Beata i Remek: Nasz projekt opowiada o marzeniu o świecie niedalekim, bo poza miastowym, bliskim naturze nieujarzmionej i pierwotności

Były,są i będą – rośliny, główne bohaterki projektu Warsaw Jungle. Jego pomysłodawcy chcą podzielić się z innymi swoją pasją i razem stworzyć wizerunek zielonej, egzotycznej Warszawy.

Wasz profil na Instagramie to rośliny, rośliny i jeszcze raz rośliny. Dlaczego akurat one?

Beata: Kiedy dwa lata temu zastanawialiśmy się nad scenariuszem do krótkiego dokumentu
o Warszawie przyszłości, po pierwszej fascynacji tematem autonomicznych samochodów, doszliśmy do wniosku, że wszystkie tego rodzaju wynalazki za krótszy bądź dłuższy czas zostaną wyparte przez inne, lepsze, nowocześniejsze. Wtedy uświadomiliśmy sobie, że powinniśmy opowiedzieć o czymś co było, jest i będzie, czyli o czymś ponadczasowym. A tym właśnie jest natura. Uznaliśmy, że zieleń, a w zasadzie kwestia obecności zieleni w mieście, jest nie tylko odpowiedzią z pozoru metaforyczną, ale także istotną w kontekście poziomu komfortu życia przyszłych pokoleń. Praca nad tym filmem zainspirowała mnie do powiększania swojej kolekcji domowej roślinności, a Instagram jest doskonałym narzędziem, dzięki któremu mogę dzielić się tą pasją z wieloma osobami i w nowoczesny sposób.

Remek: Ja zostałem postawiony przed faktem, że będę dzielił przestrzeń z dużą ilością roślin, ale jako że dzieciństwo spędziłem w lesie, a i teraz większość czasu spędzam wśród drzew, rośliny w otoczeniu są dla mnie czymś zupełnie normalnym. Co do Instagrama, to jako „ten drugi” w projekcie, w dodatku niewizualny z zajęcia, z przyjemnym zaskoczeniem odkrywam jego rosnącą popularność.

Wasza inicjatywa bardzo szybko zyskała ogromną popularność. To znak, że wszyscy potrzebujemy zieleni?

Beata: Nasz projekt w estetyczny sposób opowiada o marzeniu o świecie niedalekim, bo poza miastowym, bliskim naturze nieujarzmionej i pierwotności. Na fotografiach głównie pokazujemy nasze mieszkanie, które wypełnione roślinami stanowi dla nas schronienie przed dynamiką miasta. Przebywanie wśród zieleni jest dla mnie także codziennym obcowaniem ze wspomnieniem dzieciństwa, kiedy to większe ode mnie palmy, monstery i fikusy tworzyły domowe labirynty. Dla jednych rośliny niosą za sobą historię, dla innych są tylko przejściową modą, w czym nie ma niczego złego, a dla jeszcze innych są elementem wystroju wnętrz, do którego się przyzwyczaili i którego już nie zauważają. Cieszę się, że niezależnie od powodów, rośliny po prostu z nami są.

Remek: W kontekście tego pytania z mojej perspektywy ciekawe jest to, jak zieleń
z ekranu komputera skłania ludzi do zainteresowania się zielenią rzeczywistą, jak ludzie dochodzą do wniosku, że też chcą mieć rośliny, widząc te na Warsaw Jungle. Ciekawe, jakie rośliny, oprócz ziemniaków, polecą na Marsa?

Opieka nad taką ilością roślin wymaga specjalnych umiejętności?

Beata: Tak, najlepiej tak jak my posiadać magistra z filologii angielskiej i ze sztuki!
A poważnie, nie posiadam specjalnych umiejętności poza rozwiniętym zmysłem obserwacji. Zdarzały się małe porażki, ale na szczęście były to sporadyczne wypadki. Braki wiedzy uzupełniam u babci i taty, czyli u osób, które zaszczepiły we mnie miłość do roślin. Sądzę, że nie należy obawiać się porażek w hodowli roślin i uzasadniać ich brakiem specjalistycznych umiejętności. Można porównać to do gotowania, czujemy się dobrze w przyrządzaniu potraw, które znamy, a często nowe smaki z góry przekreślamy, bo zakładamy, że nie są dla nas. Skoro nigdy ich nie przyrządzaliśmy, to dlaczego mamy zakładać, że nam nie wyjdą, albo że są niesmaczne?

Remek: Opieka nad roślinami nie wymaga nadzwyczajnych umiejętności, ale wymaga jednej podstawowej – trzeba o nich pamiętać i wiedzieć, która kiedy i ile potrzebuje wody. Niby prosta sprawa, a jednak ludzie nawet myśląc o sobie, nie wiedzą kiedy i ile wody potrzebują. Niestety, moje umiejętności w interakcjach z roślinami sprowadzają się do zbierania jagód, wchodzenia w pokrzywy i obrzucania ostem. Na szczęście z tymi udomowionymi nie muszę sobie radzić sam.

Oboje jesteście artystami- to sprawia, że łatwiej Wam się dogadać, czy może wręcz przeciwnie?

Beata: Wszystko zależy od osoby, z którą się zwiążesz, bycie artystą może ani nie pomagać, ani nie przeszkadzać. Na pewno połączyła nas podobna wrażliwość na świat oraz zbliżone poczucie estetyki, a wartością dodatnią w naszym związku jest to, że uzupełniamy się odmiennymi podejściami we wszystkich innych kwestiach. Dzięki temu, że artystycznie działamy w innych dziedzinach, ja w sztukach wizualnych, a Remek w muzyce, idealnie się dopełniamy, dlatego bardzo cenię sobie każdą współpracę z Remkiem. Dużo uczymy się od siebie.

Remek: Rety, artysta! Ja niezbyt często uważam się za artystę, w zasadzie artystą to ja jestem przeważnie w projektach robionych z Beatą, bo to są te, które mają wystawy w galeriach
i wernisaże. Co nie znaczy, żebym nie sądził, że robię rzeczy wartościowe, często też współpracuję z ludźmi, którzy są artystami. A co do dogadywania, to na pewno dobre jest to, że możemy wymyślać wspólne projekty, których inaczej byśmy nie zrobili, albo wciągamy się wzajemnie w jakieś działania, w które inaczej byśmy nie weszli. Problemem bywa to, że ja zapytany przez Beatę, co sądzę o tym co zrobiła, zwracam uwagę na jakieś niedociągnięcia i robi się na jakiś czas afera. Ona też potrafi mi powiedzieć, że „nie słyszę co tu jest zaśpiewane”, wtedy jestem zły, ale wiem, że ma rację i poprawiam. Chociaż w zasadzie to nie problem, skoro wychodzi na korzyść twórczości. Odwracając klasyka: są minusy, ale ważne, że te minusy nie przysłaniają nam plusów.

W 2015 r. wspólnie stworzyliście wystawę „Nienaturalnie”. To historia m.in. o tym, że człowiek zawsze będzie podporządkowany naturze. W dzisiejszym świecie chyba często o tym zapominamy?

Beata: Odbiór otaczającego świata jest względny i podlega określonej perspektywie.
W „Nienaturalnie” poruszaliśmy temat zacierania się granic między rzeczywistością realną
i iluzyjną. Wykorzystałam imitację natury pod postacią sztucznej czarnej choinki do zestawienia jej ze światem prawdziwym, z kolei Remek stworzył z natury nową wartość, która tej natury nie przypomina. Świat stał się tworzywem imaginacji. Praca nad projektem pozwoliła nam doświadczyć, jak płynne są granice między naturą, a jej odbiciem w nie-naturze. W mieście, w puszczy to pozornie człowiek podporządkowuje sobie naturę.W momencie jednak, kiedy na chwilę o niej zapomnimy, opuszczone budynki zaczynają zarastać chwastami, a nawet wyrastają na nich drzewa (np. w otwockiej Zofiówce).

Remek: To może ja krótko i patetycznie: im bardziej dokopiemy naturze, tym bardziej natura dokopie nam. Umierając zabierze nas ze sobą. Na szczęście takie myśli nie towarzyszyły nam w trakcie tworzenia „Nienaturalnie”, wtedy była to mniej ekologiczna, a bardziej socjologiczna przygoda. Walka z własnym zażenowaniem, kiedy biega się latem po okolicy ze sztuczną choinką ma podłoże w kulturze, a nie w naturze. Co do samej muzyki, to powstała ona z przekształcania za pomocą nowoczesnych narzędzi odgłosów natury. Nie powstałaby bez technologii, ale tym bardziej nie powstałaby bez natury, bo natura jest jej źródłem. Czyli pewnie można to uznać za podporządkowanie naturze.

Wiem, że wszyscy Was o to pytają, ale może nam zdradzicie choć część swoich planów na rozwój Warsaw Jungle.

Beata: Lata pracy nad projektami artystycznymi nauczyły mnie, aby nie zdradzać swoich pomysłów przed ich realizacją, ponieważ szybko mogą stać się pomysłami innych ludzi, ale mogę zapewnić, że grudzień będzie miesiącem miłych niespodzianek dla wszystkich fanów Warsaw Jungle.

Remek: A mnie lata pracy nad projektami nauczyły, że dopiero jak się coś zrobi, to jest zrobione, wcześniej nie ma co o tym mówić, bo opowiadanie o tym co się zrobi, może okazać się nieprawdą. Ale cały czas mamy jakieś pomysły, fantastyczne jest to, że od takiej prostej rzeczy jak Instagram ze zdjęciami roślin można rozprzestrzeniać się w różnych kierunkach, dopiero sprawdzamy w jakich.

Przeczytaj również: Magda Frączek: Wciąż się odradzam, właśnie dzięki woli życia, która jest czymś więcej niż tylko potrzebą przeżycia.

Tagi: , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
19 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: