Asia i Tomek: Poznaliśmy siebie, odrzuciliśmy oczekiwania innych i wtedy wszystko zaczęło być o wiele prostsze

Razem pracują i razem podróżują. Odkrywają nowe miejsca, poznają ludzi, doświadczają. Asia i Tomek z bloga Smalltravellers podzielili się z nami swoim przepisem na udane, szczęśliwe życie.

Small Travellers założyliście trzy lata temu, co się zmieniło w Was, Waszym podejściu do podróżowania od tego czasu?
Dojrzeliśmy i zrozumieliśmy co lubimy, a czego chcemy unikać. To taka nasza podstawa do bycia szczęśliwym i podejmowania decyzji. Działamy w zgodzie ze sobą i swoimi przekonaniami, nie robimy czegoś „bo wypada”. Poznaliśmy siebie, odrzuciliśmy oczekiwania innych i wtedy wszystko zaczęło być o wiele prostsze. Kiedy zaczynaliśmy pisać bloga wydawało nam się, że podróż = wyjazd, a najlepiej poza Polskę. Teraz podróżowanie oznacza dla nas odkrywanie nowych miejsc i poznawanie nowych ludzi – nieważne czy spędziliśmy 14 godzin w samolocie, żeby tam dotrzeć, czy wystarczyło pójść do knajpy pod domem. Najważniejsze, żeby odkryć coś nowego i otworzyć głowę.
Mówiąc w wielkim skrócie, na swoim blogu odpowiadacie na pytanie: jak podróżować? No właśnie, jak?
Po swojemu. Dla nas ważne w podróżowaniu jest inspirowanie się i doznawanie. Staramy się ćwiczyć naszą uważność i dostrzegać wyjątkowe momenty. Podczas każdego wyjazdu robimy to, co sprawia nam przyjemność na co dzień i tak podróżować polecamy każdemu. Lubisz poranną kawę wypitą w spokoju? To tak samo zacznij dzień podczas podróży.
Szukamy nietuzinkowych miejsc, sztuki ulicznej, wrażeń estetycznych i pysznego jedzenia. Skręcamy w boczne uliczki, uciekamy od turystycznych atrakcji i podglądamy jak żyją lokalsi. W Nowym Jorku nie mogliśmy odmówić sobie wejścia na zatłoczony Top of The Rock, jednak to mniej turystyczny Williamsburg bezwzględnie nas zauroczył. Celem naszych podróży nie jest odhaczanie listy do zobaczenia, a poczucie klimatu miejsca. Jedno z pytań, które zawsze sobie zadajemy w nowym miejscu brzmi: „Czy chcielibyśmy tu mieszkać?”. To taki nasz sposób oceny czy miejsce, w którym jesteśmy, spełnia nasze potrzeby. Jeśli tak – świetnie! Jeśli nie – staramy się znaleźć “to coś” co nas jednak zauroczy.
W jaki sposób wybieracie kolejny cel podróży?
Czasem to kwestia zobaczenia jednego zdjęcia na  Instagramie i impuls – chcemy tam być! Uwielbiamy ciepło, więc jesienią i zimą szukamy gorących miejsc. Krótsze wyjazdy to często spontaniczne decyzje wynikające z tego, że akurat udało nam się upolować tanie bilety.
Wiem, że Waszym ukochanym miejscem, do którego wracacie nawet kilka razy w roku jest Barcelona. Co Was w niej tak fascynuje? Jakie miejsca warto tam zobaczyć?
Z Barceloną mamy taki romans, który trwa kilka lat i nic nie zapowiada tego, żeby miał się skończyć. Swoją drogą, za kilka godzin znowu tam wylądujemy. Po pierwsze uwielbiamy Barcelonę za architekturę i wszechobecną sztukę, po drugie za połączenie miejskiego życia z wakacyjnym klimatem, a po trzecie za to, że czujemy się tam totalnie wolni. Mamy fetysz wysokości, więc uwielbiamy spoglądać na miasto z Bunkrów El Carmel i spacerować po tarasach na dachach. Nasze dwa ulubione to te w hotelu Barcelo Raval (panorama miasta 360) i Pulitzer (piękny, zielony ogród i dobra muzyka). Dużą frajdę sprawia nam odwiedzanie lokalnych sklepików i galerii w dzielnicy Gracia i Raval i rozmawianie z ludźmi o tym co robią. Wieczorami siadamy przed MACBA (Museu d’Art Contemporani de Barcelona) i obserwujemy tłumy deskorolkarzy jeżdżących po placu.

W końcu zadbaliśmy o to, żeby mieć wspólne zdjęcia 😅 A jak pomyślę, że rok temu odliczaliśmy godziny do naszego ślubu, to aż mam ciarki. To był fantastyczny dzień, 100% nasz, bez zadęcia, bez spiny, z ludzmi, którzy byli są dla nas ważni. On w garniturowym dresie, ja w sukience z Zalando w pięknym miejscu @mlyn_kowalewko ❤ —— Co się zmieniło po roku? Jest jeszcze bardziej magicznie i dokładnie tak samo zorganizowalibyśmy ten dzień. —— Pamiętacie co robiliście rok temu o tej porze? 😅 My lubimy robić sobie takie retrospekcje! —— SMALLTRAVELLERS.PL ™ #podróż #podroze #blogtroterzy #blogpodrozniczy #polishboy #polskichlopak #travel #chillout #trip #travelboy #bcn #barca #spain #polskieblogipodroznicze #travelgram #gracia #visitbarcelona #prostozpodrozy #barcelona #powercouple #tb #polishcouple

Post udostępniony przez Small Travellers (@smalltravellers)

Wspólnie prowadzicie markę GRUO. Opowiedzcie o niej.
Pomysł na GRUO długo siedział w głowie Tomka, ale urzeczywistnił się dopiero, kiedy połączyliśmy siły. Wspólnie od 3 lat tworzymy markę odzieżowo-ilustracyjną. Szyjemy rzeczy, które są wygodne i użyteczne – chodzimy w nich zarówno w pracy, jak i w podróży. Jeżeli spojrzysz do naszej walizki to 90% ubrań należy do GRUO. Mega frajdę sprawia nam, gdy ludzie, którzy nam zaufali i kupili nasze produkty, wracają po więcej. Ważnym filarem marki są ilustracje tworzone przez Tomka – występują na ubraniach, a także można je też spotkać na ulicach wielu miast na całym świecie.
Wspólna praca i życie prywatne – nie bywa Was czasem siebie za dużo?
Nie. Po powrocie z naszych podróży wcale nie martwimy się tym, że coś się skończyło, tylko tym, że będziemy przez jakiś moment spędzać ze sobą mniej czasu niż podczas wyjazdu. Każdego dnia jesteśmy wdzięczni za to, że udało nam się spotkać i zbudować taką relację. Pomaga nam to w podejmowaniu różnych decyzji podczas podróży i sprawia, że naprawdę odpoczywamy, bo te same rzeczy sprawiają nam przyjemność. Lubimy po prostu mieć siebie obok, nawet spędzając godziny w ciszy. Poza prowadzeniem bloga i GRUO, każde z nas ma też swoje dodatkowe zajęcia – Asia pracuje jako Scrum Master, a Tomek tworzy ilustracje.
Od blisko 4 lat nie jemy mięsa, a od 3 nie używamy w naszym gotowaniu produktów odzwierzęcych (jajka, mleko, sery) – napisaliście na swoim blogu. Łatwo było podjąć tę decyzję?
Jak z większością naszych decyzji – był to eksperyment. Od jakiegoś czasu nie jedliśmy już mięsa, więc zdecydowaliśmy się na tydzień zrezygnować i z pozostałych produktów odzwierzęcych. Zabawne, że podjęliśmy tę decyzję tuż przed wyjazdem do Włoch – zamawiając pizzę musieliśmy tłumaczyć zdziwionym kelnerom, że naprawdę chcemy wersję bez sera. Czuliśmy się lepiej jedząc w taki sposób i eksperyment zakończyliśmy wprowadzeniem diety na stałe. Jeszcze 3 lata temu nie było tak łatwo o miejsca z roślinną kuchnią, teraz widzimy, że jest zdecydowanie lepiej. W naszej lodówce nie zobaczysz jajek czy sera, ale ostatnio podczas wyjazdów nie jesteśmy aż tak restrykcyjni. Wyjeżdżając do Azji nie potrafimy odmówić sobie krewetek.
Jakie macie plany, o czym marzycie?
Planujemy, jak dotychczas, w każdym miesiącu znaleźć przestrzeń na podróż do nowego miejsca i dzielić się tym, co odkrywamy. Sukcesywnie chcemy zwiększać proporcje pomiędzy czasem spędzonym w podróży, a tym spędzonym na pracy. Zależy nam, żeby radość, którą czerpiemy z bycia razem i wspólnego podróżowania, nigdy się nie skończyła. Cieszymy się kiedy nasi bliscy zarażają się naszą zajawką.
Tagi: , , ,

Powiązane wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis

Comments

    • Planeta Abstrakcja
    • 10 lipca 2018
    Odpowiedz

    Lamac schematy to najlepszy przepis na udane zycie <3 a co do krewetek my tez bysmy nie potrafili sobie odmowic 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

4 × two =

51 udostępnień