Ania Danelska: Posiadanie pasji jest czymś,co daje nam siłę do walki z trudnościami i schronienie, kiedy mamy dosyć

Wszechstronna artystka. Maluje portrety i obrazy, tworzy grafiki oraz lalki reborn. Te ostatnie budzą wiele kontrowersji. Do złudzenia przypominają prawdziwe niemowlęta. Ich przeznaczenie bywa bardzo różne. Kupują je matki po stracie dziecka, fotografowie mody dziecięcej lub po prostu rodzice, którzy w ten sposób chcą zachować wspomnienie swoich latorośli.

Jesteś jedną z niewielu osób, tworzących lalki reborn, przypominające do złudzenia niemowlęta. Powiedz, kto potrzebuje takich lalek…
Tak zadane pytanie zasugerowało mi, że lalki mogą być komuś pomocne. Tak też bywa. Nie wiem, jak jest w przypadku innych artystek, ale moje laleczki dotychczas wędrowały do pań kolekcjonerek lub jako prezenty dla dzieci. Bywa tak, że takie lale zamawiają panie, które chcą mieć podobiznę swoich dzieci, chcą tym zatrzymać czas, bo dzieci tak szybko rosną. Laleczki są także zamawiane przez panie, które utraciły swoje dzieci. Nie wiem czy ma to cel terapeutyczny, wiem natomiast, że taki krąży stereotyp – „Lalki reborn kupują kobiety po stracie dziecka”. Nigdy nie oceniam tych matek. Może niektórym się wydać, że jest to dziwne, ale uważam, że jeśli ktoś nie ma za sobą tak przykrego doświadczenia, nie powinien powielać stereotypu. Być może psychologowie, którzy zajmują się takimi sprawami, mogliby powiedzieć na ten temat coś więcej. Za granicą spotkałam się z tym, że takie lalki kupowane są dla starszych osób przebywających w domach opieki. Nieraz widziałam filmy, które krążą po sieci, na których starsze panie ze łzami wzruszenia przyjmowały taki prezent. Laleczki często kupują fotografowie, a także osoby zajmujące się modą dziecięcą. W przeciwieństwie do żywych dzieci, lale reborn można fotografować i przebierać godzinami, model się nie męczy, a prezentuje się znacznie lepiej niż zabawkowy bobas. W Polsce nie jest to tak popularne jak w Stanach, ale będąc w na różnych portalach społecznościowych widzę, że lale spotyka się coraz częściej, a nabywcami są osoby w różnym wieku i z różnymi sytuacjami życiowymi. Wydaje mi się, że nie da się jednoznacznie określić profilu potencjalnego nabywcy.Mają je ludzie, którzy doceniają ich wyjątkowość, realistyczność, kunszt pracy artystów. Niestety ze względu na to, że lalki reborn są owiane złą sławą, kolekcjonerzy niechętnie się ujawniają. Moi znajomi i rodzina zachwycają się lalkami reborn, biorą na ręce, wpatrują w szczegóły. Być może zarażą się pasją ich tworzenia.
Opowiedz jak wygląda praca nad stworzeniem takiej realistycznej lalki.
Jest to wielogodzinny proces. Zacznijmy od tego, że lalki- rzeźby tworzą inni artyści. Ja kupuję taką rzeźbę, czyli kit i ją „odradzam” (reborn) poprzez wielokrotne malowanie, wszczepianie włosów, nadawanie struktury skóry, obciążanie, składanie w całość i oczywiście odpowiednie ubieranie i komponowanie otoczenia. Tych czynności jest wiele. Mnie to pochłania, nie liczę czasu jaki poświęcam na malowanie lali. Każda musi być perfekcyjna, więc pośpiech nie jest wskazany. Najbardziej lubię malować detale. To one „ożywiają” laleczki. Lubię noworodki ze skazami i plamkami, siateczką naczynek, ponieważ tych szczegółów jest wtedy bardzo dużo. Aby utrwalić każdy detal, odcień, warstwę, laleczkę wypala się w piecu. Na sam koniec konserwuje się kit, aby lala nie zużyła się i mogła służyć na bardzo długo.
Przeczytałam, że coraz częściej ludzie pragną posiadać kopię swoich dzieci. Jak myślisz, skąd bierze się taka potrzeba?
Sama taką kopię posiadam. Malując lale nie planowałam ich kolekcjonować. Chciałam mieć jakąś, aby móc porównać swoje postępy, ale także, aby pokazywać ją zainteresowanym. Nie byłam pewna, który model zostawić sobie do czasu, aż zamówiłam Yannie. Każda lala ma określone rysy twarzy, ale to malunek artystki nadaje jej charakteru. Taki sam kit można pomalować w różny sposób i laleczki nawet nie będą do siebie podobne. Yannie ma kształt twarzy zbliżony do twarzy mojego dziecka. Zrobiłam więc jego podobiznę. To coś więcej niż zdjęcia czy filmy, więcej niż metryczka, niż pamiątki przechowywane w kuferkach. A my jako matki, mamy tendencję do katalogowania wszystkich wspomnień związanych z naszymi maluszkami, zaznaczamy na ścianie wzrost dziecka, przechowujemy pierwsze ścięte włoski (swoją drogą można je wszczepić takiej laleczce), zapisujemy pierwsze słowa. Lala, będąca kopią malucha, to takie zatrzymanie tych wspomnień.

Oprócz lalek tworzysz także grafiki, portrety, obrazy…- co stanowi wspólny mianownik Twojej twórczości?
Myślę, że są to po prostu ludzie. Ich wyjątkowość, emocje i wzajemne relacje. W moich pracach jest widoczne to, ze spora większość z nich ma odgórnie podyktowane ramy. Tworząc ilustracje muszę się zgrać z zleceniodawcą, trafić w jego gust i rysując przekazać dokładnie to, o co prosi. Bardzo lubię to robić. Na koncie mam też takie prace nieplanowane. Po prostu coś widziałam i przeżyłam i mam potrzebę przeniesienia tego, ale prace te też krążą wokół relacji ludzkich. Do tego portrety, których już nie jestem w stanie zliczyć.
Prowadzisz zajęcia plastyczne dla dzieci i dorosłych, co jest dla Ciebie najważniejsze podczas takich spotkań, co przede wszystkim chcesz przekazać swoim podopiecznym?
Nie nakłaniam wszystkich do malowania, to trzeba czuć. Ale tworzenie jest czymś ważnym. Jest odskocznią, ma relaksować, oczyszczać umysł. Trzeba odnaleźć swoją drogę w tym wszystkim, coś co nas pociąga, co robimy z pasją. Staram się pokazać tę różnorodność, umożliwiać wybór, wspierać i dawać swobodę  indywidualnościom. Dla samej siebie, ale także na potrzebę zajęć, chętnie próbuję swoich sił w różnych dziedzinach, jest to linoryt, tkanina farbowana i malowana, rzeźba. Posiadanie pasji jest czymś, co w życiu daje nam siłę na walkę z trudnościami i schronienie, kiedy mamy dosyć. Próbuję zaszczepić to zamiłowanie do tworzenia i wyrażania siebie. To tak ogólnie, ale zdarzały mi się osoby, które przychodziły po konkretne wskazówki dotyczące m.in. portretowania. Jak zacząć czy jak udoskonalić technikę. Dla mnie to ogromny zaszczyt być dla kogoś autorytetem. Znam swoje słabe strony i wiem, że przede mną jest wielu dużo lepszych. Wspierając innych, sama wzbogacam swoje umiejętności.
zdj. Marek Ogrodnik
Masz swoich ulubionych artystów? Jaki rodzaj sztuki lubisz?
Najbardziej podziwiam surrealistów, zarówno w malarstwie jak i rzeźbie. Ciężko wymienić konkretne nazwiska, bo w dobie internetu mamy możliwość obejrzenia codziennie kogoś innego. Na ulubieńca też trudno się zdecydować, bo nominowanych są setki, ale ostatnio oglądałam prace Mai Borowicz, zapadają w pamięć.
Jakie są Twoje plany? Którą z artystycznych dróg chcesz podążać?
Na ten moment to co robię najczęściej, to portrety i lalki reborn. Daje mi to dużą satysfakcję, zauważam też, że te prace spotykają się z pozytywnym odbiorem. Tworzę w zasadzie całe życie, a dopiero jakiś rok temu znalazłam w sobie odwagę, żeby wyjść z tą twórczością do ludzi. Wszystko poszło jak lawina. Nie chciałabym wracać do tego co było ani zaprzestawać tworzenia. Od zawsze kusi mnie rzeźbienie, próbowałam zaledwie parę razy i myślę, żeby otworzyć się bardziej na tę dziedzinę. W planach mam także namalowanie cyklu portretów, ich szczegółów zdradzać nie będę, na pewno na mojej stronie i profilu będzie publikacja. Poza tym, marzy mi się wystawa tematyczna. Jest dopiero styczeń, więc spokojnie te wymienione plany mogę podciągnąć pod postanowienia noworoczne.
Tagi: , , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
35 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: