Beata Alberska: To jest moje miejsce na ziemi, tutaj jest cząstka mnie…

Beata prowadzi inspirujący profil na Instagramie pod norweskim niebem. To na nim opowiada o swoim życiu w krainie firodów, miejscu, gdzie odnalazła spokój i szczęście.

Dlaczego akurat Norwegia?
Moja przygoda w Norwegii zaczęła się dzięki mężowi, który wyjechał do Skandynawii do pracy. Było to w 2006 roku. Na początku z czterema córkami przyjeżdżałyśmy do niego na wakacje, ale później córka, która właśnie kończyła szkołę podstawową zdecydowała, że też chce jechać do Norwegii i mieszkać z tatą, chodzić do norweskiej szkoły i uczyć się języków – norweskiego i angielskiego. I tak właśnie się stało. Córka mieszkała rok z ojcem, a my zostałyśmy w Polsce, ja pracowałam, dziewczynki uczyły się i tak mijały dni. Ale tęskniliśmy za sobą, podjęliśmy decyzję, że i ja z najmłodszą córką też przeprowadzimy się do Norwegii. To był trudny czas, ponieważ najstarsza latorośl studiowała prawo w Warszawie i była już na drugim roku, a druga z kolei kończyła właśnie gimnazjum i nie widziała swojej przyszłości w tak odległym kraju. Postanowiliśmy więc, że obie córki zamieszkają razem w Warszawie i tam skończą szkoły, a później same zdecydują co robić dalej. Ja swój rozdział życia zamknęłam w Polsce i przeprowadziłam się do Norwegii razem z najmłodszą dziewczynką, która wtedy od sierpnia zaczynała drugą klasę w norweskiej szkole. Byliśmy we trójkę. Czas leciał, mąż pracował, córki uczyły się w norweskiej szkole . Ale nasze szczęście nie trwało długo i w jednej chwili prysło jak bańka mydlana, życie napisało nam nowy scenariusz. W wypadku zginęła nasza Ola, miała niespełna 16-cie lat, wielki głaz osunął się ze skał i spadł na auto, w którym Ona jechała … Ból a zarazem złość moja była nie do opisania, gdzie był wtedy Bóg? Poszedł na kawę? Byłam zła na Boga, że najpierw dał mi wiarę w cud, a potem w tak okrutny sposób mi ten cud odebrał . Pytałam, dlaczego akurat Ona, taka młoda i mająca całe życie przed sobą , ale nie otrzymałam odpowiedzi … widocznie tam w niebie potrzebowali pięknego Anioła, takiego właśnie jak moja Aleksandra. Od tamtego czasu minęło już pięć lat, a ja? Ja przyzwyczaiłam się do bóli i z nim żyję. Nie minął, osiadł głęboko w sercu, jak śnieg podczas bezwietrznej nocy. Ale życie toczy się dalej, muszę żyć, bo mam dla kogo…dla rodziny, moją Olesię mam w sercu i we wspomnieniach, a także blisko siebie. Jej grób jest tutaj….
Jak w trzech słowach opisałabyś miejsce, w którym mieszkasz?

Trzy słowa to za mało by je określić – jest piękne, spokojne, z cudowna przyrodą.



Co najbardziej Cię w tym kraju zaskoczyło?

Chyba tzw. białe noce.  Na początku nie mogłam się przyzwyczaić, bo jak ? Jest już późno i pora spać, a tutaj nadal widno. O 24 jest jeszcze jasno, a o 1 w nocy… już jasno.

Celebrujesz każdą chwilę…to Twoim zdaniem sposób na szczęście? Czerpanie z codzienności?

Czym dla mnie jest szczęście? Kiedyś może i miałabym jakąś definicją, ale dziś ? Być tu i teraz, cieszyć się każdą chwilą , najmniejszą rzeczą , doceniać to co się ma i żyć tak, jakby to miałby być najpiękniejszy dzień, bo życie mamy tylko jedno i nie wiemy, co nam przyniesie jutro…

Jaką porę roku w Norwegii lubisz najbardziej?

Kocham wszystkie pory roku w Norwegii, każda jest wyjątkowa i piękna, ale chyba największą moją miłością jest wiosna, maj, wtedy wszystko budzi się do życia i z dnia na dzień staje się piękniejsze. Kocham kwiaty i budzące mnie odgłosy ptaków o poranku.

Uwielbiasz gotować. Smaki Norwegii to dla Ciebie…

Tak, lubię gotować a ze względu na córkę, która ma też gotowanie w szkole, często robimy coś norweskiego na obiad  lub pieczemy norweskie ciasta. Potrawy norweskie nie są tak pracochłonne jak polskie. Norwedzy nie spędzają dużo czasu w kuchni, jedzą potrawy, które szybko się przygotowuje i w ten sposób mają więcej czasu dla siebie, dla rodziny.

Co myślisz o Norwegach?

Są zżyci z naturą, prowadzą bardzo aktywny tryb życia, kochają sport. Ja osobiście uważam, że są to pozytywne osoby, mam wokół siebie dobrych ludzi, zawsze serdecznych. Mogę na nich liczyć w każdej sytuacji.

O czym marzysz?

Marzenia są piękne i dobre, nadają życiu barw, ale nie żyję marzeniami. Życie jest prawdziwe…
Wiec ja żyję – a nie marzę i twardo stąpam po ziemi.

Kiedy myślisz o sobie za 10 lat, widzisz siebie dalej w Norwegii czy może gdzieś zupełnie indziej?

Będę w tym samym miejscu, bo to jest moje miejsce na ziemi, tutaj jest cząstka mnie…Dziękuję, że mogłam podzielić się odrobiną mojego życia tutaj w Norwegii i zaprosić do odwiedzenie krainy fiordów.

Więcej rozmów z ludźmi kultury, sztuki, podróżnikami, inspiratorami znajdziesz w naszym e-wydaniu. 130 stron stworzonych z myślą o Tobie

Tagi: , , ,

Powiązane wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

three × 5 =

23 udostępnień