Eleonora Rogińska: Uwielbiam odnajdywać piękne formy plastyczne w codziennych, zwykłych rzeczach…

Jak to się stało, że jesteś artystką?  Urodziłaś się z wyjątkowymi zdolnościami czy może konkretne wydarzenia z Twojego życia sprawiły, że dziś tworzysz?
Myślę, że moja potrzeba tworzenia narodziła się już bardzo wcześnie. Od kiedy nauczyłam się trzymać ołówek w ręku, a nie miałam wtedy jeszcze roku, moją ulubioną zabawą stało się rysowanie, a jak miałam niespełna trzy lata, mama razem ze mną wyprowadziła się do Warszawy i przez pierwsze miesiące mieszkania w nowym miejscu za zabawki służyły mi głównie kartki i kredki. Tak zostało do dziś.

It’s time to grow up (a bit) #selfie

Post udostępniony przez Eleonora Roginska (@eleonorarog)

Co jest Ci bliższe rzeźba, malarstwo czy rysunek?
Każda z tych dziedzin jest mi bardzo bliska i ciężko jest mi wyróżnić jedną, zwłaszcza, że często najpierw pojawia się pomysł, a dopiero potem decyduję się na technikę, która najlepiej odda to, co chcę pokazać. Często też zmienia się to w trakcie pracy. Mam jednak specjalny stosunek do rzeźby – praca w przestrzeni daje największe możliwości i do mnie osobiście najbardziej przemawia, również jako do odbiorcy. Jest tak być może dlatego, że jako studentka rzeźby wiem, jak ogromna wiedza techniczna, doświadczenie i dyscyplina potrzebna jest, aby tworzyć formy przestrzenne.
Skończyłaś Liceum Plastyczne, teraz jesteś na ASP w Warszawie. Jak zmieniała się Twoja sztuka przez te lata? Czy uczelnia w zasadniczy sposób kształtuje Cię jako artystkę?
W liceum plastycznym pracowaliśmy głównie nad techniką, rozwijaliśmy warsztat. Dopiero pod koniec, robiąc dyplomy, mogliśmy pokazać trochę więcej siebie. Teraz, będąc na akademii widzę, jak dużo mi to dało i wydaje mi się, że osoby po liceach plastycznych mogą na akademii już bardziej skupić się na poszukiwaniu własnego stylu, bo mają już pewne umiejętności, trochę inne spojrzenie. To co tworzę, na pewno ciągle się zmienia, ciągle szukam swojego stylu. Istnieją motywy do których wracam albo materiały z którymi najlepiej mi się pracuje, ale nadal uważam, że jest to dopiero początek długiej drogi.
Często sięgasz po autoportret. Co daje Ci tego typu twórczość?
Zrobiłam kilka autoportretów, ale nie mogę powiedzieć, że robię to wyjątkowo często. Powody są dwa – poza przyziemnym brakiem modela, jest to tak naprawdę ogromne wyzwanie. Tworzenie autoportretu wymaga obiektywnego, a nawet krytycznego spojrzenia na samego siebie. Takim samym wyzwaniem dla mnie są również portrety najbliższych mi osób. Dopiero robiąc coś takiego zorientowałam się, jak bardzo patrzę na ludzi przez pryzmat tego, co do nich czuję i jak bardzo utrudnia to spojrzenie na kogoś obiektywnie – potraktowanie go jak bryłę, pokazanie ze wszystkimi jego wadami.
Co Cię inspiruje?
Jako młody i poszukujący twórca mogłabym powiedzieć, że wszystko potrafi mnie zainspirować, ale pewne motywy często do mnie wracają. Uwielbiam odnajdywać piękne formy plastyczne w codziennych, zwykłych rzeczach, które w jakiś sposób nabrały wyjątkowego charakteru. Mówię tu o na przykład stłuczonych butelkach, które nigdy nie stłuką się w ten sam sposób, zgniecionym papierze, który za każdym razem będzie wyglądał inaczej czy wyżutej gumie do żucia, która potrafi być piękną rzeźbą. Bardzo często rysuję takie codzienne odpadki, które nabierają na papierze czy płótnie zupełnie nowej estetyki. Tak powstał pomysł na moją wystawę pt. „Małe rzeczy”, która odbyła się w marcu tego roku, gdzie pokazałam m.in. obraz rozdeptanej na chodniku, zgubionej rękawiczki, obcięte włosy czy wspomnianej już gumy do żucia.

throwback

Post udostępniony przez Eleonora Roginska (@eleonorarog)

wip #me#wip

Post udostępniony przez Eleonora Roginska (@eleonorarog)

based on photo of @maryam_nassir_zadeh’s babies captured by amazing @teget

Post udostępniony przez Eleonora Roginska (@eleonorarog)


Jesteś wrażliwa na krytykę?
Uważam, że krytyka jest bardzo ważna, zwłaszcza na etapie edukacji artystycznej. Staram się pamiętać, że to, jak powinna wyglądać moja praca jest głęboko we mnie, a wszystko co robię, chcę robić w zgodzie ze sobą. Jeśli krytyka jest konstruktywna, to na pewno nie powinna być raniąca. Osobiście lubię poznawać opinie innych ludzi na temat moich prac, są na pewno bardziej obiektywne niż moja własna. Wtedy wiem czy moja praca jest faktycznie taka, jak chcę żeby była, czy wywołuje takie skojarzenia jakie ja miałam, tworząc ją. Staram się jednak pamiętać o swoich pierwotnych założeniach i mieć odrobinę dystansu. Myślę, że „oswojenie się” z krytyką jest ważnym elementem rozwijania swojej świadomości artystycznej i budowania pewności siebie jako twórcy. Staram się do tego dążyć.
Opowiedz jak wygląda u Ciebie proces twórczy. Masz związane z tym swoje rytuały?
Pracuję zrywami. Jak przyjdzie mi jakiś pomysł, to potrafię cały dzień albo całą noc nie odejść od sztalugi, zapominając o jedzeniu i oddychaniu, a potem nieraz przez tydzień albo i dłużej nic mi  nie wychodzi. Zdecydowanie nie traktuję tworzenia rytualnie.
Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
Staram się nie snuć takich wizji, żeby się nie zawieść. Na pewno chciałabym spróbować pracy i życia za granicą. Czy na stałe – nie wiem. Nowe możliwości i pomysły pojawiają się cały czas i jedyne, czego chcę na pewno za te 10 lat, to być zadowoloną z siebie i nie mieć poczucia straconego czasu. Mam nadzieję, że to się uda.
Eleonora Rogińska – artystka, studentka ASP w Warszawie. Rzeźbi, maluje, rysuje, tworzy. 
Tagi: , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
18 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: