Anne Gayev: Moja kawa pachnie uśmiechem, hedonistycznym oddechem, ciepłymi wspomnieniami, inspirującymi podróżami i…

O różnych smakach i zapachach kawy rozmawiamy z Anne Gayev

Anthony Capella  pisał w „Ulotnym uroku kawy”: Tak jak dobra kawa może pachnieć choćby skórą, tytoniem i wiciokrzewem, i to naraz, tak samo miłość jest mieszanką wielu uczuć. A dla Ciebie jakie zapachy ma kawa?

Pozwól, że odpowiem na to pytanie wierszem.
Obudziłam się wcześnie rano
przez okno już słońce zawitało
z kuchni…
zapachniało kawą
W smaku arcyciekawą
gdzie
w morelowej odsłonie
deserowa czekolada
z kuszącą nutą gruszki
unosiła kolorowe wiosenne kwiatuszki
Delektując się nią
co raz to jej ubywało
Postanowiłam w momencie pewnym
porozciągać swe ciało
by następnie
z uśmiechniętą duszą
świat przemierzać
śmiało…

Poza tym moja kawa zawsze pachnie uśmiechem, hedonistycznym oddechem, ciepłymi wspomnieniami, inspirującymi podróżami, spacerami po muzycznych chodnikach i miłością przy papierowych tomikach, także wsparciem, pozytywnym nastawieniem i codziennym życiowym zaciekawieniem. Czasami też nieśpiesznym porankiem i pełnym ceramicznym lub glinianym dzbankiem.

Twoje zdjęcia oczarowują. Powstają spontanicznie czy wcześniej tworzysz konkretny plan?

Pięknie dziękuję za te ciepłe słowa. To balsam dla mej duszy móc kogoś zainspirować. Jestem osobą dość spontaniczną. Moim żywiołem, jak każdego Strzelca, jest ogień, który rozpiera nieraz moją duszę do takiego stopnia, że podczas jednej minuty potrafię mieć kilkanaście pomysłów naraz. Czasem ciężko za mną nadążyć.  Zawsze staram się czuć daną chwilę najlepiej jak potrafię. Wyszukiwać z niej to, co najgłębiej ukryte.
Moje zdjęcia powstają instynktownie.

Pomysły rodzą się w najmniej oczekiwanych momentach.
Wiedząc, że tak się dzieje, a nowe pomysły szybko się przeistaczają w jeszcze nowsze, staram się, aby towarzyszyły mi zawsze długopis i papier lub telefon (chociaż jestem wzrokowcem i wolę stare metody zapisywania treści), abym mogła spisywać je na bieżąco.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Inspiruje mnie życie, różnorodność otaczającego mnie świata. Przestrzeń otulona w różne pory roku. Także muzyka, która dotrzymuje mi kroku. Myśli, marzenia, przeżycia, pragnienia. Natura, książka, taniec, istnienia. Poza tym uważam, że kreatywność to wypadkowa wielu czynników. Jednym z ważniejszych jest dbanie o samego siebie. Nie chodzi mi tylko o poszerzanie swoich horyzontów czy robienie coraz to nowych rzeczy w swoim życiu, lecz troska o własne ciało i psychikę. Ważnym aspektem w kreatywności jest ruch i obcowanie z naturą, bez których ja osobiście nie wyobrażam sobie dnia. Współczesny świat bardzo pędzi, a my jeszcze lubimy podnosić sobie często poprzeczkę coraz to wyżej i wyżej. Po pewnym czasie łapiemy się na wypaleniu, sami wpadamy w pułapkę tego szybkiego sprintu i dostrzegamy (bądź nie) towarzyszącą frustrację. Wtedy pojawia się ważny moment, szukamy harmonii i równowagi. W tym zawsze i niezawodnie pomaga natura i ruch. W połączeniu mogą zdziałać cuda.

Jedną z promujących przez nasz e-magazyn wartością jest „slow life”. Jak Ty rozumiesz tę „filozofię”?

Gdybym miała ubrać to w dwa słowa, byłoby to smakowanie życia. Filozofia slow towarzyszy mi już od dłuższego czasu, a punktem kulminacyjnym była trzymana i z wielką ciekawością czytana, w tamtym czasie,  książka Carla Honoré „Pochwała powolności. Jak zwolnić tempo i cieszyć się życiem”, w której to przeczytałam chyba ze 20 razy istotne dla mnie słowa: „Podstawową zaletą spowolnienia jest to, że człowiek odzyskuje czas i spokój potrzebne, by nawiązywać głębokie relacje – z ludźmi, kulturą, pracą, naturą, z własnym ciałem i umysłem.” Od tamtej pory, nieodzownie mi one towarzyszą.
Ważne są też małe codzienne przyjemności. Dla każdego będą to zupełnie inne rzeczy, choć niektóre u różnych osób mogą się pokrywać. Zycie slow to proste z reguły dążenia, z którymi to właśnie my ludzie mamy najwięcej problemu. Do najważniejszych należą: dostrzeganie otaczającego nas piękna poprzez zwolnienie, pielęgnowanie głębokich relacji z drugim człowiekiem kontemplowanie przyrody, celebrowanie posiłków, chłonięcie sztuki itp. świadome dbanie o siebie i docenianie tego, co tu i teraz, bycie, czucie i doświadczanie całym sobą. Świadome delektowanie się życiem i jego smakowanie o każdej porze dnia i każdej porze roku,  które uprawiam od paru lat, daje mi niesamowitą satysfakcję i codzienną radość. Polecam każdemu. Każdy może pozwolić sobie na chwilę oddechu. Mamy wybór.

Twoje zdjęcia okraszone są wyjątkową poezją. Sama ją tworzysz?

Poezja, to czułe słowo. Chciałabym móc kiedyś bez skrępowania powiedzieć, że moje skromne myśli zapisane na kartkach papieru czy chusteczek, to poetyckie rymy (tak, bywam krytyczna wobec siebie). Daleko mi do wielkich tego gatunku. Jednak moje serce najlepiej tu się czuje, więc gdy tylko potrzebuje to emocjami innych częstuje. Robert Frost pisał:„Poezja jest wtedy, gdy emocje znajdują swoje myśli, a myśli znajdują swoje słowa” – i zostanę w tym natchnieniu.
A wracając do pytania i odpowiadając w wielkim skrócie: tak, wszystko od A do Z powstało w moim sercu, a później ułożone w  mojej głowie i przełożone, moimi spracowanymi dłońmi na papier.

Dużo czytasz, jaką lekturę poleciłabyś naszym Czytelnikom? 

Nie mogłabym funkcjonować bez otoczenia i towarzystwa książek. Czy to mocno zakurzonych czy posklejanych, czy pięknie zilustrowanych. Próbowałam kiedyś to zrobić ale źle się to zakończyło dla zdrowia. Ostatnio czytam parę pozycji naraz. Są to książki różne gatunkowo, dlatego też ich treści ze sobą nie kolidują. Uważam, że jeśli jest taka potrzeba i to nie męczy organizmu, to jak najbardziej można tak robić. Czyż nie w przyjemnościach ukryta jest idea slow life?  Gdy tylko czuję dyskomfort, zmieniam system czytania. W tym momencie jestem po przeczytaniu dwóch ciekawych książek: „Przyjaciel z szafy” (Wydawnictwo Literackie) – zachwycająca opowieść o potędze wyobraźni oraz niezwykle inspirująca książka (nie tylko) kucharska „Qmam Kasze. Do ostatniego okruszka.” (Wydawnictwo Marginesy) – otulone ciepłem, rodzinne opowieści Mai Sobczak, z których płynie wielopokoleniowa mądrość. Zachwycające zdjęcia, które rozkochują podniebienie już od samego patrzenia.

Często także wracam do książek Margaret Atwood („Rok Potopu” i „Moralny nieład” – moje ulubione) oraz Olivera Sacksa ( „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem” oraz „Antropolog na Marsie” – bardzo lubię).
Na moim stoliku nocnym leży już stos następnych pozycji do przeczytania. Pierwsza w kolejce ustawiła się książka Zygmunta Miłoszewskiego „Jak zawsze”.  Jestem jej bardzo ciekawa.

O czym marzysz?

Moje najbliższe marzenia związane są zdecydowanie z podróżami. A myśli skierowane są na dwie greckie wyspy Folegandros oraz Hydrę. Uwielbiam piękno tego świata, jestem bardzo spragniona poznawania i doświadczania, a podróże właśnie to wszystko mi oferują i mogę spełniać się też fotograficznie. Przytoczę słowa mojej ulubionej podróżniczki Martyny Wojciechowskiej, kobiety niezależnej, pięknej i inspirującej, którą od lat podziwiam:
„Podróże mają magiczną moc uzdrawiania duszy i zdecydowanie pomagają zdystansować się do problemów dnia codziennego. Nie rozwiązują ich bezpośrednio, jednak pomagają przewartościować i spojrzeć na nie jakby z drugiego brzegu rzeki”. Zdobywanie niezapomnianych wspomnień, rozkoszowanie się nimi oraz poczucie wolności, to jest stan, w którym lubię przebywać.

Zdjęcia pochodzą z IG Anne Gayev.

Więcej rozmów z ludźmi kultury, sztuki, podróżnikami, inspiratorami znajdziesz w naszym e-wydaniu. 130 stron stworzonych z myślą o Tobie.

Przeczytaj również: Nieważne kim jesteś, czym się zajmujesz, gdzie mieszkasz, z filiżanką espresso w dłoni stajesz się koneserem życia.
Tagi: , , , ,

Podobne wpisy

Poprzedni wpis Następny wpis
0 shares

Jeśli podoba Ci się nasza strona, to kliknij: