuacji i trudno mi wskazać te najtrudniejsze. Ale są dwa tematy, które najczęściej się pojawiają: problemy zdrowotne i adaptacyjne. Jeśli chodzi o pierwszą kwestię taki przypadek wymaga to ode mnie podzielenia uwagi i kreatywności w realizowaniu planu podróży i potrzeb chorego. Adaptacja jest bardzo szerokim pojęciem. Zdarza się, że ludzie wybierający np. Etiopię jako kierunek podróży nie są przygotowani na warunki, ciężko jest im się przyzwyczaić do innego krajobrazu oraz ludzi, co wiąże się dla nich z dużym, nieuzasadnionym stresem przed innym światem. Do tego dochodzi inny od wyobrażonego standard podróży związany z brakiem pełnego zapoznania się z ofertą. Dochodzi wówczas do absurdalnego zdziwienia, że na pustyni nie ma bieżącej wody tylko komórka z blachy falistej i beczką wody.
Zdecydowanie najpiękniejsze jest możliwość poznawania miejsc, obcowania z ludnością miejscową i naturą, do których czasem jest trudno dotrzeć. Z jednej strony są to oczywiście kwestie finansowe, gdyż podróżowanie po Afryce jest drogie, z drugiej kwestie techniczne – wyjazd bardzo często jest już wcześniej zorganizowany i podróżowanie staje się dużo łatwiejsze. Dla wielu jest to praca marzeń, bo oczywiście nią jest. Trzeba tylko pamiętać, że to praca zdecydowanie  nie dla każdego, to nie wakacje a ogromna odpowiedzialność za realizację programu, wstaje się pierwszym a chodzi spać ostatnim, raczej nie ma się czasu wolnego, ponieważ zawsze ktoś czegoś potrzebuje. I co najważniejsze, trzeba nie tylko lubić, ale kochać ludzi.
Pracowałam przez jakiś czas w biurze, ale po dwóch latach się zwolniłam. Czułam, że się nie rozwijam, a praca jako pilot daje mi tę wspaniałą szansę. Nie zamieniłabym jej na żadną inną.
Podkreślasz, że podczas podróży bardzo ważne są dla Ciebie interakcje z miejscową ludnością. Udało Ci się nawiązać znajomości czy przyjaźnie, które przetrwały do dziś?
Oczywiście! Z wieloma osobami jestem w ciągłym kontakcie. I mam wrażenie, że to jest największa wartość dodana dla uczestników moich wyjazdów. Sympatia miejscowych sprawia, że łatwiej jest mi ich przekonać do zrobienia czegoś ekstra poza programem. Darzenie ich szczerym szacunkiem i okazywanie prawdziwej ciekawości na temat ich kraju buduje relacje. Ja zawsze podczas swoich podróży bardzo dbam o kierowców, nie popędzam ich z posiłkami, daje lekarstwa gdy zachorują, czasem robię niespodzianki, jak np. przywożę z Polski fartuch kucharzowi, zostawiam swoje buty górskie przewodnikom czy śpiwory skautom. Chociaż muszę powiedzieć, że w Afryce najlepszą walutą jest uśmiech i po prostu zainteresowanie się drugim człowiekiem. Uwielbiam wracać do miejsc, w których mam ogromne wsparcie miejscowych.
Ponadto, gdy tylko mogę, staram się wyjść i wmieszać w tłum, poobserwować, nieśpiesznie pochodzić bez celu. Warto czasem się zgubić. Nieraz zapytany o drogę przechodzień stawał się najlepszym lokalnym przewodnikiem po zakamarkach miasta. W tak sposób przypadkowo uczestniczyłam w tybetańskiej pudży w niewielkiej świątyni w Lhasie czy został mi wskazany najlepszy punkt widokowy o zachodzie słońca w Jerozolimie.
W jaki sposób planujesz kolejne podróże?
To bardzo ciekawe pytanie. Mam  dwa tryby. Pierwszy, to planowanie przez biura podróży, które wynajmują mnie to realizacji wyjazdów zawodowych. Biura znają moje specjalizacje i proponują konkretne terminy z bardzo różnym wyprzedzeniem. Drugi to najczęściej luźny pomysł prywatnych podróży realizowany bardzo spontanicznie. Bilety kupuje na kilka dni przed a noclegi rezerwuję tylko na pierwsze noce. Zazwyczaj to totalne szaleństwo a to bardzo mi się podoba.
O czym marzysz?
Mam bardzo dużo różnych marzeń z różnych dziedzin, cały czas wyznaczam sobie różne cele. Takim ostatnim podróżniczym, do którego bardzo często wracam jest wspinaczka na najwyższy szczyt Afryki czyli Kilimandżaro. Chciałbym także zobaczyć deltę rzeki Okawango i uczestniczyć w raftingu na Zambezi. Jak widać, Afryka mi w duszy gra i chciałabym ją poznać na wylot. A jak już poznam ten wspaniały kontynent, zamieszkam w domku przy plaży na Madagaskarze albo Mozambiku, gdzie nie kręci się zbyt wiele osób.
Tagi: , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
42 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: